wtorek, 8 listopada 2016

Dlaczego krytykujemy sukcesy innych?



Krytykujemy sukcesy innych z jednego powodu.
Aby utrzymać siebie starego.
„Nie muszę nic ze sobą robić”, „Jestem idealny taki jaki jestem”, „nie muszę się zmieniać”.
Czasami tak bardzo nie chcemy się zmieniać, że krytykujemy wszystkich wokół z automatu. Wrosło to w naszą naturę.
A stało się tak dlatego, że dobre, wartościowe zachowania innych pokazują NAM SAMYM, że jesteśmy zdolni do TAKICH SAMYCH odważnych, nowych czynów, do jakich inni są zdolni.
Że moglibyśmy się ich chwycić i pójść w dobrym, rozwojowym dla siebie kierunku.
Krytykujemy jednak innych, bo POZWALA NAM TO STAĆ W MIEJSCU.
A obecne miejsce jest dobrze znane. Wygrzane, wychuchane, sprawdzone, pewne, jest „moje”.
Nowe budzi strach. Boimy się nowego.
Lepiej więc skrytykować wartościowe, rozwojowe zachowania kolegi, ponieważ ta krytyka utwierdza nas w przekonaniu, że my nie musimy nic robić. Skoro znaleźliśmy „dziurę w całym”, to przecież „oczywiste, że jego ścieżka jest błędna”. Czytaj – „moja ścieżka jest dobra”. Można więc go wyszydzić i skrytykować. To pozwoli nam się nie zmienić. Przeczekać. Pozwoli nam być tą samą osobą co wczoraj, przedwczoraj, rok temu i lat temu piętnaście. Jesteśmy przecież doskonali, więc nie trzeba nic zmieniać…

Złość.

Zanim skrytykujemy daną osobę, to w pierwszym odczuciu, budzi ona w nas złość. A złość ta wynika nie z czego innego, jak z tego, że pokazuje nam nasze dobre strony. Pokazuje nam to, że moglibyśmy być np. bardziej odważni, bardziej konsekwentni, bardziej wrażliwi, kreatywni, spontaniczni czy bardziej zorganizowani.
W głębi duszy myślimy „też bym tak chciał”, ale boimy się. Boimy się zmiany. Boimy się nowego siebie, którego jeszcze nie znamy.
Lepiej więc szybko zanegować czyjeś postępowanie, a to pozwoli nam wrócić do swoich STARYCH nawyków.
Byle tylko nie ruszyć nic w sobie.

Automatyczna reakcja lękowa.

Jeśli następnym razem zechcesz skrytykować drugiego, to zastanów się, czy nie jest to wynik Twojej automatycznej lękowej reakcji, aby tylko się nie zmienić. Chcesz ukryć to, że boisz się, że w ten sposób mógłbyś zobaczyć SWOJE nowe mocne dobre strony. Że mógłbyś zobaczyć siebie w NOWYM. A ego boi się nowego. Lepiej więc pozostać w stęchłym, ale znanym sobie pokoiku, którego nikt nie ma prawa ruszyć.
Lepiej pozostać małym, nie wychylać się, nie zmieniać… A szczęście? „Samo jakoś przyjdzie”… „Zobaczymy… na razie nie”, „Może wygram w Totka”

http://kimjestem.pl/dlaczego-krytykujemy-sukcesy-innych/


poniedziałek, 7 listopada 2016

Trudni ludzie są jak demon, który odwiedził cesarza.

trudni ludzie

Trudni ludziE to synonim osób wysysających naszą energię, przytłaczających nas i męczących. Złośliwych, nie rozumiejących aluzji, a niekiedy nawet i sprawiających przykrość.

_______________________________________________________

Aby poradzić sobie z problemem, jakim są trudni ludzie, należy przede wszystkim zdać sobie sprawę, że są oni integralną częścią życia. Gdy to pojmiemy, zrozumiemy, że napotykanie problematycznych ludzi nie jest niczym wyjątkowym. Nie ma znaczenia czym się zajmujesz, dokąd zmierzasz i jak się zachowujesz. Zawsze na nich wpadniesz.

Tak więc,
po pierwsze) tak naprawdę, możemy spojrzeć na trudnych ludzi jak na życiowe dobrodziejstwo. Oni uczą nas cierpliwości i współczucia. W gruncie rzeczy prowadzą nas ku ogromnej mądrości. Naprawdę, od miłych ludzi nie nauczymy się aż tak wiele. Przyjemnie z nimi spędzimy czas, ale przy trudnych ludziach dostaniemy ogromną nauczkę. Należy założyć, że cokolwiek nas irytuje, cokolwiek sprawia nam kłopot, jest naszym nauczycielem.
po drugie) Większość problemów z trudnymi ludźmi pochodzi od nas, od sposobu w jaki na nich reagujemy. Ktoś kiedyś powiedział:

„jeśli spotkasz trudną osobę, pamiętaj: Ty musisz znosić jej towarzystwo tylko przez kilka minut, co najwyżej, przez kilka godzin. Ona natomiast musi żyć sama ze sobą przez cały dzień.”

Jeśli pomyślimy, jak irytujący dla nas są ci ludzie, tak samo irytujący są dla siebie samych. Biedni ludzie muszą żyć z takim umysłem przez 24 godziny na dobę. To cudowna refleksja. Kiedy widzimy takich ludzi, wiedząc że są tak nieznośni dla nas, to są również nie do zniesienia dla siebie samych. To przemyślenie wzbudzi w nas mnóstwo współczucia, zdamy sobie sprawę z bólu, który oni odczuwają oraz dlaczego są tak dla nas trudni.
po trzecie) warto uświadomić sobie, że pewne rzeczy i ludzie w naszym życiu są tymczasowe, nie zawsze będą obecne. Bycie uciążliwym to zaledwie etap, który ludzie przechodzą w swoim życiu.Pewnie, że to stadium może trwać od narodzin aż do śmierci:) ale w końcu dobiega końca. Nie jest wieczne.

Przyjemnie jest wiedzieć, że ludzi można naprawdę zmienić, można zaobserwować ich rozwój. Można sprawić, że będą bardziej sympatyczni, wrażliwsi i mniej wymagający. Ale jak?

Jest taka klasyczna historyjka. To historia o demonie, który odwiedził pałac cesarza…
Kiedy demon przyszedł do pałacu, cesarza akurat nie było. Demon wyglądał okropnie. Był tak straszny, przerażający i brzydki, że wszyscy zamarli na widok tego obślizgłego, obrzydliwego stworzenia. Demon skorzystał z przerażania wszystkich i przeszedł przez pałac, usadawiając się na cesarskim tronie. Jak tylko demon zasiadł na tronie, strażnicy i ministrowie wrócili do zmysłów i  krzyknęli:
„wynoś się stąd, co ty sobie myślisz? To miejsce dla cesarza!”
Po tych nieuprzejmych okrzykach demon urósł o metr. Stał się brzydszy,bardziej cuchnący i więcej przeklinał. To jeszcze bardziej rozwścieczyło żołnierzy i ministrów. Wyciągnęli szable i zacisnęli pięści. Ale przy każdym złym słowie, negatywnej reakcji a nawet przy nieuprzejmej myśli, demon coraz bardziej się powiększał.
Zanim cesarz wrócił do pałacu, demon był tak ogromny, że zajmował pół sali tronowej. Wulgaryzmy wydobywające się z demona były gorsze niż to, co opowiada Donald Trump. Pojawienie się więc tak uciążliwego stwora w pałacu, było ogromnym problemem.
Gdy cesarz powrócił, rzekł do demona:
„witaj potworze! Bardzo ci dziękuję, że mnie odwiedziłeś. Dlaczego tak długo zwlekałeś z wizytą?”
Po tych kilku miłych słowach potwór zmalał o metr. Stał się mniej cuchnący i mniej obelżywy. Wszyscy w pałacu zdali sobie sprawę ze swojego błędu. Zamiast krzyczeć do demona „wynocha”,zaczęli zwracać się do niego „witaj”.Ktoś podał mu wodę, ktoś inny wymasował mu stopy. Po każdym miłym słowie, dobrym uczynku i dobrej myśli, demon malał o metr. Stawał się mniej brzydki, mniej odpychający i cuchnący. Demon malał, a oni zalewali go dobrocią.Przy ostatnim dobrym słowie, demon stał się centymetrowy, po czym zniknął.
Budda opowiadał tą historię w Udali, oczywiście bez wzmianki o Donaldzie Trumpie:) Budda mówił wtedy o demonach żywiących się gniewem. Kiedy karmisz je gniewem stają się większe, brzydsze i bardziej obraźliwe.

Powiedział, że jedynym sposobem na pozbycia się z życia demonów jest odwołanie się do dobroci.

Może więc trudni ludzie, których spotykamy na swojej drodze są właśnie takimi demonami karmiącymi się gniewem..?


Na podstawie wykładu Ajahna Brahma, mnicha z klasztoru Bodhinyana.

http://www.woliszpolish.pl/2016/11/07/trudni-ludzie/

CIAŁO – TWÓJ DROGOWSKAZ.


Są dni, kiedy nasze ciało czuje się gorzej. Rosnąca wrażliwość i otwieranie się na  podświadomość, powoduje odbiór objawów psychosomatycznych, jakie towarzyszą każdemu rozwojowi. Dlaczego ? Ponieważ rozwój świadomości dokonuje się dzięki wyłanianiu wiedzy z nieświadomości, a symbolem nieświadomości jest ciało. Dlatego zdarza się często, że gdy konfrontujemy się z jakimś cieniem i sytuacją kryzysową, stan nierównowagi i niewiedzy, uwięzionych emocji i potencjałów manifestuje się w ciele fizycznym. To normalne zjawisko i nie można mu zapobiegać. Jeśli nie jest to poważna choroba, tylko objaw okresowej niedyspozycji, potraktujmy ją spokojnie, z czułością, bez ciśnienia. Bądźmy wdzięczni swojemu ciału za to, że jest świątynią dla ducha, i jego okrętem życiowym. Za to, że tak wiernie daje nam znaki, co należy zmienić w swoim życiu i co pokochać w sobie.
Od dzieciństwa miałam różne uporczywe dolegliwości cielesne, które były związane z nerwicą i stanami dezintegracji. Jedne mijały bezpowrotnie, inne wracały. Np. bóle gardła wracały, bo są wpisane w cienia, którego mam, a który jest ściśle związany z wyrażaniem siebie. Kiedyś się bardzo niepokoiłam a także złościłam na siebie samą. Biegałam zarówno po lekarzach, jak i bioenergoterapeutach, nie mogąc sobie poradzić z uporczywym kaszlem.  Zmagałam się z nim przeszło 10 lat. Był to, jak się okazało objaw psychosomatyczny. Wtedy zaczęłam stosować techniki relaksacyjne itp, ale w dłuższym okresie czasu nie odnotowałam rezultatów. Nic dziwnego, działały doraźnie, nie sięgając przyczyny, która u mnie była ściśle związana z nieuświadomioną potrzebą „mówienia”. Kaszel minął jak ręka odjął dopiero wtedy, gdy rozpoczął się u mnie kontakt z Jaźnią i nabrałam odwagi do mówienia o swoich doświadczeniach duchowych. Wcześniejszy kaszel był symbolem blokady we mnie – jakaś część mnie pragnęła mówić, a inna część ją blokowała z różnych powodów. Te różne powody to były kompleksy, niedowartościowanie, brak wiary w siebie, brak miłości własnej,  a także lęk przed tym, co powiedzą inni.
Obecnie nie mam kaszlu, ale zauważyłam, że co jakiś czas pobolewa i ściska mnie gardło, gdy tłumię w sobie słowa. Gdy z jakichś powodów nie mogę być w pełni sobą i wyrażać siebie. Staram się uważnie do tego podchodzić i reagować. Uwalniać to, co wyłania się z podświadomości. Kiedyś myślałam, że rozwój duchowy zapewnia nieustanną błogość, spokój i zdrowie, ale praktyka weryfikuje takie fałszywe założenia. Rozwój duchowy nie chroni człowieka przed nim samym, ale pozwala zrozumieć przyczynę dyskomfortu i radzić sobie z nim. To powoduje napięcie i wzrost świadomości.
Symbolicznie, pod kątem uwięzionych potencjałów, można przeanalizować każdy objaw psychosomatyczny, który dotyka nasze ciało. Naszą powinnością jest odczytać ten znak i wyjść z biernej postawy. Jesteśmy rodzicem dla naszego ciała i bierzemy za nie odpowiedzialność. Tym jest nasze dojrzewanie duchowe – gotowością do oczyszczania podświadomości z blokad, które symbolizują nasze własne ograniczone schematy myślowe. Dlatego, gdy domyślamy się, co w nas pragnie się uwolnić, idźmy za tym. Do tego potrzeba woli i odwagi, ale każdy ma je w sobie. Nie czekajmy, aż życie nas zmusi do działań, przed którymi uciekaliśmy. Ucieczka ze strachu przed cieniem, a w głębszej perspektywie – światłem, które ten cień tworzy, czyli własną duszą, która pragnie się uwalniać, jest daremna. Blokada stanie się coraz większa i cięższa w ciele, im bardziej próbujemy się od niej odgrodzić. W końcu zamanifestuje się też w otoczeniu dalszym (ciało dalsze), zmuszając do konfrontacji  i uwolnienia cząstki siebie – aktywności, miłości do siebie, odwagi do nowego działania, poszerzenia siebie w kolejnym obszarze rzeczywistości.

https://ciemnanoc.pl/2016/10/31/cialo-twoj-drogowskaz/



sobota, 5 listopada 2016

Listopad – miesiąc spadających liści.

Dlaczego jedenasty miesiąc roku zwykliśmy nazywać właśnie listopadem? Cóż, w wypadku tego miesiąca etymologia nie jest zbyt problematyczna. Listopad to po prostu czas, kiedy liście opadają z drzew. Forma tego wyrazu dowodzi tego, że mamy tutaj do czynienia z nazwą ogólnosłowiańską, którą należy kojarzyć ją prasłowiańskim rdzeniem listъ ‚liść’ – zanik przedniego jeru przełożył się z czasem na gruncie polskim w zmiękczenie wygłosowej grupy spółgłoskowej, stąd też zamiast list mówimy liść. Na gruncie języków słowiańskich jest to pewien ewenement, jednak dawny rodowód nazwy listopad sprawia, że Polacy nie mają w zwyczaju nazywać jedenastego miesiąca liściopadem. Druga część nazwy *padъ jest odczasownikowym rzeczownikiem od prasłowiańskiego *pasti ‚padać (paść)’.
Skoro listopad to nazwa typowo słowiańska (ps. *listopadъ) , to utrwaliła się ona wśród innych narodów słowiańskich. Czesi mają listopad, Białorusini лістапад (listapad), a Ukraińcy листопад (lystopad). Chorwaci również używają nazwy listopad, jednak ich listopad wypada wtedy, kiedy nasz październik. Na nasz listopad, używają nazwy studeni, którą można kojarzyć ze studzeniem, malejącą w tym miesiącu gwałtownie temperaturą. W czasach, gdy polski kalendarz nie był jeszcze unormowany, listopad był nazywany mianem października bądź nawet września (pajęcznika).

Pozostałe kraje słowiańskie przejęły terminologię z łaciny, gdzie tamtejsza nazwa November oznaczała po prostu dziewiąty miesiąc roku (wg kalendarza rzymskiego).  por.: słowc. i słowń. november, ros. ноябрь (noâbrʹ), bułg. ноември (noemvri). Na tle innych miesięcy nazewnictwo listopada prezentuje się mocno jednolicie, gdyż nie licząc sporadycznych wyjątków, zdecydowana większość narodów używa nazwy łacińskiej lub prasłowiańskiej. Względnie wczesne uformowanie się nazwy listopad sprawiło również, że wśród języków słowiańskich niewiele jest obocznych nazw tego miesiąca – listopad okazał się nazwą na tyle wdzięczną, że nieliczne narody postanowiły ją odrzucić.
Warto w tym miejscu zwrócić uwagę na mniejszości etniczne. Kaszubi jedenasty miesiąc określają jako lëstopadnik bądź smùtan. Pierwsza nazwa ma rzecz jasna etymologię tożsamą z ogólnosłowiańską, druga zaś przywołuje skojarzenie ze smutnym nastrojem, melancholią, o której złapanie w tym miesiącu nietrudno. Łużyczanie, poza nazwami zbliżonymi do polskiej lub łacińskiej, używają także takich określeń jak nazymnik (przestała nazwa górnołużycka) i młośny (aktualna dolnołużycka). Pierwsza nazwa odnosi się do zimna, druga zaś do młocki – czynności wyłuskiwania ziaren z kłosów i strąków. Dolnołużyczanie nazwą młośny wpisali się zatem dobrze w ogólnosłowiańskie nazewnictwo miesięcy, które wszakże opiera się na wnikliwej obserwacji przyrody i przywiązaniu do cyklu prac rolnych.
Listopad to zatem czas opadania liści, melancholii, zimna i młócenia. Spadająca w tym czasie temperatura dobrze komponuje się z opadającymi liśćmi, przez co nawet i nastrój człowieka upodabnia się w tym czasie do listopadowego krajobrazu. Nie należy się tym jednak przejmować – w życiu człowieka jest pora na wszystko, przez co w ciągu roku musi się też znaleźć czas na odrobinę smutku i wyciszenia. Skoro listopad jest okresem sprzyjającym tego typu nastrojowi, to może nie warto z tym walczyć. Wszakże już miesiąc później przyjdzie nam cieszyć się ze świąt, odpoczynku i wielkiego tryumfu Słońca.
Autor: Olli Henze (CC)
Autor: Olli Henze (CC)


https://www.slawoslaw.pl/listopad-miesiac-spadajacych-lisci/

czwartek, 3 listopada 2016

Jakie właściwości lecznicze posiada grubosz, drzewko szczęścia?

Grubosz, zwany również drzewkiem szczęścia, znajdziemy praktycznie w każdym domu. Niektórych przyciąga jej wygląd, podczas gdy inni uważają, że jest w stanie przyciągnąć pieniądze do domu. Lecz nie każdy wie, że grubosz posiada właściwości lecznicze, które pomogą pozbyć się wielu chorób. Roślina ta ma właściwości przeciwzapalne, przeciwwirusowe i przeciwbakteryjne. Czytając nasz artykuł dowiesz się w jakich chorobach grubosz może ci pomóc.

Skaleczenia i rany.
Sok tej rośliny leczy rany i skaleczenia, rozpuszcza też ropnie. Z kilku liści zrób papkę, nałóż ją na dotknięty obszar skóry i zabezpiecz bandażem. Zmieniaj opatrunek co 2-3 godzin.

Opryszczka.
Jej sok wyleczy również z opryszczki. Wystarczy odrobinę soku nanośić na opryszczkę co 30 minut.

Ból gardła.
Z bólem gardła i migdałków można się rozprawić z pomocą grubosza. Weź dziesięć liści grubosza i wyciśnij z nich sok. Następnie wymieszaj sok z 200ml ciepłej wody. Powstałą miksturą płucz gardło co 3-4 godziny.

Wrzody żołądka.
Wrzody żołądka i dwunastnicy także można leczyć drzewkiem szczęścia. W celu wyeliminowania tej choroby, trzeba zjeść rano na godzinę przed posiłkiem dwa liście grubosza, żując je powoli.

Zapalenie stawów.
Liście grubosza pomogą poradzić sobie z zapaleniem stawów. Gotujemy 15 liści grubosza, z których następnie wyciskamy sok. Sok ten należy wsmarować w bolące stawy przed snem.

Ugryzienia owadów.
Sok ten również doskonale łagodzi swędzenie i podrażnienie po ukąszeniu owadów. Miejsce ukąszenia należy smarować do 6 razy dziennie.

Żylaki.
Tym, którzy cierpią z powodu żylaków, grubosz również może przynieść pomoc. Dwadzieścia liści grubosza umyj i zmiel w maszynce do mięsa. Otrzymaną mieszaninę umieść w szklanej butelce i zalej 250g wódki. Odstaw w ciemne miejsce na 10 dni, a następnie przecedź. Każdej nocy, przed snem wetrzyj miksturę w miejsca żylaków, aż do całkowitego wchłonięcia mieszanki. Miksturę powinno stosować się trzy razy w roku przez miesiąc.

Choroby nerek.
W chorobach zapalnych nerek, bardzo skuteczny jest napar z liści grubosza. Potrzebne ci będzie 5 liści oraz 200ml gorącej wody. Zalej liście wodą i zostaw do zaparzenia na godzinę. Następnie przecedź i bierz jedną łyżkę naparu na 15 minut przed posiłkiem trzy razy dziennie.

24 powody, dla których każdy powinien mieć kota.

1. Koty są doskonałymi terapeutami.


Służą jako doskonałe wsparcie w ciężkich chwilach, takich jak np. strata bliskiej osoby. Pomagają ludziom szybciej otrząsnąć się po stracie. Rozmowa z kotem, który nie odpowiada, ani nie osądza pomaga w dojść do siebie.

2. Właściciele kotów są mądrzejsi niż właściciele psów.


Uniwersytet Carroll w Wisconsin przeprowadził badania, porównujące właścicieli psów i kotów. Okazało się, że właściciele kotów są mądrzejsi od właścicieli psów. Jeden z psychologów uważa, że bardziej introwertyczny charakter właścicieli kotów jest powodem takich wyników.

3. Koty przyczyniły się do pokonania największych imperiów w historii.


W 525 roku p.n.e. podczas ataku na egipskie miasto Pelezjum, król perski, Kambyzes II, wypuścił koty przed swoje wojsko, a na tarczach żołnierzy namalowane były również koty. Egipcjanie, w obawie przed zranieniem zwierząt i rozgniewaniem bogini Bastet, szybko opuścili swoje pozycje i uciekli.

4. Koty redukują ryzyko zawału serca.


10-letnie badania przeprowadzana na Uniwersytecie w Minnesocie wykazały, że redukcja stresu, wynikająca z posiadania kota, przyczynia się do zmniejszenia ryzyka zawału o 40%.

5. Koty oferują swoje towarzystwo.


Przekonanie, że koty są gorszymi towarzyszami od psów, teraz uważane jest za nieprawdziwe. Zwłaszcza dla kobiet. Szwajcarskie badania wykazały, że posiadanie kota wiąże się z podobnym poziomem szczęścia, co posiadanie partnera.

6. Miłośnicy kotów są bardziej otwarci, wrażliwi i zbuntowani, od miłośników psów.


Badanie przeprowadzone w San Francisco wykazało że właściciele kotów i psów mają bardzo różne osobowości i dobierają sobie pupili na podstawie tych właśnie różnic. Właściciele kotów okazali się być bardziej otwarci, wrażliwsi, a także zbuntowani.

7. Koty mają mniejszy negatywny wpływ na środowisko niż psy.


Zasoby niezbędne do karmienia i opieki nad psem, przez całe jego życie mają taki sam wpływ na środowisko jak Hummer. Koty, które jedzą mniej i częściej jedzą ryby niż zboże i wołowinę, wpływają na środowisko tak samo jak Volkswagen Golf.
8. Kot może być najlepszym przyjacielem dziecka i mieć pozytywny wpływ na jego rozwój.
81% dzieci mieszkających z kotami, woli rozmawiać z nimi niż z rodzicami. 87% dzieci, stwierdziło, że koty mogą być najlepszymi przyjaciółmi.

9. Dzieci mieszkające z kotami rzadziej opuszczają szkołę.


Dzięki większej odporności na choroby, dzieci mieszkające z kotami, opuszczają szkołę o 9 dni rocznie mniej, niż ich rówieśnicy nie posiadający kotów.

10. Koty obniżają cholesterol.


Kanadyjscy naukowcy twierdzą, że posiadanie kota pomaga obniżać poziom trójglicerydów, powodujących wysoki cholesterol. Pomimo tego, posiadanie kota nie jest wcale wymówką, aby się dobrze nie odżywiać i nie ćwiczyć.

11. Koty potrafią ocalić życie człowieka.


Psycholog zwierzęcy Roger Mugford twierdzi, że koty są tak samo zdolne do wykrycia choroby u ludzi jak psy. W 2012 roku, kot uratował życie swojej właścicielki, Amy Jung, która w nocy dostała ataku cukrzycy. Dzięki temu, że ją szturchał odzyskała przytomność. Następnie pobiegł do pokoju jej syna, obudził go i dzięki temu chłopak mógł zadzwonić po pogotowie.

12. Koty pomagają leczyć depresję.


Miłość kota jest bezwarunkowa, i to właśnie ta miłość, doprowadziła naukowców do przypuszczenia, że koty mogą pomóc uleczyć zarówno umiarkowaną i ciężką depresję wśród ludzi. Wiedza, że ktoś Cię kocha, nawet kot, okazuje się zwalczać depresję.

13. Koty pomagają dzieciom z autyzmem.


Badania przeprowadzone na Uniwersytecie w Queensland pokazały, że dzieci z autyzmem częściej się uśmiechają i są bardziej skore do rozmowy jeśli posiadają kota. Spokojny charakter typowego kota lepiej na nie wpływa niż energiczny charakter psa.

14. Głaskanie kota sprawia, że jesteś szczęśliwszy.


Głaskanie kota podwyższa poziom oksytocyny, „hormonu miłości” wytwarzanego podczas dotyku w organizmie.

15. Mruczenie ma działanie lecznicze.


Koty mruczą z częstotliwością 20-140 Hz. Ten zakres jest może mieć lecznicze działanie w przypadku niektórych chorób. Mruczenie obniża też stres, zmniejsza objawy duszności oraz obniża ciśnienie krwi.

16. Koty zmniejszają stres.
240 małżeństw zostało poddanych badaniu, podczas którego wykonywali zadania wywołujące stres. Ci którzy mieli przy sobie swojego pupila stresowali się o wiele mniej.

17. Koty zwiększają „siłę przyciągania” u mężczyzn.


Badania wykazały, że ponad 90% samotnych kobiet uważa, że mężczyźni, którzy lubią koty są bardziej atrakcyjni.

18. Posiadanie kota może zapobiec astmie i alergiom u dzieci.


Dzieci żyjące z kotami od wczesnych lat, mają bardzo dobrze rozwiniętą odporność na astmę. Niektóre dzieci, dzięki styczności z kotami, wytwarzają nawet specjalne przeciwciała, zapobiegające chorobie.

19. Właściciele kotów rzadziej mają udary.


Choć naukowcy nie są pewni dlaczego, właściciele kotów są mniej narażeni na udary. Jeśli wziąć pod uwagę fakt, że koty obniżają ciśnienie krwi, zmniejszają stres i poziom cholesterolu, to łatwo zrozumieć dlaczego.

20. Właściciele kotów są bardziej empatyczni.


Dzieci dorastające z kotami, są bardziej wrażliwe na uczucia innych i liczą się z tym co myślą inni.

21. Koty pomagają właścicielom pozbierać się po odrzuceniu przez bliską osobę.


Studenci z Uniwersytetu w Miami zostali poproszeni o opisanie sytuacji, w której zostali odrzuceni przez bliską osobę. Następnie zostali poproszeni o opisanie swojego kota i swojego najlepszego przyjaciela. Myślenie zarówno o kocie jak i o przyjacielu, pomagało zwalczyć poczucie odrzucenia.

22. Koty mogą być dobrymi opiekunami dla osób z Alzheimerem.


Ludzie z Alzheimerem są o wiele spokojniejsi kiedy posiadają kota. Koty o wiele lepsze niż psy, bo wymagają mniej opieki.

23. Koty mogą się zachowywać jak przybrane dzieci.


Potrafią tworzyć bliską więź z właścicielami, zwłaszcza z kobietami. Koty, tak samo jak małe dzieci, potrafią kontrolować kiedy są karmione i brane na ręce.

24. Koty obniżają ciśnienie krwi.


Centrum Badań Veterinary Medicine Uniwersytetu w Missouri udowodniło, że poświęcanie uwagi kotu, zmniejsza poziom hormonu o nazwie kortyzol, który stabilizuje ciśnienie krwi.

http://filing.pl/24-powody-dla-ktorych-kazdy-powinien-miec-kota/

środa, 2 listopada 2016

Dlaczego ważne dla kobiety jest zajmowanie się rękodziełem?

Dziś na całym świecie zauważalne jest odrodzenie wszelakiego kobiecego rękodzieła a przy tym wszystko można kupić w sklepie. Wszystko to nie wydarza się przypadkiem. Widać kobiety podświadomie czują, że za bardzo pociągnęła je męska aktywność i opanowanie zewnętrznej przestrzeni.

  Różne zajęcia mogą zmieniać poziom hormonów we krwi. Przy aktywnej "męskiej" działalności następuje nadmierne wydzielenie androgenów (męskich hormonów płciowych). Jeśli kobieta zajmuje sie ciężką fizyczną pracą to jej figura się zmienia- staje się mniej delikatna i cięższa. nawet jeśli tylko ma rolę kierowniczą to tracona jest lekkość w ciele, ginie łagodność w głosie, ruchy stają się szybkie i ostre.

  A gdy kobieta dzierga, szyje, wyszywa, tworzy to wpada w harmonię ze swoją żeńska naturą a wynikiem tego jest polepszona praca żeńskiego systemu hormonalnego. Aktywacja drobnych zdolności ruchowych wyrównuje tło hormonalne w organizmie.

   Michel Odent ginekolog- położnik szeroko znany na całym świecie dzięki swoim naukowym odkryciom w dziedzinie porodów naturalnych uważa, że najlepsze warunki dla porodu są wtedy gdy z kobietą nie ma nikogo poza doświadczoną akuszerką. Przy tym najlepsze co może czynić akuszerka to robić na drutach z tym że bez przerwy, siedząc gdzieś w narożniku. A to dlatego, że przy robieniu na drutach obniża się poziom adrenaliny- hormonu strachu. Jest to bardzo ważne aby przekazywać rodzącej spokój i zrównoważenie. Robienie na drutach pomaga pozbyć się stresu i przejść do stanu spokoju.

  Jakiekolwiek rękodzieło jest bardzo korzystnym zajęciem dla kobiecej psychiki. To właśnie monotonne wykonywanie jednych i tych samych ruchów pomaga się uspokoić i odprężyć. Jednakowe i monotonne ruchy wywołują zmiany w psychice. Zmienia się rytm serca, znika napięcie w mięśniach i systemie nerwowym. Następuje prawdziwy stan medytacji, odciągnięcia od problemów. Rękodzieło lepiej niż cokolwiek pomaga rozprawić się z trwogą i wewnętrznym napięciem a tym samym pomaga wyjść ze stanu stresu.

  Rękodzieło pomaga kobiecie się zatrzymać- po prostu być i po prostu żyć - bez analizowania i aktywnych działań. Zajmując się rękodziełem komunikujemy swojemu ciału, że wszystko jest w porządku, wystarczy na wszystko czasu i nie trzeba nigdzie biec, nie trzeba też nikogo ratować. Wszystko jest dobrze i jest spokojnie. Rękodzieło pomaga nam poczuć połączenie z Ziemią. Poczuć siebie "tu i teraz". Oto nasz dom, to są nasze ręce i one tworzą coś pięknego.

  Rękodzieło jest działaniem bardzo pokojowym, bez walki, bez pojedynków, bez rozważania, analizowania. Ono tworzy to ważne dla każdej kobiety stabilne i zrównoważone podejście do świata. Zaczynamy przyjmować życie takim jakie ono jest. Uczymy się kochać to co jest nie oczekując czegoś idealnego. Zaczynamy rozumieć, że szczęście to nie głośne wydarzenia z telewizji. Najczęściej jest to cisza i spokój w duszy.

   Rękodzieło aktywuje prawą półkulę mózgową, twórcze i niestandardowe myślenie, nadto rozwija zmysł artystyczny. Uczycie się jak łączyć kolory, wzory, materiały. Jest to bardzo ważne szczególnie jeśli jeszcze nie znalazłyście swojego ukochanego zajęcia. Zacznijcie zajmować się rękodziełem a kto wie dokąd zaprowadzi was ta droga?

Artykuł znaleziony w przepaściach internetu. Znalazczyni i tłumacz zgadzają się z autorem. Rękodzieło bardzo uspokaja i usposabia pokojowo.

http://michalxl600.blogspot.com/2015/04/dlaczego-wazne-dla-kobiety-jest.html