czwartek, 1 stycznia 2026

Nie wyręczaj dziecka. To nie jest miłość. To jest odbieranie mu siły.

 

Wyręczanie dzieci w obowiązkach domowych bardzo często przebiera się za troskę.
„Bo jest zmęczone”.
„Bo ja zrobię szybciej”.
„Bo nie chcę, żeby miało ciężko”.
Tyle że życie nie pyta o gotowość.
A my – jeśli robimy za dzieci wszystko – wychowujemy nie „szczęśliwe”, tylko bezradne istoty, które nie wiedzą, od czego zacząć, gdy trzeba zadbać o siebie, przestrzeń, relacje.
Dom to nie hotel.
Rodzic to nie obsługa techniczna.
A dziecko nie jest gościem, który ma tylko korzystać.
Dziecko potrzebuje obowiązków tak samo jak miłości.
Bo obowiązki uczą:
– odpowiedzialności („to jest moje”),
– konsekwencji („jeśli nie zrobię, coś się wydarzy”),
– sprawczości („umiem, potrafię, daję radę”).
Kiedy wyręczasz dziecko:
– wysyłasz mu komunikat: „bez mnie sobie nie poradzisz”,
– uczysz je unikania wysiłku,
– hodujesz lęk przed dorosłością, zamiast odwagi do życia.
Tak, dziecko zrobi krzywo.
Tak, będzie wolniej.
Tak, czasem rozsypie, rozleje, zapomni.
I bardzo dobrze.
Bo to nie perfekcja buduje silnego człowieka – tylko doświadczenie.
Twoim zadaniem nie jest chronić dziecko przed życiem.
Twoim zadaniem jest przygotować je do życia.
Pozwól mu sprzątać, gotować, wynosić śmieci, dbać o swoją przestrzeń.
Nie jako karę.
Ale jako naturalny udział we wspólnocie.
Bo dziecko, które od małego czuje, że ma wpływ, że jest potrzebne i że potrafi –
wyrasta na dorosłego, który nie boi się odpowiedzialności.
A to jest jeden z największych prezentów, jakie możesz mu dać.
Do życia !
Wiedunka

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz