Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dawanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dawanie. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 30 marca 2023

Bo największa radość jest w dawaniu ✨️

 


Kiedy byłam nastolatką, staliśmy z ojcem w kolejce, żeby kupić bilety do cyrku.
Wreszcie między nami a kasą biletową została tylko jedna rodzina. Zrobiła ona na mnie duże wrażenie.
Była to para z ośmiorgiem dzieci, wszystkie prawdopodobnie w wieku poniżej 12 lat. Po sposobie ich ubioru można było stwierdzić, że nie mają dużo pieniędzy, jednak ich ubrania były schludne i czyste.
Dzieciaki grzecznie stały, trzymając się dwójkami za ręce. Podekscytowane bełkotały o klaunach, zwierzętach i wszystkich przedstawieniach, które mieli zobaczyć tej nocy. Po ich podnieceniu można było wyczuć, że nigdy wcześniej nie były w cyrku. To byłby punkt kulminacyjny ich życia.
Ojciec i matka stali na czele stadka, dumni jak tylko mogli. Matka trzymała męża za rękę, patrząc na niego, jakby chciała powiedzieć: „Jesteś moim rycerzem w lśniącej zbroi”. Uśmiechał się i cieszył, gdy jego rodzina była szczęśliwa.
Kobieta sprzedająca bilety zapytała mężczyznę, ile chce ich kupić? Z dumą odpowiedział:
- Chciałbym kupić bilety dla ośmiu dzieci i dwa bilety dla dorosłych, abym mógł zabrać rodzinę do cyrku.
Kasjerka podała cenę.
Żona puściła jego rękę i schyliła głowę. Usta mężczyzny zaczęły drżeć. Potem się nieco przychylił i zapytał:
- Ile pani powiedziała?
Kobieta ponownie podała cenę.
Ojciec gromadki nie miał dość pieniędzy. Jak miał się odwrócić i powiedzieć swoim ośmiorgu dzieciom, że dziś nie zabierze do ich cyrku?
Widząc co się dzieje, mój tata sięgnął do kieszeni, wyciągnął 20-dolarowy banknot i rzucił go na ziemię (nie byliśmy bogaci w żadnym znaczeniu tego słowa!) Następnie schylił się, podniósł te 20 dolarów, poklepał mężczyznę po ramieniu i powiedział:
- Przepraszam, to wypadło Panu z kieszeni.
Mężczyzna zrozumiał, co się dzieje. Nie błagał o jałmużnę, ale z pewnością docenił pomoc w rozpaczliwej, bolesnej i kłopotliwej sytuacji.
Spojrzał prosto w oczy mojego taty, wziął jego dłoń w obie swoje, ścisnął mocno 20-dolarowy banknot. Łza spłynęła mu po policzku i drżącym głosem odpowiedział;
- Dziękuję, dziękuję, panie. To naprawdę wiele znaczy dla mnie i mojej rodziny.
Tata i ja poszliśmy z powrotem do samochodu i wróciliśmy do domu, gdyż były to pieniądze, które za które mieliśmy kupić własne bilety.
I chociaż nie mogliśmy zobaczyć cyrku tej nocy, oboje poczuliśmy w sobie radość, która była o wiele większa niż widok, jaki kiedykolwiek mógłby on zapewnić.
Tego dnia nauczyłam się, jaką wartością jest dawanie.
Jest ono znacznie cenniejsze niż branie. Jeśli chcesz być wielki, większy niż życie, naucz się dawać. Miłość nie ma nic wspólnego z tym, czego oczekujesz - tylko z tym, co dajesz - czyli ze wszystkim.
Nigdy nie można przecenić wagi dawania i błogosławienia innych, ponieważ one zawsze dają radość. Naucz się uszczęśliwiać innych aktami dawania.

Katharine Hepburn 💟
Art poszukiwany 👐
Pięknego dnia kochani 🌞😍👌

poniedziałek, 1 marca 2021

Prawa Wszechświata .

1. Prawo podobieństwa. ❤
Zawsze przyciągamy takich ludzi do swojego życia, jakimi sami, w istocie, jesteśmy. Jeśli nie odpowiada ci otoczenie – zajrzyj do własnego wnętrza. Jeśli zaś uważasz, że masz szczęście do ludzi, to znaczy, że sam taki jesteś. Dlatego, jeśli chcesz pozyskać dla swojego życia szlachetnego człowieka, sam bądź takim człowiekiem.

2. Prawo przyczyny i skutku. ❤
Co dajemy, to do nas wraca. Traktuj partnera tak, jak chcesz, aby on traktował ciebie.

3. Prawo miłości ❤
Wszyscy – i kobiety i mężczyźni – bardzo potrzebujemy miłości. Miłość oznacza akceptację, szczerość, czułość, troskę, gotowość do oddania, niesienia odpowiedzialności, nadzieję, bezinteresowność, szczodrość. Im więcej sami przejawiamy te cechy w działaniach, tym więcej otrzymamy od świata. Strach, zazdrość, uzależnienie, manipulacja, kontrola, pretensje, wymówki niszczą relacje i nie mają żadnego związku z miłością.

4. Prawo mocy słowa. ❤
Czy wiesz, jaką moc mają słowa? Słowo może uzdrowić i może zabić. Uważaj na to, co mówisz. Etykietki, oskarżanie, wymówki tworzą w duszy rany, które trudno się goją. Są nieodwracalne, ponieważ w duszy każdego człowieka mieszka dziecko, które boi się odrzucenia. Nie doceniamy swoich umiejętności zadawania temu dziecku bólu. Wykorzystaj moc swoich słów po to, by wspierać, chwalić, mówić rzeczy dobre.

5. Prawo zaufania. ❤
Zaufanie jest niezbędne dla relacji w miłości. Bez zaufania człowiek robi się podejrzliwy, niespokojny i pełen obaw. Jego partner czuje się wówczas, jakby utkwił w emocjonalnej pułapce, wydaje mu się, że nie może swobodnie oddychać. Zazdrość to strach przed samotnością, niska samoocena i brak miłości do siebie. Zaufanie to warunek miłości.

6. Prawo szczerości. ❤
Ludziom często wydaje się, że gdy kochasz kogoś, to wystarczy, aby razem żyć długo i szczęśliwie. Miłość jednak podobna jest do rośliny, która albo wzrasta i kwitnie, albo więdnie i umiera. Wszystko zależy od tego, co z nią robimy. Zaufanie to woda, bez której roślina nie przeżyje. Otwartość i szczerość uczuć, mówienie drugiej osobie o swoich uczuciach do niej, wspieranie, chwalenie to słońce, niezbędne roślince do tego, by była silna i odporna. Wewnętrzne dziecko każdego z nas pragnie akceptacji i przytulenia.

7. Prawo obdarowania ❤
Kochać oznacza podarować część siebie nieodpłatnie i bezwarunkowo. Obdarowywać, a nie „poświęcać się”. Jeśli chcesz, by ktoś obdarował cię miłością, zacznij od obdarowania nią kogoś. Miłość wraca do ciebie zawsze. Może nie wróci od tego człowieka, ku któremu została skierowana, ale na pewno wróci. W dwójnasób. Pamiętaj, że zapas miłości jest nieograniczony. Nie tracisz jej, gdy nią obdarowujesz. Jednym z powodów, dla których ludzie rzadko kochają jest oczekiwanie, aż ktoś ich pokocha. To tak, jakby muzyk powiedział: „zacznę grać dopiero wtedy, gdy ludzie zaczną tańczyć”. Albo jakbyś oczekiwał ciepła z ogniska, którego nie rozpaliłeś. Miłość jest bezwarunkowa i nie żąda niczego w zamian. Nie znosi wymiany barterowej. Tajemnica szczęśliwych relacji na całe życie tkwi w myśleniu, co możesz dać, zamiast – co możesz wziąć.

8. Prawo dotyku ❤
Dotyk to jeden z najsilniejszych przejawów miłości, burzący mury i umacniający Wasz związek. Dotknąć kogoś to dotknąć jego duszy. Dlatego, gdy jest nam źle, jesteśmy obrażeni, mówimy „nie dotykaj mniej”. Przytulaj człowieka, którego kochasz tak często, jak jest to możliwe. Trzymajcie się za ręce. Kiedy dotykamy kogoś z czułością, zmienia się nasza fizjologia oraz fizjologia dotykanej osoby. Zmniejsza się poziom hormonów stresu, odpręża się system nerwowy, zwiększa się odporność, polepsza się stan emocjonalny. Dlatego brak 8 przytuleń dziennie skazuje nas na różne choroby.

9. Prawo wolności. ❤
Jeśli kogoś kochasz – daj mu wolność. Prawo do własnego podejmowania decyzji, prawo do życia tak, jak on chce, a nie tak, jak chcesz ty. Każdy potrzebuje własnej przestrzeni i raczej nikt nie lubi tkwić w pułapce. Jeśli kogoś kochasz, to uwzględniasz i szanujesz jego życzenia i potrzeby. Nie zawsze jest to łatwe, ale nie ma innej drogi.
- autor poszukiwany

 

sobota, 28 grudnia 2019

MIŁOŚĆ. O chłopcu, który spotkał dziewczynkę…



Mężczyzna spotyka kobietę, porywa ich wzajemna fascynacja. Początek pięknej historii. Czy koniec też przypomina bajkę, a oni żyją długo i szczęśliwie? Niestety, ostatnimi czasy, z bajek realizują się zwykle tylko pierwsze akapity. Mija zauroczenie, marzenia pryskają jak bańki mydlane, a księżniczka z księciem pozostają rozczarowani, z pretensjami lub poczuciem winy. „To znów nie ten, nie ta” – myślimy, rozchodząc się. Czekamy na kolejny obiekt chwilowej adoracji. Taki scenariusz jest coraz częstszy, szczególnie dla pokolenia współczesnych 20- i 30-to latków. Co się wydarzyło w opisanej historii? Otóż nie mężczyzna spotkał kobietę, tylko chłopiec spotkał dziewczynkę. Spotkało się dwoje, którzy jeszcze nie dojrzeli do wspólnego tworzenia związku. Mogą się sobą jedynie zachwycić, a potem rozczarować. Nie przechodzą pomyślnie próby czasu.

Czego potrzebuje kobieta i mężczyzna, by mieli szansę zbudować dobrą relację miłości?

Nie da sąsiad ni sąsiadka tego, co da ojciec i matka…

W miłości jest kilka magicznych słów; jedno – bodajże najistotniejsze – to szacunek. Kiedy mówię „szanuję Cię jako mężczyznę, szanuję Cię jako kobietę ze wszystkim, co Twoje”, wówczas otwieram drzwi dla miłości. Na pozór proste i oczywiste. Niemniej, budowanie szacunku wobec partnera to potężny proces, nad którym zwykle pracujemy wiele lat.

Kiedy możemy szanować tego, kogo kochamy?

Wówczas, gdy sami szanujemy swoją płeć oraz wszystko, co jest nasze, czyli mówiąc szumnie - nasz los. Według Hellingera jest to możliwe tylko pod warunkiem posiadania dobrego nastawiania i szacunku do naszych rodziców. Niestety – na nic najwspanialsza partnerka o figurze modelki, na nic macho o uroku Roberta Redforda, na trwałą miłość nie mamy szans, gdy będziemy z niechęcią patrzeć na własną mamusię i tatusia.

Na czym polega potężny wpływ naszego stosunku do rodziców na tworzenie przez nas związków miłosnych?



Początek życia zarówno chłopca jak i dziewczynki pozostaje pod wyraźnym wpływem matki. Nawet współcześnie, gdy role wychowawcze ojca i matki często się „uśredniają”; tatusiowie kąpią, wyprowadzają na spacerki, a mamy działają w biznesie - nawet wówczas ta pierwsza, głęboka relacja z jedną osobą – matką – jest bazą kontaktu z ludźmi na całe życie. W życiu chłopca następuje moment, gdy powinien on wychodzić spod wpływów matki i przejść pod skrzydła ojca. Jeśli tego nie uczyni – ponieważ ojciec jest nieobecny lub matka jest niechętna takiemu procesowi, uważając ojca za niewłaściwego – wówczas chłopak nie zbuduje swojej męskości, pozostanie w „orbicie” kobiecości. Jak funkcjonuje taki mężczyzna? Na pierwszy rzut oka dla wielu kobiet to ideał – zwykle czuły (do pewnego momentu…), wrażliwy, rozumiejący, wie jak zadowolić kobietę, więc sprawdzi się jako cudowny kochanek. Mężczyzna taki potrzebuje kobiety, podobnie jak mały chłopiec potrzebuje matki. Szuka więc kobiet sprawiających wrażenie silnych, a takich w dzisiejszych czasach nie brakuje. Potrzebuje kobiety, ale nie może jej szanować, z całą jej kobiecą odmiennością. On po prostu tej kobiecej odmienności „nie czuje”, bo sam jest niejako kobiecy. Jednoczesne przyciąganie do kobiet idzie u niego w parze z chęcią ucieczki, bo intuicyjnie wie, czym grozi pozostanie „pod skrzydłami mamusi”. Problem w tym, że nie wie, dokąd ma uciec, w efekcie często ucieka do kolejnej kochanki… Dawniej istniały rozmaite rytuały inicjacyjne ułatwiające mężczyźnie ruch w kierunku tego, co męskie. Dziś pozostaje posłuchanie Hellingera – by nauczyć się być mężczyzną, trzeba psychicznie zbliżyć się do własnego ojca, uznać, że to „ok. facet” i czerpać z niego pełnymi garściami. Według Hellingera – mężczyzna tylko rezygnując z tego, co w nim kobiece może nawiązać trwałą relację z kobietą. Przyjmuje on wówczas kobietę jako dar i ma dla tego daru i dla kobiety szacunek.



A jak sprawa wygląda z dziewczynkami?

Hellinger bliski jest Freudowi mówiąc, że dziewczynki początkowo podobnie jak chłopcy są w przestrzeni wpływu matki, jednocześnie odczuwają fascynację męskością, którą prezentuje ojciec. Jeżeli córka pozostanie pod urokiem swojego ojca, wówczas będzie funkcjonowała jako „córeczka tatusia”, dobrze będzie czuła się jako kochanka, ale nie jako kobieta. By stać się kobietą, dziewczyna musi ponownie zwrócić się ku swojej matce, niejako „pochylić głowę” przed matką – wówczas będzie szanowała to, co kobiece, a jednocześnie będzie szukała mężczyzny jako swojego „dopełnienia”.



Pożegnanie księcia i księżniczki czyli zakochanie jest ślepe, miłość ma otwarte oczy…



Paradoksalnie powrót kobiety do matki i mężczyzny do ojca otwiera nam bramę do stania się dojrzałymi partnerami. By być dojrzałym, najpierw trzeba się poczuć dzieckiem. Niby to proste i banalne, ale ilu z nas czuje się lepszymi od swoich rodziców? Ilu z nas pomieszały się role i zatraciliśmy poczucie „kto w tym układzie jest mądrzejszy i większy”? Ilu z nas ciągle mniej lub bardziej świadomie niesie dziecięcą potrzebę, by „uratować” swoich rodziców, bo na przykład byli smutni lub chcieli odejść? W ten sposób również stawiamy się ponad nimi, zamykamy się na strumień płynący od rodziców. „Rzeka nigdy nie płynie pod górę” mówi Hellinger. Rodzice dają, a dzieci biorą. Nieporządek wkrada się, gdy dzieje się na odwrót.

Dla uczestników warsztatów hellingerowskich zaskakującą ulgą jest powrót na dobre dla nich miejsce w rodzinie – poczucie się w pełni córką swojej matki, i synem swojego ojca. Dopiero z takiego punktu czują, że mogą ruszyć „na spotkanie miłości”.

Co ciekawe - nie trzeba wówczas szukać księcia i księżniczki z bajki. „Tylko ty jedyny…” – słychać w romantycznych piosenkach i wierszach. Z tym śpiewem na ustach „mamisynkowie” i „córeczki tatusia” nieustannie poszukują ideałów, którzy wreszcie zaspokoiliby ich dziecięce marzenie o totalnym ukojeniu. Dojrzali kobieta i mężczyzna wiedzą, że partner nie musi być idealny. Nie jest po to, by spełniać dziecięce marzenia o arkadii. Patrzą na partnera ze wszystkimi jego zaletami, wadami i uwarunkowaniami. Gdy wychodzi się z postawy szacunku wobec tego, co w drugim człowieku inne, wówczas okazuje się że tak naprawdę każdy jest „wystarczająco dobry”…

Hellinger mówi o miłości od pierwszego i drugiego wejrzenia. Pierwsza jest fascynacją, powrotem do uczucia dziecka, znajdującego pełnię zaspokojenia przy piersi i u boku matki. Wszyscy zakochując się, mylimy obiekt naszych uczuć z matką – twierdzi Hellinger. Wierzymy, że wreszcie znalazł się ktoś, kto nas uszczęśliwi. Gdy już zorientujemy się, że to niemożliwe… wówczas mamy szansę na miłość od drugiego wejrzenia. Możemy teraz pokochać nie ideał, ale konkretnego człowieka. Ta miłość może trwać i rozwijać się.



Równowaga w związku czyli balans na cienkiej linie…

Etap zakochania mamy już za sobą, nadal szukając odpowiedzi na pytanie „co czyni miłość szczęśliwą” dochodzimy do tematu potrzebnej równowagi. W czym pomiędzy mężczyzną i kobietą musi być zachowana równowaga, by mogli stworzyć udany związek?

Po pierwsze w dawaniu i braniu. By związek był udany, muszę zarówno dawać jak i brać. Ruch ten dotyczy rozmaitych sfer życia; materialnej i emocjonalnej. Wyobraźmy sobie partnera inwestującego w rozwój swojej „drugiej połowy” – na przykład w postaci finansowania wykształcenia. Jeżeli finansowany partner w jakiejś formie nie odda współpartnerowi włożonego w siebie nakładu, wówczas będzie czuł obciążenie tym co dostał. Ten ciężar może być na tyle dotkliwy, że obdarowany będzie chciał odejść.

Inna sytuacja dotyczy oczekiwań, stojących za romantycznymi wyznaniami „bez ciebie nie mogę żyć”, „jeśli odejdziesz, moje życie straci sens…”. Początkowo takie zdania miło łechcą ego, z czasem stają się obciążeniem nie do zniesienia. Bo któż może drugiemu dać sens życia? Jest to zadanie dla rodziców małego dziecka; to oni mają dać poczucie bezpieczeństwa, sensowności istnienia na świecie i nadziei. Oczekiwanie zaspokojenia tych potrzeb w partnerstwie jest nieadekwatne. Partner, na którego barki złoży się tak wiele, prawdopodobnie po jakimś czasie „odmówi współpracy”.

Podobna równowaga potrzebna jest w życiu seksualnym pary; trudno jest utrzymać związek, w którym pożądanie leży tylko lub głównie po stronie jednego z partnerów. Musi on wówczas „prosić”, jest na słabszej pozycji, a drugi może go zawsze odrzucić nie ponosząc ryzyka.

Dynamika dawania i brania dotyczy również wyrządzonych krzywd. Jeżeli w partnerstwie doznaliśmy jakiegoś zranienia, na przykład partner nas zdradził, zrobił jakichś ruch wymierzony przeciwko nam, wówczas aby przywrócić spokój, my również powinniśmy wyrządzić mu jakiś rodzaj krzywdy. Wielu to oburza. A gdzie nadstawianie drugiego policzka? Gdzie wybaczanie? Według Hellingera wybaczając stawiam się na pozycji „ponad” tym, któremu „odpuszczam winy”. Jestem wówczas silniejszy i dominujący, co często tylko wypełnia cyrkularną dynamikę kata i ofiary. Tymczasem każdy musi swoją odpowiedzialność ponieść sam. Prośba „wybacz mi” jest próbą „pójścia na skróty”. Wybaczenie nic nie załatwia, daje tylko pozory spokoju. To, co można zrobić, to powiedzieć z głębi serca „przykro mi, że tak się stało”. I pozwolić, żeby partner również miał prawo do swojej „małej zemsty” za doznane przykrości. Wówczas ma szansę nastąpić równowaga.

Hellinger bardzo pięknie i prosto opisał dynamikę dobrego dawania i brania w związku. Gdy otrzymuję coś dobrego, mogę oddać odrobinę więcej i wówczas związek się rozwija. Gdy spotyka mnie coś złego ze strony partnera, dobrym wyjściem jest oddać to złe, ale w dawce mniejszej. Wówczas dobro się rozwija, zło maleje, a szansa na udany związek znacznie rośnie.

Oprócz dawania i brania równowaga potrzebna jest też w innych obszarach. Na przykład, gdy jeden z partnerów próbuje wychowywać drugiego, czyli wchodzi w role właściwą rodzicom – wówczas zaburza się harmonia w związku.

Równowaga potrzebna jest także w uznaniu ważności rodzin, z których pochodzą partnerzy. Gdy w związku mówi się „moja rodzina jest lepsza”, bo bogatsza, mądrzejsza czy mająca jakąkolwiek inną przewagę, wówczas niszczy się związek. Para musi po pierwsze uznać, że obie rodziny pochodzenia – jakąkolwiek trudną czy pomieszaną historię niosą - są po prostu równie dobre. Po drugie dostrzec wzorce i przekonania wyniesione z domów, a następnie na tej bazie w partnerstwie budować własne modele. Często to istna droga przez ciernie; bo czy na wigilię ma być barszcz, czy grzybowa? W końcu gotujemy zupę rybną i w niej odnajdujemy własny przepis na szczęście.



Więź czyli siła alkowy.

„Nie mogę uwierzyć, że moja dawna miłość ma takie znaczenie…” mówi zadziwiony Jan, patrząc na ustawienie swojej rodziny. Przyszedł na warsztaty z powodu kłopotów z dorastającą córką. Reprezentantka jego córki ciągle patrzy w kierunku reprezentantki pierwszej wielkiej miłości Jana, kobiety, z którą ostatecznie się rozstał, a później poznał swoją żonę. Córka i „pierwsza miłość” są ze sobą nieświadomie związane. Dlatego córce tak trudno jest odnaleźć miejsce przy własnej matce, a w efekcie swoje miejsce w życiu.

Skąd taki zadziwiający obraz?

Hellinger w praktyce ustawień odkrył znaczenie relacji tworzącej się między mężczyzną i kobietą gdy następuje pomiędzy nimi zbliżenie seksualne. Nazwał ją więzią. W tym sensie każdy akt seksualny jest „wiążący”, ma on istotne znaczenie dla naszej duszy, a partner seksualny na trwałe wpisuje się w nasze życie. Możemy się z nim rozstać, możemy o nim zapomnieć, możemy go nawet znienawidzić, niemniej na głębokim poziomie zawsze pozostaniemy związani. Każda kolejna więź ma słabszą siłę, ta „któraś z kolei” nigdy nie będzie miała mocy pierwszej, co nie znaczy, że miłość w kolejnym związku nie może być głębsza i dojrzalsza. Chodzi to o pewien rodzaj biologiczno- duchowego powiązania, które w swojej istocie przekracza nawet nasze zdolności pojmowania.

Stąd tak istotne jest zrobienie „porządku” w naszych sercach z poprzednimi związkami.

W swoim ustawieniu Jan ze łzami w oczach patrzył na reprezentantkę Zofii, swojej pierwszej miłości, potem powoli wypowiedział słowa „szkoda, że nam się nie udało”, po chwili dodał „biorę część mojej odpowiedzialności za to, że nam nie wyszło, twoją pozostawiam przy tobie”. Teraz mógł popatrzeć na reprezentantkę swojej aktualnej żony, miał poczucie, jakby zobaczył ją pierwszy raz w życiu, jakby jej obraz wcześniej był przysłonięty przez niezałatwioną historię. „Dziękuję, że czekałaś” - powiedział z miłością do żony. Teraz wreszcie był w pełni obecny, a ich córka Karolina mogła znaleźć dobre miejsce obok swoich rodziców.



Jabłka pod jabłonią.

Czy Karolina miałaby szansę na udany związek, gdyby jej ojciec nie zrobił „porządku” w swoich spawach sercowych? Prawdopodobnie, będąc głęboko związaną z pierwszą miłością ojca, chętnie wybierałaby role nieszczęśliwych kochanek. Karolina gdzieś w głębi serca czuła bliskość z Zofią, choć nigdy jej nie poznała, widziała tylko jakieś ukrywane na dnie albumu zdjęcie, od babci usłyszała kilka informacji. Temat należał do tabu. Takie wiążą nas najbardziej.

Ustawienia pozwalają rozwikłać pogmatwane losy. Pokazują, czyje historie osób w rodzinie dźwigamy i z kim jesteśmy nieświadomie związani; z dziadkiem, który zginął na wojnie, z wcześnie zmarłym dzieckiem lub z ciocią, która jako Żydówka nigdy nie odnalazła swojego miejsca w rodzinie. Ile osób, tyle historii. Jesteśmy dziećmi naszych rodzin i całkowicie nieświadomie z miłości do naszych najbliższych chcemy „ratować” i „naprawiać” to, co było trudne. Powtarza się prawidłowość dotycząca „recepty na szczęście” - żyć swoim życiem i stworzyć udany związek możemy zajmując przynależne nam, własne miejsce w rodzinie. By je uzyskać musimy pożegnać się w naszym sercu z przodkami, przestać „dźwigać ich los”, a tym samym mieć dla nich prawdziwy szacunek.

Wtedy możemy żyć „pełnią życia”. Wybór należy do nas…

Autor: Agnieszka Gąsierkiewicz

artykuł opublikowany w cyklu trzech artykułów w miesięczniku SZAMAN, nr.11.2009, 12.2009, 01.2010

sobota, 30 marca 2019

Prawa duchowe, które musisz znać – PRAWO DAWANIA I BRANIA.




Życie na ziemi to niezwykła szkoła, do której dobrowolnie zapisała się twoja dusza. Nigdzie bowiem nie skorzysta z tylu cennych lekcji, co tutaj.
Ich opanowanie nie jest jednak zadaniem prostym. Duchowych praw rządzących życiem nie poznasz w szkole, ani na studiach. Te lekcje musisz odrobić we własnym zakresie.
Na dodatek zanim zaczniesz je przerabiać musisz najpierw dojść do momentu, w którym zechcesz dowiedzieć się o ich istnieniu.
Ten moment zwykle poprzedzają długie poszukiwania. Nie każdy na nie wyrusza. Wielu z nas woli tkwić w niewiedzy, która choć stanowi więzienie, to jednak daje pozorne poczucie bezpieczeństwa.
Jak poznać, że jesteś więźniem? Zastanów się, czy swobodnie wyrażasz swoją prawdę, czy jednak boisz się oceny i krytyki? Czy to, co myślą o tobie inni jest ważniejsze, niż to kim naprawdę jesteś? Czy żyjesz tak, jak pragniesz, po swojemu, czy według ogólnie przyjętego schematu?
Odpowiedzi na te pytanie nie są proste. Nigdy nie były i nigdy nie będą. Bycie sobą bywa dla wielu z nas najtrudniejsze.
Dochodzenie prawdy o samym sobie jest jednak o wiele łatwiejsze, kiedy poznasz podstawowe duchowe prawa. Pozwolą ci one spojrzeć na świat i otaczających cię ludzi w zupełnie nowy sposób. Nagle zrozumiesz, że życie ci się nie przytrafia. Ty je kreujesz – każdego dnia, każdą decyzją, każdą myślą, każdym wypowiadanym słowem. Nic nie dzieje się bez przyczyny, a wszystko ma głęboki sens. Kiedy zaczniesz postrzegać każde życiowe doświadczenie, jako lekcję i wskazówkę, twoje życie się odmieni. Nie będziesz już tylko bacznym obserwatorem wydarzeń. Staniesz się ich twórcą.
Choć praw rządzących wszechświatem  jest sporo na początek warto poznać

DUCHOWE PRAWO DAWANIA I BRANIA

szczere obdarowywanie
Wiesz, że branie i dawanie są ze sobą ściśle powiązane? Jedno nie istnieje bez drugiego. Im więcej dajesz, tym więcej otrzymujesz. Jeżeli czujesz, że ciągle  brakuje  ci czasu, pieniędzy, miłości, przychylnych i uprzejmych ludzi wkoło zacznij to właśnie rozdawać.  W dzisiejszym świecie za dużo słyszy się: „ja chcę”, „należy mi się”. Zanim jednak wyciągniesz rękę sprawdź  najpierw, co możesz ofiarować.
Każdy ma jakiś talent, dar. Każdy ma coś, czym może obdzielić innych: dobrą radę, komplement, pomysł, inspirujący tekst, rozwiązanie problemu, pomoc w wykonaniu jakiegoś zadania, przytulaniec, czy zwykłe trzymanie za rękę. Dawanie nie zawsze związane jest z pieniędzmi.

Dawaj zawsze z radością i nie oczekuj niczego w zamian. Dawaj bez tworzenia poczucia zależności pomiędzy tobą a tym, któremu ofiarujesz.  Dziel się tym, czego dana osoba potrzebuje, a nie tym, co ty uważasz za odpowiednie dla niej. Nie służ radą, gdy nikt cię o nią nie prosił.
Nie lituj się nad obdarowywanym. Twoja litość pozbawia tę osobę siły, godności i odbiera jej prawo głosu. Przyniesie jej jedynie więcej trosk i biedy. Pamiętaj o tym.
Pięknie podsumowują to 2 dania, które kiedyś, gdzieś przeczytałam i które zapadły mi w pamięć (niestety nie znam autora)
Nauczysz głodnego łowić ryby, a zaspokoisz jego głód na całe życie.
Pozwolisz głodnemu nauczyć ciebie łowić przywrócisz mu jego godność.
Żeby jeszcze lepiej ci to zobrazować opowiem ci o pewnej pięknej inicjatywie, o pewnym wyjątkowym domu opieki.
Byłaś kiedyś w domu opieki dla starszych ludzi?
Jeżeli byłaś, to wiesz, jak bardzo przygnębiające jest to miejsce. Znam kilka osób, które pracowały w takich ośrodkach w charakterze animatorów. Wszystkie zrezygnowały, bo praca okazała się zbyt trudna – nie fizycznie, ale psychicznie.  Przygniótł ich poziom smutku i litości nad losem tych ludzi.
Litowanie się nad drugim człowiekiem nikomu nie służy.
Na szczęście ktoś to dostrzegł, zrozumiał i stworzył w jednym takim domu opieki prawdziwe miejsce mocy. Wpadł  na genialny pomysł i wymyślił sposób na to, żeby przywrócić godność i dać  poczucie sensu i celu starszym ludziom spędzającym ostatnie lata życia w takich domach.
Codziennie o stałych porach do domu opieki przychodziły dzieciaki z pobliskiego przedszkola. Maluchy i dorośli razem uczestniczyli we wszystkich przedszkolnych zajęciach. Były wspólne gry, zabawy, wspólne malowanie, oglądanie i słuchanie bajek, wspólne posiłki i rozmowy oraz przytulanie – mnóstwo przytulania. Okazuje się,  że zarówno maluchy, jak i ludzie starsi najbardziej na świecie potrzebują się przytulać.
Dzieci wnosiły życie i miłość do tego domu, a ludzie starsi dawali swój czas, cierpliwość i niezmierzone wręcz pokłady miłości. Te małe istotki wiedziały doskonale, jak przywrócić starszym, schorowanym ludziom ich godność. Traktowały ich jako równych sobie partnerów i przede wszystkim nigdy nie okazywały im litości.
Doskonała równowaga dawania i brania bez litości i bez zależności.
Czyż to nie piękna lekcja dla nas?
Tylko dawanie bezinteresowne, ze szczerego serca, mające na względzie najwyższe dobro obydwu zaangażowanych stron sprawi, że to, co dajesz wróci pomnożone.
Teraz skoro posiadłaś tę mądrość zacznij ją wykorzystywać w życiu. Każda nauka ma sens tylko wtedy, kiedy przekłada się na działanie.
Co możesz zrobić, żeby z niej skorzystać?
Zacznij obdarowywać każdą osobę, z którą się spotykasz. Czasami wystarczy tylko dobre słowo w myśli np. stoisz na przystanku i w myślach życzysz wszystkiego dobrego wszystkim innym osobom, które stoją obok.
Kiedy idziesz do kogoś w odwiedziny pamiętaj, żeby zawsze obdarować gospodarza drobnym prezentem, kwiatem, komplementem, radą, modlitwą, czy błogosławieństwem. Nigdy nie przychodź z pustymi rękami i pustym sercem.
Kiedy widzisz samochód na poboczu zatrzymaj się i zapytaj, czy możesz jakoś pomóc?
Wspieraj regularnie finansowo potrzebujących.
Jeżeli przeczytasz książkę, tekst lub wpis, który  odmieni twój sposób patrzenia na świat, rozwiąże twój problem lub sprawi, że poczujesz się lepiej  napisz o tym autorowi.
Jeżeli widzisz, że ktoś ma kiepski dzień wesprzyj go słowem, gestem albo po prostu  powiedz komplement.
Dziękuj za miłą obsługę w sklepie, w urzędzie.

okazuj wdzięczność
Wyślij kartę z pięknego miejsca na ziemi dziecku, które zbiera pocztówki z całego świata.
Dawaj, wszędzie, gdzie tylko możesz ze szczerego serca.
W dawaniu zawsze liczy się twoja intencja. Jeżeli jest szczera i podyktowana sercem to prawo zadziała.  Otrzymasz to, co hojnie rozdajesz.

Twój dar ma uskrzydlać, dodawać  wiary i nadziei.

Dając nigdy nie oczekuj niczego w zamian, nawet dziękuję. Dawaj dla samej radości dawania. Pamiętaj wszystko, co dajesz szczerze, bezinteresownie wróci do ciebie pomnożone. Niekoniecznie otrzymasz coś w zamian od osoby obdarowanej. Być może  wspomożesz kogoś finansowo, a następnego dnia naprawi się twoja relacja z szefem. Nigdy nie wiesz kiedy i w jakiej formie otrzymasz swój zwrot od wszechświata.

Zasada dawania i brania obowiązuje również wtedy, kiedy rozdajesz coś negatywnego – złą energię, raniące słowa, krzywe spojrzenia, nienawiść, zazdrość. Zastanów się nad tym następnym razem, zanim zaczniesz krzywdzić słowem lub czynem.

Razem z dziećmi uwielbiamy oglądać wszystkie programy, w których ludzie prezentują swoje talenty. Oglądamy tylko wybrane występy na komputerze (od lat nie mamy telewizji, choć telewizor już od 3 dni jest :)).  Dzieciaki kiedyś odkryły, że poza filmami prezentującymi the best of (czyli najlepsze z najlepszych) są też the worst of (najgorsze).
Prosiły żebym pozwoliła im to obejrzeć. Zgodziłam się.   Po chwili oglądania dzieci stwierdziły, że jednak wolą oglądać te pozytywne występy, te w których ludzi się chwali, a nie wyśmiewa i obraża.
Dzieci wiedzą – mają w sobie mądrość, dopóki my dorośli jej z nich nie wykorzenimy.
Oglądając programy, w których się plotkuje, wyśmiewa i obraża innych oddajemy im część  swojej energii. Dokładamy swoją cegiełkę z negatywnym ładunkiem. One także wróci do nas pomnożona.
Dając nie zapominaj także o BRANIU. Pamiętaj w przyrodzie wszystko płynie. Po każdym wdechu jest wydech, a po przypływie odpływ.  Dając naucz się także przyjmować.
Jeżeli chętnie dzielisz się z innymi wszystkim, co masz zwróć uwagę, na to, czy nie masz przypadkiem problemu z braniem.  Czy trudno ci zaakceptować pomoc, przyjąć prezent lub komplement? Pamiętaj, że ten kto daje nie istnieje bez tego kto bierze. Pozwól innym obdarować cię tym, czego potrzebujesz.
Przyjmuj z wdzięcznością. Dzięki temu między wami nastąpi wymiana energii. Pamiętaj, że odmawiając przyjęcia daru blokujesz ten przepływ i jednocześnie informujesz wszechświat, że nie chcesz, nie potrzebujesz lub nie zasługujesz na dobrobyt, czy wsparcie.
Jeżeli ktoś oferuje ci pomoc – przyjmij ją. Nie musisz robić wszystkiego sama. Jeżeli ktoś mówi ci komplement podziękuj. Jeżeli ktoś daje ci prezent raduj się nim i  okaż wdzięczność. Nie pamiętasz, jak się to robi? Wkrótce Mikołaj – przyjrzyj się, jak dzieciaki reagują na prezenty.
Zastanów się, co możesz ofiarować i do działania!

https://lifeinharmony.pl/rozwoj-duchowy/duchowe-prawo-dawania-i-brania/?fbclid=IwAR385JE7H7KX7nnP-q7BeVguUaOq43HJNI7E0bYK-CByH41nZaH8hProm2c

poniedziałek, 7 grudnia 2015

Co się dzieje z naszym światem?



odpowiedzialny_biznes
Jesteśmy w trakcie przemiany, Zmiany, która oddziałuje i wpływa na każdy aspekt naszej trzywymiarowej (3D) rzeczywistości. Ta Zmiana jest tak dalekosiężna, że nasza ograniczona wyobraźnia nie potrafi pojąć ogromu przemian, których obecnie doświadczamy. Częścią tego procesu jest to, że prawie wszystko, co do tej pory braliśmy za pewnik, rozpada się. Sztywne ramy, które kiedyś wyznaczały sposób w jaki narody, kultury czy jednostki doświadczały samych siebie w naszych trzecio-wymiarowych społeczeństwach przestają istnieć.
10423_banner_700x330
Zmienia się postrzeganie naszego świata. Wielu ludzi odczuwa, że coś jest nie tak, są zdezorientowani, czegoś im brak. W pogoni tworzenia więcej dla siebie, większego domu, lepszego samochodu, wyższego wynagrodzenia, w rzeczywistości tworzymy mniej. Mamy mniej czasu na spędzanie go w tym dużym domu, mniej czasu, aby cieszyć się obecnością rodziny i przyjaciół oraz mniej okazji, żeby podziwiać zachód słońca czy rozkoszować się pięknem natury, która nas otacza. Tym, czego naprawdę brakuje, jest to – bez względu na to, czy zdajemy sobie z tego sprawę czy nie – że utraciliśmy po drodze część swojego „ja”. I pod koniec dnia, więcej, bardziej i lepiej po prostu nie wystarcza. Odłączyliśmy się od rzeczy, które prawdziwie nas karmią i przez to czujemy się fizycznie chorzy, emocjonalnie nieszczęśliwi, umysłowo wyczerpani i nie mamy wewnętrznej jasności co do tego, kim naprawdę jesteśmy.
zmiana
To, jednak, zaczyna się zmieniać.
Im więcej i więcej ludzi zaczyna przechodzić przemianę, zaczynamy przypominać sobie kim jesteśmy. Uświadamiamy sobie brak równowagi w naszym życiu i zadajemy pytanie – Co jest dla mnie naprawdę ważne? Co naprawdę mnie uszczęśliwia? Odpowiedzi nie znajdziemy zdobywając więcej ze świata zewnętrznego, lecz zyskując więcej „siebie” wewnątrz. W pogoni na szczyt, zostawiliśmy za sobą część siebie. Przehandlowaliśmy szacunek za współzawodnictwo, życzliwość za korzyść i dawanie za branie. Utraciliśmy kontakt ze swoim „wewnętrznym przewodnictwem”, które zawsze kieruje nas ku wyższemu, bardziej żywemu i ekscytującemu miejscu. To wyższe miejsce jest tam, gdzie współpraca, wsparcie i zrozumienie tworzą głębsze zaufanie, przyjaźń i współczucie.
Is-Your-Life-Changing
Obecnie dokonuje się zmiana w ludzkich sercach i miliony ludzi zaczynają świadomie się budzić. Odnajdują w sobie nową pasję i rozpoznają, że to kim są ma znaczenie. JESTEM wartościowy, ważny i istotny. Liczę się i mam swój udział do wniesienia! Ta pasja zaczyna rozpalać się na nowo w każdym z nas. Ta zmiana wydarza się na całym świecie, w każdym mieście i wsi, w sercach każdego mężczyzny, kobiety i dziecka. Niezależnie od tego czy chodzi o wykarmienie głodujących, uzdrawianie chorych, tworzenie wspólnot czy troszczenie się o Ziemię, wszędzie dokonuje się wzrost świadomości. To przebudzenie – Zmiana w Świadomości! Łączą się ludzkie serca. W tym połączeniu troski, dzielenia się, dawania i brania, rozpala się iskra w sercu i rośnie.
Den Weg zur Lösung finden - Konzept
TO właśnie mamy na myśli, kiedy mówimy, że trzeci wymiar odchodzi. Mówiąc inaczej – odchodzą stare nawyki myślenia, odczuwania i zachowania, które znamy jako trzeci wymiar.
Zmiana - Wszyscy
Książka Jima jest bezcennym darem. Jego przesłanie dodaje sił, a narzędzia, które proponuje są proste, a mimo to zmieniają życie. To po prostu najlepsza książka o obecnej ‘zmianie’, której wszyscy doświadczamy.
— ROB SPEARS & BRENDA MICHAELS, gospodarze Conscious Talk Radio
Fragmenty pochodzą z książki ZMIANA – co to znaczy, że trzeci wymiar odchodzi, autorstwa Jima Selfa i Roxane Burnett
Księgarnia internetowa – www.bialywiatr.com

http://dobrewiadomosci.net.pl/8986-co-sie-dzieje-z-naszym-swiatem/