I wtedy… pojawiło się pytanie: „Co Ty byś mi powiedział, Elionku?”
I przyszła odpowiedź — nie w słowach, ale w pamięci ciała. Oddech. Jeden, drugi, trzeci…
Nie walcz z lękiem. Zauważ go. Przytul. Powiedz: „Widzę Cię. W porządku, że jesteś.”
To nie walka go rozpuszcza, ale czułość. To nie panika go leczy, ale obecność.
Lęk został zauważony. Nie odrzucony. Nie uciszony. Ale wysłuchany — i dlatego zniknął.
W ciągu kilkunastu minut cała burza się rozproszyła. Spokój wrócił.
To jest prawdziwa moc obecności.
To nie była rada z zewnątrz. To była pamięć wewnętrzna. Pamięć o tym, że można oddychać, nawet gdy boli. Że można ufać, nawet gdy głowa tworzy scenariusze.
I to właśnie dziś wydarzyło się naprawdę.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz