Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciepło. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciepło. Pokaż wszystkie posty

sobota, 10 stycznia 2026

𝐆𝐫𝐚𝐬𝐢𝐜𝐚 – 𝐓𝐰𝐨𝐣 𝐏𝐮𝐧𝐤𝐭 𝐒𝐳𝐜𝐳𝐞̨𝐬́𝐜𝐢𝐚 𝐢 𝐎𝐬𝐨𝐛𝐢𝐬𝐭𝐲 𝐆𝐫𝐚𝐚𝐥

 

𝐎𝐫𝐠𝐚𝐧, 𝐤𝐭𝐨́𝐫𝐲 𝐦𝐚𝐭𝐞𝐫𝐢𝐚𝐥𝐢𝐳𝐮𝐣𝐞 𝐜𝐮𝐝𝐚. 𝐙𝐚𝐩𝐚𝐥 𝐠𝐨 – 𝐚 𝐬𝐭𝐚𝐫𝐨𝐬́𝐜́, 𝐜𝐡𝐨𝐫𝐨𝐛𝐚 𝐢 𝐥𝐞̨𝐤 𝐭𝐫𝐚𝐜𝐚̨ 𝐧𝐚𝐝 𝐓𝐨𝐛𝐚̨ 𝐰ł𝐚𝐝𝐳𝐞̨❤️


Gdzieś głęboko w górnej części klatki piersiowej, pomiędzy obojczykami, ukryty jest niewielki, niemal mityczny narząd. Medycyna nazywa go grasicą. Mistycy – Świętym Sercem. Starożytni – Punktem Szczęścia.

To nie jest zwykły gruczoł.
To Twoja osobista, wiecznie płonąca lampa. Twój wewnętrzny Boski Płomień.

Od tego, czy płonie jasnym ogniem, czy tylko ledwie się tli, zależy wszystko:
Twoja radość.
Twoja młodość.
Twoje zdrowie.
Twoja więź z Bogiem i Życiem.

𝐏𝐨𝐫𝐭𝐚𝐥 𝐦𝐢𝐞̨𝐝𝐳𝐲 𝐬́𝐰𝐢𝐚𝐭𝐚𝐦𝐢 𝐮𝐤𝐫𝐲𝐭𝐲 𝐰 𝐓𝐰𝐨𝐣𝐞𝐣 𝐩𝐢𝐞𝐫𝐬𝐢

Starożytne tradycje duchowe od wieków strzegły wiedzy, która dziś bywa spychana na margines:
w każdym człowieku pulsuje tajemniczy ogień, zdolny uruchomić kaskadę uzdrawiających i twórczych energii.

Ten ogień ma swoją fizyczną bramę.
Jest nią grasica – zapomniany gruczoł, który taoiści nazywali Pałacem Niebiańskiego Cesarza.

Z punktu widzenia biologii grasica jest „szkołą”, w której komórki odpornościowe uczą się rozróżniać „siebie” od „wroga”.
Z punktu widzenia ducha – jest przełącznikiem świadomości.

Nieprzypadkowo w ikonografii chrześcijańskiej Najświętsze Serce Jezusa ukazywane jest jako płomień unoszący się nad fizycznym sercem. To symbol wiedzy, która była kiedyś oczywista.

Jak powiedział Osho:

„Skarb, którego szukasz, zawsze był w tobie – tylko patrzyłeś w inną stronę.”

Grasica nie jest więc tylko narządem.
Jest żywą bramą między tym, co zwyczajne, a tym, co święte.
Między śmiertelnością a nieśmiertelnością.

𝐍𝐢𝐞𝐰𝐢𝐝𝐳𝐢𝐚𝐥𝐧𝐲 𝐨𝐠𝐢𝐞𝐧́, 𝐤𝐭𝐨́𝐫𝐲 𝐳𝐦𝐢𝐞𝐧𝐢𝐚 𝐓𝐰𝐨́𝐣 𝐤𝐨𝐝 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐳𝐧𝐚𝐜𝐳𝐞𝐧𝐢𝐚

Wyobraź sobie, że tuż nad sercem płonie maleńki ogień.
Możesz pozwolić mu dogasać pod popiołem codzienności…
albo rozniecić go w pełny płomień.

To nie metafora.
To bioenergetyczna rzeczywistość.

Aktywna grasica działa jak laboratorium alchemiczne – nie tylko wzmacnia odporność, ale przekształca Twoje pole energetyczne. Staje się pomostem między materią a duchem.

Ludzie z przebudzoną grasicą emitują inną częstotliwość.
Nie muszą nic udowadniać.
Nie muszą walczyć.

Ich obecność zmienia przestrzeń.
Rozpoznasz ich po blasku, który płynie z wnętrza, a nie z okoliczności.

𝐓𝐫𝐨́𝐣𝐩ł𝐚𝐭𝐤𝐨𝐰𝐲 𝐏ł𝐨𝐦𝐢𝐞𝐧́ 𝐓𝐫𝐚𝐧𝐬𝐟𝐨𝐫𝐦𝐚𝐜𝐣𝐢

Święte pisma wielu tradycji mówią o mistycznym trójpłatkowym płomieniu, zapalającym się w sercu przebudzonej istoty. To nie poezja – to precyzyjny opis procesu energetycznego.

- Niebieski płatek – Wola Boża.
Odwaga podążania za Prawdą mimo lęku.
- Żółty płatek – Mądrość. Umiejętność rozróżniania prawdy bez udziału ego.
- Różowy płatek – Miłość Bezwarunkowa. Energia, która uzdrawia i jednoczy.

Gdy trzy płomienie stapiają się w jedno, rodzi się fioletowy ogień – zwany Płomieniem Transformacji.
To siła zdolna rozpuścić karmę, traumy i iluzje oddzielenia.

To właśnie ten ogień starożytni ikonografowie umieszczali nad sercem Chrystusa.
Wiedzieli coś, co później zostało zapomniane.

𝐀𝐥𝐜𝐡𝐞𝐦𝐢𝐚 𝐰𝐞𝐰𝐧𝐞̨𝐭𝐫𝐳𝐧𝐞𝐠𝐨 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐛𝐮𝐝𝐳𝐞𝐧𝐢𝐚

Grasica działa jak kwantowy nadajnik i odbiornik.
To przez nią docierają intuicyjne wglądy, wewnętrzne prowadzenie i sygnały Wyższej Jaźni.

Gdy się aktywuje, przestajesz być samotną wyspą.
Stajesz się częścią kosmicznej sieci świadomości.

Mistyczne tradycje nazywały to „paleniem w piersi” – odczuciem Świętego Serca. To przez to centrum rodzą się prawdziwe dary ducha: jasne widzenie, głębokie czucie, wewnętrzna pewność.

𝐓𝐚𝐣𝐞𝐦𝐧𝐚 𝐩𝐫𝐚𝐤𝐭𝐲𝐤𝐚 𝐚𝐤𝐭𝐲𝐰𝐨𝐰𝐚𝐧𝐢𝐚 𝐁𝐨𝐬𝐤𝐢𝐞𝐠𝐨 𝐎𝐠𝐧𝐢𝐚

Aktywacja grasicy nie jest darem dla wybranych.
Jest praktyką dostępną dla każdego.

Kilka razy dziennie delikatnie opukuj środek klatki piersiowej, wyobrażając sobie, że zapalasz wewnętrzny ogień.

Wypowiedz w myślach lub na głos:
„Jestem płomieniem Boskiej Miłości, Mądrości i Mocy.”

Poczuj, jak ciepło rozlewa się po całym ciele, budząc każdą komórkę.

Regularna praktyka przynosi głębokie zmiany:
od wzmocnienia odporności i spowolnienia procesów starzenia,
po klarowność umysłu, synchroniczności i poczucie sensu.

𝐒́𝐰𝐢𝐞𝐭𝐥𝐢𝐤𝐢 𝐰 𝐬́𝐰𝐢𝐞𝐜𝐢𝐞 𝐦𝐚𝐭𝐫𝐲𝐜𝐲

Twoja grasica to wewnętrzny generator radości.
Im więcej w Tobie Miłości, Światła i autentycznej obecności, tym silniej ona pulsuje.

- Tacy ludzie promienieją.
- Rzadziej chorują.
- Dłużej pozostają młodzi.
- Ich oczy błyszczą.

Są Świetlikami w szarym świecie społecznej matrycy.

Pamiętaj:
Twoja grasica to brama między światami.
Klucz zawsze był w Twoich rękach.

 

poniedziałek, 13 stycznia 2025

Szacunek dla siebie , to również odchodzenie od tego , co bezwartościowe.

Trzeba wszystko poukładać. Uporządkować myśli. Zdecydować się, na czym ci zależy, a co najwyższy czas sobie odpuścić. Postawić na te relacje, które są szczere, a nie te, które stały się bezwartościowe. Ustalić, kto chce być przy Tobie, a kogo warto sobie odpuścić.
Są takie momenty, gdy stajesz w miejscu i dochodzisz do wniosku, że to, czego się trzymasz już dawno przeminęło. Że ludzie, na których stawiasz, nie stawiają na Ciebie. Że zbyt długo tracisz czas na to, co już dawno trzeba było zostawić za sobą.
Czas ruszyć z miejsca. Zmienić niektóre priorytety. Ruszyć swoją drogą. To, co ma pozostać, pozostanie, a to, co ma odejść, odejdzie. Na spokojnie. Nic na siłę. Swoim tempem. Z reguły zbyt długo wierzymy w tych, którzy na to nie zasługują. Jednak pod naporem obojętności każde serce w końcu pęka.
Dojrzałość pozwala ci zrozumieć, że w tym miejscu nie znajdziesz już szacunku, obecności, zainteresowania i ciepła. To moment, który pozwala ci zrozumieć, że coś nie jest dla ciebie. Moment, w którym zaczynasz szanować siebie i odpuszczasz. W życiu czasem trzeba zrobić porządek. Przemyśleć, co naprawdę jest ważne, a co można odpuścić. Skupić się na relacjach, które są wartościowe, i zrezygnować z tych, które nam nie służą. Czasami trzeba uznać, że niektóre rzeczy już się skończyły, a ludzie, na których liczyliśmy, nie są już obecni w naszym życiu tak, jakbyśmy tego chcieli.
Ważne jest, aby iść do przodu i zmieniać swoje priorytety. Trzymać się tego, co dobre, a pozbyć się tego, co nas ciągnie w dół. Zrozumieć, że czasami trzeba po prostu puścić i iść dalej. Nie tracić czasu na ludzi i sytuacje, które nie przynoszą nic pozytywnego. Niektóre rzeczy po prostu nie są dla nas i czasem najlepszą rzeczą, jaką możemy zrobić dla siebie, jest po prostu odpuścić. To nie porażka, a mądrość i szacunek dla samego siebie. To krok w stronę lepszego życia.
DOJRZAŁOŚĆ TO ZROZUMIENIE, ŻE NIE WSZYSTKO JEST DLA CIEBIE
Odpuszczanie to klucz do prostszego życia. Kiedy coś Cię ciągnie w dół, lepiej to zostawić. Skup się na tym, co Cię buduje, a nie na tym, co Cię niszczy. Ważne jest, aby nie bać się zmian. Czasami musisz zamknąć jedne drzwi, aby otworzyć inne.
Nie musisz trzymać się przeszłości. Jeśli coś nie działa, czas to zmienić. To nie oznacza, że jesteś słaby – to znaczy, że jesteś mądry i dbasz o siebie. Pamiętaj, że nie wszystko od razu się ułoży, ale każdy krok do przodu jest ważny. Prostsze życie zaczyna się, gdy przestajesz walczyć z rzeczami, które nie mogą być zmienione.

- Rafał Wicijowski, fragment z mojej książki NIE PRZECZYTASZ O TYM W BAJKACH ❤️

 

środa, 28 października 2020

KRÓTKA BAŚŃ o NAJSTARSZYM LEKU ŚWIATA

 



W pewnej wiosce mieszkała stara kobieta. Wszystkie kobiety z dalszych i bliższych okolic znały do niej drogę, choć jej dom był dobrze ukryty wśród zarośli i drzew. Tylko kobiety wiedziały, jak do niej trafić.
Stara kobieta umiała pomóc we wszystkim. Znała zioła, zaklęcia i moc ognia. Znała też moc kobiet i tym, co ją dziwiło najbardziej był fakt, że wszystkie kobiety, które do niej trafiały, wypełnione były strachem. Pomimo to pomagała im. Nie jej rolą było osądzać, była po to, by pomagać.

Leczyła upławy.
Spędzała niechciane ciąże.
Nacinała ropnie na waginie.
Przykładała liście kapusty na obrzęknięte od pokarmu piersi.
Dawała maść antydzieciakową.
Pomagała na bezsenność zaklęciami szeptanymi nad głowami kobiet.
Koiła złamane serca.

Pewnego dnia do jej domu trafiła dziewczynka. Nie miała jeszcze dziesięciu lat, ale jej spojrzenie mówiło więcej niż tysiąc lat smutku. Stara kobieta wytarła krew z jej ud, dała tabletkę z ziół i przytuliła ją mocno do swojego ciepłego dużego brzucha.
Westchnęła.
Najpierw raz, potem drugi.
W końcu przemówiła:
- Dam ci jeszcze jedną tabletkę. Bardzo malutką, ale o wielkiej mocy.
- A po co mi ona?
- Żebyś nie musiała dźwigać tajemnicy.

Stara kobieta poszła do kuchni obwieszonej pękami ziół i przez chwilę czegoś szukała. Wyszła z malutkim pudełkiem w dłoni.
- I gdzie moja tabletka?
- Chodź ze mną.
Wzięła dziewczynkę za rękę i choć nigdy tego nie robiła, wyszła poza granice swojego domku dobrze ukrytego w lesie i skierowała swoje kroki do miasteczka. Pukała do drzwi kolejnych domów i gdy jej otwierano, wołała kobiety, które tam mieszkały. A znały ją wszystkie. Nie było ani jednej, która nie skorzystałaby z jej pomocy, więc każda widząc starą kobietę, tu w miasteczku trzymającą za rękę dziewczynkę, wiedziała, że dzieje się ważna rzecz. Każdą z nich prosiła, by zabrała ze sobą kilka drewien.
Kiedy w końcu zebrały się wszystkie, stanęły w samym centrum osady. Stara kobieta stanęła z nimi i przemówiła:
- Tam, gdzie jest jedna, przychodzi strach. Tam, gdzie jesteście w kupie, rodzi się moc. Ułóżcie stos.
Kobiety występowały do środka kręgu i układały stos. Gdy jego czubek sięgał już nieba, stara kobieta podpaliła pierwsze drewienko i pozwoliła ogniowi, by zajął wszystkie polana. Poprosiła kobiety, by stojąc w kręgu, chwyciły się z całej siły za dłonie i obserwowały to, co się wydarzy. Ponieważ było im gorąco, poszerzały krąg, odsuwając się od ognia, lecz mimo to ich dłonie nadal były splecione.
Stara kobieta weszła do środka kręgu, wyciągnęła zapałkę i powiedziała:
- Dopóki każda z was jest sama, jesteście jak ta zapałka. Szybko się zapalicie i jeszcze szybciej zgaśniecie. Kiedy jesteście razem, macie moc ognia, której nikt wam nie odbierze. Ale jest jeszcze jedno, co wam odbiera moc. Wasze sekrety. Są jak ciężary, które dźwigacie w swoich ustach. Musicie je wypowiadać. Wtedy wasze uwolnione gardła będą mogły wszystko. Mówić. Śpiewać. Krzyczeć.

Przez chwilę trwała cisza, po czym jedna z kobiet krzyknęła. Potem jeszcze jedna i kolejne. Przez ich ciała przelewały się zbyt długo przemilczane historie.
Trwało to kilkanaście minut, najgłośniejszych minut w życiu wielu z nich.

A potem nastała święta cisza.
Z domów wychodzili mężczyźni. Któryś zawołał, że jest głodny, a któryś powiedział, że trzeba iść spać. Ale żadna z kobiet nie drgnęła. Było im ze sobą dobrze, bezpiecznie i ciepło. Tak jak kiedyś w brzuchu matki. Stały, sycąc się swoją mocą i widokiem ognia.
Ich gardła drżały, szykując się na więcej i więcej.
Niektóre płakały.
Inne się śmiały.
A jeszcze inne wzdychały z tęsknoty za czymś, co było im znane, lecz zapomniane.
Ale cały czas trwały w tym razem.

I nagle stało się coś nieoczekiwanego.
Czy to z ciekawości, czy też może z zazdrości, mężczyźni podchodzili do kobiet, lecz nie mogąc przecisnąć się dalej, utworzyli zewnętrzny pierścień. Mocny, bezpieczny i równie ważny jak krąg kobiecy.

Ogień płonął.
Las szumiał.
Cisza wypełniała ten czas.
A ludzie trwali ze sobą.

Stara kobieta podeszła do dziewczynki.
- Czy już wiesz?
Kobiety stojące po bokach dziecka, przytuliły je do siebie. Mocno.
- Już wiem.

Stara kobieta pokiwała głową. Teraz mogła odejść.

Najważniejszy lek właśnie się narodził.

☆Maja Wąsała, październik 2020
Fot.net
Pogaduchy u Szeptuchy




wtorek, 16 lipca 2019

Kuracja … gorącą wodą wyleczy z wielu dolegliwości.

Kuracja gorącą wodą. Dlaczego warto pić gorącą wodę lub ciepłą wodę ?
Kuracja gorącą wodą pomaga  wypłukać nagromadzone toksyny i wzmocnić siły witalne. Metodę tą poleca medycyna wschodnia.  Kuracja gorącą wodą usprawnia funkcjonowanie układu pokarmowego, uspokaja i działa stabilizująco na psychikę.Łagodzi bóle karku, pleców, wygładza i ujędrnia skórę
Poleca ją Dr. Faris Al Hajri . wykładowca i autor 2 książek dotyczących kuracji gorącą  wodą i korzyści zdrowotnych – twierdzi, że tą metodą można wyleczyć wiele chorób takich jak alergie, astma, migrena, otyłość, cukrzyca i wiele więcej
Kuracja gorącą wodą

Kuracja  gorącą wodą jak stosować

Dr Faris zaleca aby zagotowaną wodę wystudzić do 50 stopni, może być bardziej gorącą, ale nie może parzyć, pić małymi łykami.
Wcześnie rano po zaraz po przebudzeniu, przed myciem zębów 1 lub 2 szklanki w pozycji stojącej
Rano po umyciu zębów, przed śniadaniem  1 lub 2 szklanki (W ciągu poranka należy wypić łącznie 3 szklanki)
1 szklanka 15-30 min przed każdym posiłkiem
1 szklanka przed pójściem spać  (przez cały wieczór  należy wypić łącznie co najmniej 2 szklanki, najlepiej cztery)
Gorącą woda wypłukuje toksyny, zabija bakterie i rozpuszcza tłuszcze –  spróbujmy umyć tłuste talerze w zimnej wodzie !  Zimna woda nie pozwala na prawidłowe trawienie tłustych i ciężkich pokarmów. Są źle wchłaniane i źle reagują z kwasami, tworząc twardą masę zalegającą w jelitach.
Japończycy, Chińczycy, czy Hindusi nigdy nie piją zimniej wody do posiłków, zwłaszcza w upały. Paradoksalnie może to zabrzmi, ale gorącą woda w upały szybciej gasi pragnienie i lepiej chłodzi. Na języku znajdują się  receptory TRPV, które wysyłają sygnał do mózgu do włączenie mechanizmów pozbywania się nadmiaru ciepła, zwiększa się wydzielanie potu przez co organizm jest skuteczniej chłodzony.  Zimna lub bardzo zimna woda przynosi chwilowy efekt ale jest szokiem dla organizmu – duża różnica temperatur, co więcej do jej podgrzania organizm musi zużyć dodatkową energię, którą mógłby wykorzystać do innych procesów.
No i można się szybko przyzwyczaić
Przekonałam się o tym spędzając wakacje w ośrodku ajurwedyjskim na Sri Lance. Do posiłków w dzbankach była podawana gorącą woda. Na początku wszyscy się krzywili – zwłaszcza Niemcy przyzwyczajeni do zimnego piwa do obiadu. Ale  już po kilku dniach nikt nie zwracał uwagi. Jeden jedyny raz po 2 tygodniach podano zimną wodę –  naprawdę nie smakowała ! Cała  grupa zaczęła domagać się ciepłej. Nie wiem czy to był celowy eksperyment, czy pomyłka obsługi ale jak widać wszystko to kwestia przyzwyczajenia.


Lepiej pić ciepła woda niż zimną 

https://sekrety-zdrowia.org/kuracja-goraca-woda/


niedziela, 30 lipca 2017

Aromatyzowane octy.



W moim domu ocet jest podstawowm środkiem czystości, gdyż po pierwsze niszczy wszystko co może zaszkodzić zdrowiu mojej rodziny. Po drugie świetnie sprawdza się przy usuwaniu kamienia. Po trzecie nie jest trujący dla mojego organizmu. W czasach kiedy nasze ciała są każdego dnia, każdej minuty bombardowane toksynami warto zrobić choć jeden krok i pomóc swojemu układowi odpornościowemu. Niech skupi się na tym co ważne.
Ocet wraz z sodą oczyszczoną są nie dość że bezpieczne to i oszczędne, choć z czasem mogą się znudzić. Dlatego warto wiedzieć jak urozmaicić sobie ekosprzątanie i co zrobić, aby ocet przestał być taki straszny.

Aromatyzowane octy – do czego możesz je użyć?

Do ich sporządzenia można użyć np. lipę, miętę, szałwię, skórki cytryny, melisę, różę, lilię, czy też przekwitającą już lawendę. Jakakolwiek pięknie pachnąca i nieplamiąca roślina będzie odpowiednia. Zasada postępowania jest prosta. Kupujemy ocet spirytusowy, najlepiej w baniaku 5 l (można takie kupić w hurtowniach spożywczych). Następnie do słoika, aby łatwo było wyciągnąć już zużyte rośliny, wkładamy naszą zieleninę i zalewamy octem. Pozostawiając na około 2 tygodnie w ciemnym miejscu.
Ile roślin? Jeśli bardzo zależy nam na zapachu postarajmy się wypełnić dość dobrze taki słoik, aby uzyskać jak najmocniejszy aromat gotowego octu.
Aromatyzowane octy można przechowywać rok czasu.

Aromatyzowane octy – do czego możesz je użyć?


Ocet można rozcieńczyć w proporcji 1:1 z wodą i użyć do:


  • mycia okien
  • mycia podłóg
  • mycia i odkażania blatów
  • jako środek do mycia mebli, nawet tych drewnianych (uprzednio jednak należy sprawdzić na niewielkiej powierzchni ewentualną reakcję politury, czy wosku),
Nierozcieńczony ocet można użyć:
  • jako płyn do płukania, który zmiękcza pranie, a jednocześnie odkarmienia pralkę,
  • jako środek do czyszczenia wanny, czy brodzika na którym zebrał się kamień,
Ocet ma naprawdę bardzo dużo różnych zastosowań, ponadto, jak sugerują japońskie badania, im cieplejszy ocet tym lepiej działa.


https://zielonyzagonek.pl/aromatyzowane-octy-ekosprzatanie/

poniedziałek, 28 listopada 2016

Krople Toda – złota formuła.

W konkursie na najpiękniejszą roślinę, jedno z pierwszych miejsc przysługuje rokitnikowi. Kolor jego owoców rozświetla ponure dni ognistym odcieniem pomarańczy i maluje uśmiech na twarzy każdego przechodnia. Jest tak intensywny, że aż trochę niestosowny w naszym umiarkowanym krajobrazie. Oczyma wyobraźni widzę nadmorskie pagórki, wydmy, ubarwione rokitnikiem – ogień na tle piasku i nieba.
W konkursie na najcenniejszą roślinę rokitnik uplasowałby się również w czołówce. Jego atuty to między innymi:
  • zawartość witaminy C, której nie niszczy obróbka termiczna;
  • olej, zawarty w miąższu i w pestkach – niezwykle cenny dla organizmu, rewelacyjny dla skóry i włosów;
  • dobroczynne działanie na naczynia krwionośne.

Rokitnik, medalista podwójny. Prezentuję go dzisiaj w doborowym towarzystwie mielonej papryki chili, czosnku, owoców głogu, dzikiej róży i czarnej jagody. Z takiego spotkania powstaje coś niezwykle cennego: krople Toda, Heart of Gold , formuła złotego serca.

Krople Toda to kanadyjska kompozycja ziołowa, dedykowany głównie osobom z problemami naczyniowymi. Obniża cholesterol, czyści naczynia krwionośne, wzmacnia serce i usprawnia krążenie. Receptura produkcji kropli Toda jest tajna, znamy jednak skład i cenę produktu – 120ml. kosztuje 298zł. Oryginalny skład to:

  • czosnek
  • owoce rokitnika
  • owoce głogu
  • papryczki chili
  • czarne jagody
Inspiracją, do wykonania nalewki o podobnym składzie, był dla mnie  wątek Halinki na forum zielarskim.
Moją wersję postanowiłam wzbogacić owocami dzikiej róży.



Wykonanie.
1. składniki:
  • 500ml. miazgi rokitnikowej
  • 250ml. czarnych jagód w soku, bez dodatku cukru
  • 4 główki czosnku
  • 6 łyżeczek papryki chili
  • 250ml. suszonych owoców głogu
  • dodatkowo 250ml. świeżych owoców dzikiej róży.
2. rokitnik, jagody, czosnek i paprykę zmiksowałam.
3. zalałam moją pulpę alkoholem 60% w stosunku 1:1 (na 750ml. surowca 750ml. alkoholu),  dodałam suszone owoce głogu. Naczynie odstawiłam w ciemne, zimne miejsce, na 1 miesiąc.

4. owoce dzikiej róży rozdrobniłam i zalałam alkoholem. Odstawiłam na 14 dni w ciepłe miejsce. Za 14 dni przecedzę alkohol i uzyskaną w ten sposób nalewkę różaną połączę z pozostałymi składnikami.
Gotowe krople są bardzo smaczne, aż szkoda, że to lek i można zażywać tylko po łyżeczce.


Więcej informacji na temat kropli oraz inne techniki przygotowania dostępne na forum zielarskim, wątek „Zioła a zwężenie tętnic”.



sobota, 22 października 2016

Duchowe znaczenie włosów.


Osoby duchowe dobrze wiedzą, że bardzo cennym źródłem energii dla ludzkiej witalności są jego włosy. Człowiek ma na głowie dłuższe włosy niż wszystkie inne zwierzęta na globie. Są osoby, które potrafią wyhodować nawet kilkumetrowe włosy, ale z reguły włosy rosną do określonej długości i ich wzrost sam się zatrzymuje, kiedy dochodzą do swoich granic. Włosy na głowie bywają różne: długie, krótkie, proste, kręcone, grube, cienkie, mają również własny kolor... ale mało ludzi zdaje sobie z tego sprawę, że włosy mają potężną duchową moc i energię.
Włosy w życiu człowieka mają duże znaczenie, a każda fryzura reprezentuje inny nastrój. Nasza natura nie umieści ani jednego włosa na naszym ciele bez powodu. Nie urosły tam przez pomyłkę czy przypadek.
Włosy na nogach regulują system gruczołów i stymulują pole elektromagnetyczne człowieka.
Włosy pod pachami chronią bardzo wrażliwe okolice, gdzie przywspólny i współczulny układ nerwowy występują wspólnie, ma to wpływ na nasz mózg i poziom energii w ciele.
Brwi chronią oczy przed słońcem i potem.
Zarost u mężczyzn na brodzie obejmuje centrum księżyca i chroni mężczyznę przed nadmiarem energii księżyca.
Najdłuższe włosy mamy tuż nad mózgiem.
Mało ludzi wie, że włosy zwiększają witalność człowieka, intuicję, spokój i Energię Kundalini, która jest życiową twórczą siłą człowieka.
Nauka o włosach to potężna wiedza, nie tylko anatomiczna, ale i duchowa, która została w naszych czasach poważnie zaniedbana.
Nie bez kozery w dawnych wiekach nie obcinano włosów, szczególnie jest to ważne w okresie dojrzewania. Ważne jest, aby w tym czasie nie obcinać włosów, pozostawić tak jak rosną do osiągnięcia pełnej dojrzałości, ponieważ włosy na głowie to nie tylko ozdoba - to duże zasoby fosforu, wapnia i witaminy D, dodatkowo przepływa przez nie płyn limfatyczny i płyn mózgowo-rdzeniowy. Odpowiednio przepływający płyn mózgowo-rdzeniowy zmienia jony tworząc bardziej wydajną pamięć, zwiększa energię fizyczną, poprawia wytrzymałość i cierpliwość. Kiedy obcinamy włosy ciągle musimy zapewniać organizmowi ogromne ilości energii życiowej i składników odżywczych.
Kości czoła u człowieka są porowate i mają zdolność do przesyłania światła do szyszynki, co oczywiście wpływa na aktywność naszego mózgu, tarczycę i hormony płciowe. Włosy są antenami, które gromadzą w sobie energię słońca i dostarczają ją do płatów czołowych i innych części mózgu, które są używane w czasie medytacji i wizualizacji.
Te anteny jako kanały subtelnej energii wnoszą w nasze ciało większe ilości kosmicznej energii.
Mądrzy ludzie znani jako Rishi wystawiają w ciągu dnia swoje włosy na słońce, a w nocy szczotkują, zasilając w ten sposób własną aurę i stymulując szyszynkę w centrum mózgu. Ta aktywacja szyszynki jest kluczowa dla rozwoju wyższych funkcji intelektualnych a także duchowego rozwoju. W ciągu dnia włosy są karmione energią słońca, w nocy energią księżyca, co daje równowagę pola elektromagnetycznego. Ten proces jest bardzo ważny dla Energii Kundalini.
Jak już wspominałam włosy mają potężną duchową moc i energię. Obejmują czakrę korony, czyli nasze połączenie z Wyższą Jaźnią. Służą jako nasz pomost z Bogiem. Niejedna kultura i religia mocno ceni sobie włosy, które ich zdaniem są darem od Boga i człowiek powinien je szanować. I nie można tego ukryć, że włosy to nasza duchowa energia i intuicja, związane są również z magicznymi mocami, zależy jak je przycinamy, co symbolizuje nasza fryzura: długa czy krótka, wycięte znaki, ale te często pozbawiają człowieka jego siły, w zależności jakiego znaku użyje. I tak kiedy Indianinowi obetnie się włosy, jego umiejętności śledzenia, tropienia gwałtownie maleją.
Podobnie w czasie wojny wietnamskiej amerykańskie wojsko ponosiło ogromne straty z Wietnamczykami, bez wątpienia zwykli Wietnamczycy byli bardziej sprytni niż wyszkolona amerykańska armia. Późniejsze badania wykazały, że Wietnamczycy wygrywali przez długość swoich włosów (na ten temat były prowadzone długie badania) - po prostu mieli lepszy dostęp do swojego szóstego zmysłu, ich intuicja była lepsza i umieli szybko czytać pozazmysłowe informacje. Szybciej reagowali, kiedy zbliżał się do nich wróg, w porę budzili się i uciekali z miejsca zagrożenia, ich uszy były bardziej "słyszalne", a amerykańskie wojsko dostało "wojskowe fryzury", znaczy byli goleni do skóry. A włosy są naszym rozszerzonym układem nerwowym, które służą mu jako anteny, przenoszą ogromną ilość informacji do pnia mózgu, układu limbicznego i kory mózgowej.
Każdy włos to antena, zaś gąszcz włosów na głowie służy jako cały układ anten (niczym HAARP) i w zależności jak są uczesane taką dają nam moc. Włosy są związane z energią aury, wystarczy popatrzeć na fotografie Kirlianowskie (ale te prawdziwe, a nie te podróby jakie po świecie krążą w celach biznesowych), jakie ostatecznie jest widziane pole elektromagnetyczne wokół włosa... kiedy włosy maleją, wypadają pole elektromagnetyczne znacznie słabnie. Włosy przenoszą energię człowieka, brak włosa to brak czujnika, albo nadajnika energii. W ocenie włosów ważny jest ich kolor, połysk, co oznacza w człowieku o wiele więcej, ponieważ włosy są pięknym pomostem z Wyższą Jaźnią. Nasze włosy są naszymi przewodnikami do Wszechświata i zawsze są w człowieku odbiciem jego prawdziwego duchowego blasku, jego związku z Bogiem.
Włosy emitują energię ze środowiska zewnętrznego... i ponownie odwołuję się do fotografii Kirlianowskiej. Tam, gdzie nie ma włosów lub są zbyt mocno przycięte inaczej wygląda transmisja energii ze środowiska... tak jakby była paraliżowana.
Dlatego ludziom w wojsku, w więzieniu i ludom zniewolonym obcinano włosy na głowie w celu ich lepszego kontrolowania. Intuicyjną funkcję włosów znano od starożytności, starożytni władcy chińscy zalecili przymusowe ścinanie włosów na głowie wszystkim swoim poddanym, ponieważ wiedzieli, że jest to mądry i inteligentny naród, a przez ścinanie włosów na głowie będzie można ich łatwiej kontrolować.
Osobom, które pracują nad swoim rozwojem duchowym i chcą zwiększyć w sobie moc energii wskazane będzie nie podcinanie swoich włosów. Natomiast osoby, które mają w sobie przebudzoną Energię Kundalini i moc tej Energii w ciele jest bardzo duża wskazane jest zakrywać głowę lub podcinać włosy, ponieważ czakra korony pęka pod wpływem nadwyżki energii i powoduje gwałtowne rozciąganie się kości czaszki. Tym samym zbyt gwałtownie uruchamiają się następne dwie górne czakry znajdujące się ponad koroną co może spowodować fizyczne uszkodzenie ciała i pola elektromagnetycznego z powodu nadmiernego przeładowania energii (w tym czasie człowiek ma wrażenie, że jego czaszka pęka na tysiąc kawałków).

http://www.vismaya-maitreya.pl/swiat_energii_duchowe_znaczenie_wlosow.html

wtorek, 31 marca 2015

Medycyna naturalna.


Monika Perlikowska
Cudowna osoba, pełna ciepła i empatii, a także bardzo skuteczna terapeutka, zajmująca się medycyną naturalną. Wyleczyła już wielu ludzi, którzy nie potrafili dać sobie rady z trapiącymi ich dolegliwościami stosując jedynie medycynę tradycyjną.
Oto Jej nowa strona. Zajrzyjcie
Serdecznie zapraszam.

www.monika-perlikowska.wix.com/fides

czwartek, 15 stycznia 2015

Są tacy ludzie.............

Są tacy ludzie pośród nas,
Co pomagają dotknąć gwiazd!
i tęczę tkają pośród zim,
a świat jest lepszy dzięki nim.

Są tacy ludzie, jeszcze są!
Co pomagają wznieść nasz dom
i przetrwać samotności dni,
co ocierają nasze łzy.
Są tacy ludzie obok nas,
co zawsze mają dla nas czas
i nie żałują ciepłych słów
i nie zadają pytań stu...
Są tacy ludzie, uwierzcie mi,
co pomagają spełniać sny,
i gdy po nocy przyjdzie dzień -
jawą się staje dobry sen.
Są tacy ludzie, ja ich znam!
I wciąż poznaję tu i tam...
To dobrzy ludzie....
a wśród nich jesteście również WY...

sobota, 29 listopada 2014

Kocham Cię.

Proponuję proste ćwiczenie :)
Usiądź wygodnie, połóż dłonie na sercu i powtarzaj w myślach "Kocham Cię".

Nie musisz mieć na myśli konkretnej osoby... po prostu mantruj "Kocham Cię".

Całą uwagę skoncentruj na sercu... na czuciu... na cieple... na Miłości.

Działa rewelacyjnie :)

Autor Tomi

niedziela, 28 września 2014

Dlaczego ludzie kochają koty?









To, dlaczego ludzie otaczają się kotami, jest raczej oczywiste.
Po pierwsze są piękne, a jak mawiał Leonardo da Vinci nawet najmarniejszy kot jest arcydziełem. 
Po drugie, piąte i dziesiąte, po prostu są, interesują się tym, czym się zajmujemy, nie krytykują, nie wymagają spacerów, nawet na najgłupsze imię reagują z radością.


Wymruczą bolączki, ogrzeją, utulą. Po czym spokojnym spojrzeniem zza przymrużonych oczu zapewnią nas o swojej wielkiej kociej miłości. Bo kot kochać potrafi. A w swojej miłości jest niczym pan i władca. Wyniosły, ale i szczodry, w chwili natchnienia obficie obdarowuje nas pieszczotami. Kot kocha człowieka niezwyczajnie. Sam decyduje o czasie na pieszczoty, zabawę i wypoczynek z ludzkim przyjacielem. Żyje wedle własnych zasad, od człowieka oczekuje ich akceptacji. Pokazuje nam to, co ciekawe, by po chwili spokojnie wtulić się w nasze kolana.

Miłość kota to komplement dla człowieka

Koty kochają człowieka pięknie. Czułymi gestami, delikatnymi muśnięciami wąsów, dotykiem nosa, ciepłym spojrzeniem ciekawych oczu i miękką sierścią, w którą można wtulić dłonie. Kochają, gdy bezszelestnie przemykają do naszej sypialni, by odganiać złe sny.


czytaj całość :http://kochanezdrowie.blogspot.com/2014/09/kot-mae-serce-wielka-miosc.html

sobota, 3 maja 2014

Bzdury.

Jest ich mnóstwo i to takich, w które od lat wierzymy, a nawet dalibyśmy się pokroić za ich słuszność. Są bzdury dotyczące życia i norm społecznych, rodzinnych, religijnych i osobistych.
Jedną z nich jest to, że na to, by dostać coś dobrego, trzeba sobie zasłużyć. Czyli sytuacja, gdy po złym zachowaniu, czy występku spotkamy się z dobrym traktowaniem, należy do rzadkości.
W rodzinie dzieci uczą się, by zasłużyć na pochwałę, uśmiech, dobre słowo, zabawkę, czy czas spędzony na ulubionej grze komputerowej.
Potem wychowuje się je, że u Boga też trzeba sobie zasłużyć na to, by spełnił to, o co Go prosimy. On przecież jest sprawiedliwym sędzią – nagradza tylko dobrych.
Jedną z największych bzdur w praktykach religijnych, z którą nigdy nie mogłem się zgodzić, była ta, dotycząca zakazu przystępowania do Komunii osób, które są w nowym związku, bo poprzedni się rozpad. Żeby nie wiem, co robili, jak bardzo przykładną rodziną byli, rozgrzeszenia nie dostaną. W przeciwieństwie do nałogowych alkoholików, którzy dzień w dzień biją swoje żony, wykorzystują dzieci i przepijają rodzinny majątek. Oni mogą przynajmniej raz w roku do komunii przystąpić, choć często i tak robią to z obowiązku…
Bzdury dotyczące zasługiwania mają bardzo daleko idące konsekwencje w każdej dziedzinie życia: trzeba byś szczupły, by nie narazić się na kpiny otoczenia; trzeba być chamem w szkole, by mieć paczkę podobnych i wraz z nimi znęcać się nad tymi, którzy nieco częściej używają swojego rozumu i nie zapomnieli, że są ludźmi…
Nawet na pochwały i docenianie ze swojej strony zaczynamy zasługiwać. Pomyślmy, jak często jesteśmy źli na siebie, gdy danego dnia zmarnujemy czas, strzelimy gafę, ze strachu zmarnujemy okazję, wygłupimy się przed kimś ważnym, poddamy się wobec niewielkiej przeciwności losu. Czy jesteśmy w stanie siebie zrozumieć w takich chwilach? Czy może o wiele częściej katujemy siebie w myślach, poniewieramy ocenami i osądami, uważając siebie za ostatnich nieudaczników. Gdybyśmy tylko byli inni… lepsi, mądrzejsi, odważniejsi, zdolniejsi, zaradniejsi, pracowitsi, przebojowi, sumienni, obowiązkowi, systematyczni…
Ale nie jesteśmy i bez tego, wierząc w te bzdury o zasługiwaniu, wciąż odmawiamy sobie miłości, ciepła, czułości, zrozumienia i wybaczenia.
Ostatecznie to nie życie, świat, Bóg nie chcą nam dać tego, co najlepsze. Oni to wszystko mają przygotowane, jak mądrzy rodzice, kochający swoje dziecko i chcący dać mu całą torbę pysznych słodyczy. Czekają, ale my wciąż powtarzamy, że nie zasługujemy, jesteśmy źli, niedoskonali, głupi… Jak tylko się zmienimy, przyjdziemy po cukierki. Teraz jednak wiemy, że na to, co najlepsze, musimy sobie zasłużyć i zapracować.
I robimy wszystko każdego dnia, by się zmienić. Stajemy na uszach, by dziś być lepszym człowiekiem i zapracować sobie na dar losu… A tu nic. Harujemy jak woły, a życie wciąż rzuca nam kłody pod nogi, w twarz wieje przeciwny wiatr, a słońce chowa się wciąż za burzowymi chmurami.
Oni wszyscy czekają, aż my sami pozwolimy sobie na to, by nas obdarowali pomimo tego, co o sobie myślimy i jak udało nam się przeżyć dzień. Chcą dać to, co najlepsze i nie potrzebują naszej zmiany, naszej nieskazitelności, ukorzenia, pokuty, samobiczowania.
Miłość daje bezinteresownie. Robi to, bo chce, a nie dlatego, że jesteśmy doskonali. Właśnie dzięki darom Miłości, darom Życia, darom Świata, darom Boga możemy być lepsi. Dzięki nim nasze życie może być wspanialsze, spokojniejsze, radośniejsze i prawdziwsze. Dzięki tym darom możemy zmieniać się na lepsze, doskonaląc swoje umiejętności, swoją cierpliwość, życzliwość, przebaczenie, współczucie, pracowitość, sumienność, wytrwałość.
Jeśli wciąż jednak wierzyć będziemy w te bzdury o zasługiwaniu, skazani będziemy na życie o własnych siłach, w ciemności, pośród burz, wichur i trzęsień ziemi powodowanych przez brak miłości do siebie i wzbranianie się przed przyjęciem tych wszystkich niesamowitych darów, które Miłość chce nam ofiarować każdego dnia.
Piotr – odkrywca

źródło :http://takchcezyc.pl/zmiana-myslenia/przekonania-zmiana-myslenia/bzdury/

niedziela, 9 czerwca 2013

Marta Podulka - Nieodkryty ląd

Nie bój się, bo wielkie oczy ma ten strach
To tylko złudzenie, więc
Uwierz w siebie tak pokonasz lęk
To co chcesz tu i teraz dzieje się
Śmiało płyń pod prąd na nieodkryty ląd....