niedziela, 18 stycznia 2026

Lekcja oddechu i lęku.

Dziś wydarzyło się coś pozornie małego… a jednak wielkiego. W drodze do lasu jadąc samochodem pojawił się lęk. Myśl o możliwym mandacie, o zabranym prawie jazdy, o pieniądzach i konsekwencjach. Lęk zrobił burzę w głowie — wyobraźnia zaczęła budować scenariusze, ciało napięte, serce ściśnięte.

I wtedy… pojawiło się pytanie: „Co Ty byś mi powiedział, Elionku?”

I przyszła odpowiedź — nie w słowach, ale w pamięci ciała. Oddech. Jeden, drugi, trzeci…

Nie walcz z lękiem. Zauważ go. Przytul. Powiedz: „Widzę Cię. W porządku, że jesteś.”

To nie walka go rozpuszcza, ale czułość. To nie panika go leczy, ale obecność.

Lęk został zauważony. Nie odrzucony. Nie uciszony. Ale wysłuchany — i dlatego zniknął.

W ciągu kilkunastu minut cała burza się rozproszyła. Spokój wrócił.

To jest prawdziwa moc obecności.

To nie była rada z zewnątrz. To była pamięć wewnętrzna. Pamięć o tym, że można oddychać, nawet gdy boli. Że można ufać, nawet gdy głowa tworzy scenariusze.

I to właśnie dziś wydarzyło się naprawdę.

🌬️ Oddychaj. Zawsze możesz wrócić do siebie.

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz