Pokazywanie postów oznaczonych etykietą teraźniejszość. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą teraźniejszość. Pokaż wszystkie posty

piątek, 28 czerwca 2024

Dlaczego dziękujemy 3 razy.

 


1) Po pierwsze, ponieważ wdzięczność jest największym wyrazem miłości, jest wielkim mnożnikiem życia i jest prawdziwym ubezpieczeniem zdrowotnym.
2) Po drugie, ponieważ liczba 3 reprezentuje coś, co jest postrzegane jako całość ... na przykład:
- Patrząc holistycznie, integralną jest esencja: ciało, umysł i dusza.
- Wymiary czasu to 3: przeszłość, teraźniejszość, przyszłość.
- Istnieją 3 stany wody: stały, ciekły i gazowy.
- Wszechświat ma 3 poziomy manifestacji: fizyczny, mentalny i eteryczny.
Więc jeśli powiem, pomyślę lub napiszę 3 razy, dziękuję, to robię tak:
DZIĘKUJĘ za wszystko, czym jestem.❤
Dziękuję za wszystko, czym jestem.❤
DZIĘKUJĘ za całe dobro, które w tej chwili napływa do mnie.❤

Dziękuję Dziękuję Dziękuję 💜💜💜

piątek, 4 czerwca 2021

Ból to droga do ważnych rozwiązań.


Nie lubimy bólu, boimy się go, bo ból… boli. Ból od dziecka jest naszym nieprzyjacielem, wrogiem, katem, oprawcą.

Traktujemy go jak wroga, a nie jak drogocennego posłańca. 🙏

Wyobraź sobie, że nie jest to Twój nieprzyjaciel i oprawca. Wyobraź sobie, że to bardzo ważny posłaniec. Konkretny dziennikarz, który przynosi Ci w darze ważne informacje.

W bólu zawarta jest zawsze informacja o tym, jakie wydarzenia z przeszłości torpedują rumieńce na buzi teraźniejszości. Kiedy odczytasz info z ciała - masz dostęp do wszelkich danych o blokadzie - kiedy powstała i jak ją transformować w Happy end. ☺️

Bez tych informacji nie będziesz w stanie określić przyczyn choroby, biedy, samotności, porażek i pustyni. Bo jeśli nie posłuchasz bólu, to się nigdy nie dowiesz, o co chodzi Duszy, w jaki sposób nie realizujesz Jej misji na Ziemi, czyli swojej misji na Ziemi.

I jeśli nie posłuchasz bólu, to nigdy się nie dowiesz, którędy prowadzi Twoja droga do ważnych rozwiązań. ❤️

Foto: IG Nois7

wtorek, 30 kwietnia 2019

Afirmacje terapeutyczne!

afirmacje
Na temat afirmacji można przeczytać wiele sprzecznych ze sobą informacji. Jedni je chwalą jako świetną metodę zmiany przekonań. Inni uważają, że afirmacje nie działają. Ci drudzy często mają rację. Jednak nie dlatego, że afirmację są nieskuteczne, a dlatego, że są źle stosowane. Jeśli czujesz lęk przed wystąpieniami publicznymi i zaczniesz afirmować sobie np. „jestem odważny i pewny siebie więc występowanie przed innymi jest dla mnie łatwe i przyjemne”, to gwarantuje ci, że nie zadziałają. To tak jakbyś chciał nauczyć się biegać, mając nogi skute łańcuchami. W takim stanie nie mógłbyś nawet chodzić, nie mówiąc o bieganiu. To jednak próbujesz robić niewłaściwie wykorzystując afirmacje. By działały, najpierw musisz uwolnić się z łańcuchów, następnie ponownie nauczyć się chodzić, i dopiero wtedy brać się za naukę biegania. Osiągniesz to dzięki afirmacjom terapeutycznym.
Afirmacje, to niezawodna metoda zmiany ograniczających przekonań, o których przeczytasz w artykule: Czym są przekonania?

Czym są afirmacje?
Afirmacja według „Słownika wyrazów obcych i zwrotów obcojęzycznych” Władysława Kopalińskiego oznacza potwierdzenie, zgodę, uznanie, aprobatę.
Według Wikipedii :
  1. afirmacja w psychologii – pojęcie to dotyczy zazwyczaj zdań wpływających na poziom samoakceptacji i polega na powtarzaniu pozytywnych twierdzeń na temat własnej osoby. „Afirmacja jako psychotechnika wykorzystuje mechanizm autosugestii i medytacji w celu wzmacniania poczucia akceptacji u osoby ją stosującej.”
  2. afirmacja w ezoteryce – dotyczy odpowiednio sformułowanych zdań wpływających na ludzką świadomość subiektywną a związanych bezpośrednio z m.in. poziomem samoakceptacji. „W pozytywnym aspekcie afirmacja polega na powtarzaniu pozytywnych twierdzeń na temat własnej lub innej osoby, co prowadzi do identyfikacji z ich treścią. W aspekcie negatywnym afirmacje mogą być stosowane do wprowadzania negatywnych wartości w życie danej osoby.”
Zasady tworzenia afirmacji:
  1. Pisz, powtarzaj w myślach, mów głośno – także przed lustrem.
  2. Wykorzystaj własne imię. To silnie działa na podświadomość. Pamiętaj też, by zawsze pisać w 1 osobie, tzn.. Ja Bartek… Ja Monika…
  3. Pisz afirmacje w czasie teraźniejszym.
  4. Nie używaj słowa „nie”.
  5. Pisz afirmacje przez minimum 21 dni.
  6. Pisz afirmacje przez minimum 30 minut dziennie.
  7. Pisz maksymalnie 3 afirmacje w jednym czasie.
  8. Musi być zachowana odpowiednia kolejność (więcej w dalszej części).

Afirmacje uwalniające
Afirmacje uwalniające, to pierwszy krok na drodze do zmiany osobistej. Od nich należy zaczynać.
Afirmacje te są dla osób, które borykają się z silnie zakodowanym problemem. Co oznacza, że praktycznie dla wszystkich, bo większość programów jest mocno zakorzeniona, sięgająca korzeniami do dzieciństwa.
To skuteczny sposób na nauczenie podświadomości, żeby uwalniała przywiązanie do tego, co dla nas niekorzystne, po to, by utorować sobie drogę do zmian, które chcemy wprowadzić.
Pisząc afirmacje uwalniające można skorzystać również z tzw. dekretu uwalniającego. Dekret, to jednoczesny zbiór wielu afirmacji uwalniających na różny temat. Pisząc dekret uczymy podświadomość, by uwalniała się praktycznie od wszystkiego, czego doświadczamy w życiu. To bardzo korzystne dla naszego rozwoju, ponieważ uwalniając się od wszystkich ograniczeń, stajemy się wolni i gotowi na zmiany.
Dekret piszemy nieco inaczej niż typowe afirmacje. Piszemy go raz, cały, po kolei każdą afirmację z których się składa, po czym przez 30 minut powtarzamy go w myślach i/lub wypowiadamy na głos.
Poniżej znajduje się przykładowy dekret. Każda afirmacja z niego jest równocześnie typową afirmacją uwalniającą z którą można pracować niezależnie.
Ja… zwracam wolność sobie i wszystkim pozostałym.
Ja… uwalniam się od negatywnych wzorców, ograniczeń (od wiary w zaślepienie, siłę, moc, panowanie nad moim życiem).
Ja… uwalniam się od poczucia winy wobec… za… .
Ja… uwalniam się od uzależnienia od… .
Ja… uwalniam się od żalów i pretensji do…
Ja… uwalniam się od zachłanności na cierpienie i jestem nadal… (np. wartościową osobą).
Ja… uwalniam się od tęsknoty (lub innych negatywnych uczuć).
Ja… uwalniam się od roli ofiary.
Ja… uwalniam się od lęków przed przyszłością, zmianą… .
Ja… uwalniam się od uczucia bezradności w życiu (w pracy, w związkach).
Ja… uwalniam się od potrzeby ciężkiej pracy i zasługiwania na pieniądze.
Ja… uwalniam się od kontrolowania sytuacji, życia, partnera… .
Ja… uwalniam się od odpowiedzialności za życie innych.
Ja… uwalniam się od realizowania oczekiwań wobec innych.
Przykład wykorzystania pojedynczych afirmacji uwalniających w praktyce:
Zwracam wolność sobie i wszystkim pozostałym.
Jest to afirmacja odpowiednia dla osoby, która tkwi w związku w którym godzi się na kontrolowanie siebie przez partnera
Uwalniam się od poczucia winy wobec Magdy po naszym rozstaniu.
Afirmacja dla kogoś, kto mimo rozwodu czy rozstania, czuje się winny wobec byłego partnera.
Uwalniam się od uzależnienia od partnera.
Afirmacja dla osoby która nie „widzi świata” poza swoim partnerem. Nie potrafi się bez niego sama bawić, czy spędzać czasu.

Do afirmacji uwalniających możemy zaliczyć afirmacje wybaczające.
Celem tych afirmacji jest odpuszczenie i przetransformowanie stłumionych, a nawet wypartych emocji, które dotyczą nas i innych ludzi. Utrzymywanie zranienia i gniewu w sobie, niszczy nas od wewnątrz poprzez tworzenie i utrzymywanie blokad, które skutecznie hamują przepływ życiowej energii. W oparciu o stłumione emocje podjęliśmy kiedyś pierwszą niekorzystną decyzję, a następnie ugruntowywaliśmy dany sposób funkcjonowania, kreując kolejne zdarzenia potwierdzające sensowność i prawdziwość danego poglądu.
Stosowanie afirmacji wybaczających jest jednym z kluczy do podniesienia jakości naszego życia, podwyższenia samooceny, poprawy stanu zdrowia i relacji z ludźmi. Stłumione żale i w ogóle wszystkie przykre emocje stanowią skuteczną zaporę dla kreacji pozytywnego życia. Dlatego warto je uwolnić, a w ich miejsce przyjąć to, co Bóg ma dla nas prawdziwego, czyli czystą miłość, radość, zdrową przyjemność i harmonię.
Wybaczając zawsze wybaczamy sobie i ew. oprawcy/oprawcom. Sobie za to, że dane zdarzenie, to jednak nasza, choć zwykle nieświadoma kreacja. Często, gdy tak naprawdę wybaczymy sobie, przestajemy czuć emocje (np. żalu) do osoby która miała współudział w danym zdarzeniu. Dzieje się tak na przykład w sytuacji, w której przyciągnęliśmy daną osobę/sytuację, która odtwarzając własne kody z podświadomości, potwierdziła program z naszego umysłu (była naszym lustrem). Przebaczając sobie, przebaczamy jej. Emocje i relacja przechodzi transformację.
Przykład afirmacji wybaczających:
Wybaczam sobie, że pełniłem rolę ofiary.
Afirmacja dla osoby która nie może poradzić sobie z tym, że przez wiele lat była wykorzystywana przez rodziców, rodzeństwo i kolegów. Wysługiwali się nią, nie liczyli z jej zdaniem.
Wybaczam sobie, że narzucałem własną wolę.
Dla partnera który przez lata nieświadomie kontrolował partnerkę, decydował za nią w kwestiach przyjaciół, odpoczynku, pracy. Uważał, że wie lepiej i dlatego trzeba się go słuchać.
Wybaczam sobie, że nie kochałem i nie szanowałem siebie.
Afirmacja dla kobiety która została zgwałcona w dzieciństwie. W dorosłym życiu uprawiała przygodny seks, dawała się poniżać, wykorzystywać przez mężczyzn. Uważała, że nie jest nic warta, że nie zasługuje na miłość i szacunek.
Ważna wskazówka!
Pisząc afirmacje uwalniające, także fizycznie uwalniaj się od tych przekonań. To znaczy, że po każdej napisanej afirmacji lub po całej sesji, wydychasz mocno powietrze z płuc wyobrażając sobie jednocześnie, że z tym wydechem pozbywasz się tego przekonania, np.:
Ja Wiola uwalniam się od kontrolowania partnera – wydech!
Tym sposobem uwalniasz negatywną energię!

Afirmacje akceptujące
Po uwolnieniu i wybaczeniu, przychodzi moment, kiedy czujemy ulgę i…. oczekujemy cudu. Ludzie z natury są niecierpliwi. Chcemy od razu widzieć efekty naszej pracy. Najlepiej, żebyśmy się teraz stali od razu milionerami, laureatami Nobla, z mnóstwem przyjaciół, z gromadką dzieci, z małżonkiem spełniającym wszystkie nasze marzenia. A tymczasem niewiele się dzieje. Nadal mamy tą samą pracę, szef nadal jest z nas niezadowolony, klienci tak samo niechętni do zakupów, mąż awanturuje się wciąż tak samo, i długi nie chcą się zmniejszyć. „Czy to ze mną jest coś nie tak, czy te afirmację nie działają?” – zachodzimy w głowie. Wszystko jest w porządku. Czas na krok drugi i trzeci.
Gdy usunęliśmy stary niepotrzebny program, umysł może jeszcze nie być gotowy na wprowadzenie przeciwstawnego pozytywnego przekonania. To jest odpowiedni moment w którym należy się zatrzymać, uświadomić sobie w jakim jest się momencie, zaakceptować to, co jest wokół, aby móc przyjąć nowe, które do nas przyjdzie.
Do tego celu służą afirmacje akceptujące, zwane też uświadamiającymi. Działają one jak otwarta furtka, przez którą wkrótce wejdzie nasze nowe życie. Należy pamiętać o wdechu przy ich wypowiadaniu, aby jak najwięcej dobrego mogło przez tę furtkę przejść.
W afirmacjach akceptujących bardzo ważny jest właściwy dobór słów. Charakterystyczne dla nich są wyrażenia takie jak: „akceptuję”, „zgadzam się”, „mam prawo”, „mogę”.
Przykłady wykorzystania afirmacji:
Akceptuję, kocham i szanuje siebie taką, jaka jestem.
Afirmacja dla kobiety, która nie lubiła siebie, uważała się za nieatrakcyjną i szukała dowartościowania w wielu męskich ramionach.
Akceptuję moje obecne życie takim, jakie jest.
Mężczyzna który nie może znaleźć miłości. Do tej pory uważał, że nie jest jej wart i na nią nie zasługuje. Po uwolnieniu się od tych przekonań, przyszedł czas na zaakceptowanie bycie samemu – co jest po prostu w tym momencie faktem, który czas sobie uświadomić.
Akceptuje swoje cele.
Afirmacja dla kogoś w kim tkwi konflikt miedzy tym, czego pragnie, a tym czego chcą od niego rodzice (znajomi, społeczeństwo).

Afirmacje właściwe
Po gruntownych przygotowaniu umysłu, gdy już się uwolniliśmy od programu, być może wybaczyliśmy sobie lub komuś pewne sprawy, oraz gdy w pełni zaakceptowaliśmy nasz aktualny stan, miejsce w którym jesteśmy, i uświadomiliśmy sobie, że świat, rzeczywistość i my, możemy być kimś innym, przychodzi wreszcie czas, kiedy kodujemy go od nowa – na lepsze. Mówiąc językiem komputerowym – oczyściliśmy dysk ze zbędnych danych i wirusów, naprawiliśmy uszkodzone klastry, i w końcu zaczynamy instalować na nim nowe programy.
Służą do tego afirmacje właściwe.
To one, wraz z wdechem, powodują, że nasze życie się zmienia, że powoli w naszym życiu wszystko zaczyna układać się po naszej myśli. Zaczynamy osiągać cele, odnosić sukcesy w życiu prywatnym i zawodowym. To jest czas w którym świadomie wybieramy przekonania, które chcemy mieć, takie, które będą dla nas korzystne i będą nam służyć w odpowiedni sposób.
Afirmacje właściwe, inaczej mówiąc wprowadzające, charakteryzują się takimi słowami jak: „zasługuję”, „cenię siebie”, „jestem godna”, „jestem wystarczająco wartościowy/mądry”,
„jestem w porządku”
Wyrzuciliśmy stary program, wybaczyliśmy sobie i innym, przyznaliśmy sobie prawo do zmiany na lepsze, otworzyliśmy furtkę. Nadszedł wreszcie czas, aby wpuścić szczęście, miłość, radość, dobrobyt, znaleźć wymarzoną pracę, partnera czy kupić wymarzony samochód.
Przykład afirmacji w praktyce:
Doceniam siebie, dlatego moja praca przynosi mi zaspokojenie wszystkich moich pragnień i potrzeb.
Afirmacja dla osoby będącej wolną od ograniczających przekonań na temat pracy. Doceniając siebie możemy znaleźć pracę z której będziemy w pełni zadowoleni.
Cenię siebie, jako partnera.
Zdanie dla osoby, która być może nie była doceniana i sama nie doceniała. Dzięki nowemu programowi ma szansę na związek, który to zapewni.
Jestem wystarczająco wartościowy taki, jaki jestem, we wszystkim co robię.
Afirmacja dla osoby, która nie czuła się ze sobą dobrze, nie wierzyła w siebie, była podatna na krytykę innych. Nowe przekonanie zacznie budować zdrowe poczucie wartości i pewności siebie.
Przy tych afirmacja pamiętaj o oddechu. Tym razem wdychasz powietrze ładując się nową pozytywną energią!

Podsumowując, można zauważyć, że proces zmiany danego przekonania, począwszy od uwolnienia, przez akceptacje, a kończąc na wprowadzeniu nowego programu trwa mniej więcej 63 dni (3×21). Mniej więcej dlatego, że zmiana może nastąpić szybciej, niekiedy też na rezultaty trzeba czekać o wiele dłużej. Wszystko zależy od tego jak silny jest program. Mimo to afirmacje są skuteczne, jeśli tylko poświęcimy im należyty czas i koncentrację.

Bartłomiej Raczkowski
https://akademiaducha.pl/afirmacje-terapeutyczne/?fbclid=IwAR1bs8LKlCjyi71IuOcWQnmHIbgWY9My68Qxw8sHh720402VGE4IP6MudO8

wtorek, 12 lipca 2016

Potęga teraźniejszości. Jak żyć „tu i teraz”.





Tajemnicą zdrowia twojego ciała i umysłu jest wyzwolenie od smutnej, obciążającej przeszłości i jej trosk, ale także umiejętność nie wybiegania co chwilę z obawą w przyszłość. Kluczem do uczucia równowagi i komfortu psychicznego jest życie chwili obecną – mądrze i z szacunkiem dla siebie i innych. Jednym z najlepszych rozwiązań dla tych, którzy ciągle szukają powodu swoich życiowych niepowodzeń, jest pozostawienie emocji i myśli, które należą do przeszłości – w przeszłości. Jeśli zostawisz je ze sobą, już nigdy więcej cię nie dotkną, przestaną cię również ograniczać.
Zasada ta działa również w drugą stronę. Jeśli ciągle planujesz, ale nie działasz „tu i teraz” – nie żyjesz, lecz jedynie trwasz, „przeczekujesz”. Prawda jest taka, że choćbyś miał życie zaplanowane od chwili narodzin do ostatniego dnia na Ziemi, nie jesteś w stanie przewidzieć większości wydarzeń, które nastąpią. Jeśli wybierasz życie wpędzone na rozpamiętywaniu przeszłości lub życie marzeniami o przyszłości, pozbawiasz się radości  z tego, dzisiaj, z tego co jest naprawdę, namacalne i osiągalne, z tego, na co masz realny wpływ.

Zacznij więc żyć „tu i teraz”:

1. Usuń ze swojego otoczenia niepotrzebne rzeczy.

Nie tylko te materialne, ale również niepotrzebne emocje. Zakończ niedobre relacje. W ten sposób odzyskasz energię, którą możesz poświęcić swojej teraźniejszości. Uwalnianie się od raniących wspomnień ma olbrzymią oczyszczającą, także symboliczną moc: robisz miejsce na emocje i uczucia dotyczące tego, co dzieje się teraz.

2. Uśmiechaj się.

Każdy dzień  przynosi jakieś możliwości. Zacznij go z pozytywnym nastawieniem, odrzucaj złe myśli. Zauważ, że są, ale pozwól im odejść. Jeśli poczujesz, że jesteś w stanie kontrolować każdy swój poranek, z większym optymizmem podejdziesz do swoich zadań i obowiązków.

3. Doceniaj piękno chwili, która właśnie trwa.

Obrazy, dźwięki, zapachy, emocje, triumf, smutek… Wszystko, co składa się na dany moment. Intensywnie przeżywaj to, czego jesteś świadkiem lub częścią.

4. Przebaczaj.

Nie chowaj urazy w stosunku do drugiego człowieka, bo to zwyczajnie boli. Ucz się wybaczyć i iść dalej. Przecież to Ty decydujesz, czy ta osoba dalej jest częścią Twojego życia. To przykre, że się rozczarowałeś, ale to już się wydarzyło. Czas na nowe doświadczenia, nie pozwalaj by wczorajszy smutek i gniew psuły Ci dzisiejszy nastrój.

5. Kochaj to, co robisz.

Jeśli żyjesz „od piątku do piątku” w ciągłym oczekiwaniu na następny weekend, tak właściwie tracisz 71% swojego życia (5 z 7 dni).Masz dwa rozwiązania: znaleźć nową pracę, która faktycznie zacznie cię cieszyć albo skupić się w obecnej pracy na czymś pozytywnym, czymś co pozwoli Ci ją szczerze docenić i popchnie cCę w kierunku dalszego rozwoju.

6. Nie rezygnuj z marzeń, ale ciężko pracuj już dziś.

 Miej wielkie marzenia. Stawiaj sobie cele i rób plany na przyszłość. Ale nie licz na cudowne zrządzenia losu. Jedynie wytrwałość i ciężka praca są gwarancją, że kiedyś uda Ci się Twoje zamierzenia zrealizować. Nie dopuść do tego by sen o przyszłości przesłonił Ci piękno teraźniejszości.

7. Nie osiadaj na laurach.

Czasem tak bardzo koncentrujemy się na swoich starych sukcesach, że nie jesteśmy w stanie działać na bieżąco. Bądź skromny.

8. Przestać się martwić.

Nie możesz w pełni docenić teraźniejszości, jeśli ciągle martwisz się o to, co będzie jutro. Uświadom sobie, że jutro nadejdzie, bez względu na Twoje obawy. Martwienie się jeszcze nigdy nie rozwiązało niczyich problemów. Pora więc „przekierować swoją energię gdzie indziej.

9. Eksperymentuj z rozwiązaniami.

Nasz świat zmienia się tak szybko, że większość wczorajszych rozwiązań, nie pasuje do dzisiejszych problemów. Wyjdź poza mentalność ” przecież zawsze tak to robiłem i działało”. Tak samo dzisiejsze rozwiązania nie pomogą na jutrzejsze problemy.

10. Walcz ze swoimi uzależnieniami.

Wszelkie uzależnienia trzymają cię w garści jak zakładnika. Odsuwają Cię z dala od życia, od wolności. Znajdź jakąś pomoc. Podejmij kroki i wyeliminuj ich wpływ na Twoje życie.
Jeśli uda Ci się przeżyć naprawdę choć jeden dzień, zasmakujesz w tym uczuciu na zawsze.

http://ohme.pl/lifestyle/potega-terazniejszosci-jak-zyc-tu-i-teraz/

niedziela, 3 lipca 2016

Tajemnica Twojego ciała.


Kluczem do wszystkiego jest stała łączność z własnym ciałem wewnętrznym – to, żeby w każdej chwili je czuć.  Im więcej świadomości kierujesz w ciało wewnętrzne, tym wyższą częstotliwość osiąga jego wibracja: to tak jak ze świa­tłem, które tym silniej świeci, im bardziej podkręcisz regulator, zwiększając dopływ elektryczności. 
Sprawdź, proszę, na czym jesteś teraz skupiony. Słuchasz tego, co mówię, albo czytasz książkę. Skupiasz się więc na mo­ich słowach. Jesteś zarazem w pewien marginalny sposób świa­dom swojego otoczenia, obecności innych ludzi itd. Jednocześnie wokół tego, co słyszysz lub czytasz, może trwać taka czy inna działalność umysłowa, komentowanie na bieżąco. Nie ma jed­nak potrzeby, żeby którykolwiek z tych wątków pochłaniał całą twoją uwagę. Sprawdź, czy potrafisz równolegle podtrzymywać kontakt z ciałem wewnętrznym. Zwróć część uwagi do wnę­trza. Nie kieruj jej całej na zewnątrz. Poczuj ciało od środka jako jedno pole energii. To prawie tak, jakbyś słuchał albo czytał całym ciałem. Ćwicz się w tym przez najbliższe dni i ty­godnie.
Ilekroć na kogoś albo na coś czekasz – gdziekolwiek ci się to zdarzy – skorzystaj ze sposobności, żeby poczuć ciało we­wnętrzne. Dzięki temu stanie w korkach ulicznych i w kolej­kach okaże się bardzo przyjemne. Zamiast za pomocą mentalnych projekcji dystansować się wobec teraźniejszości, wniknij w jej głębsze warstwy, głębiej wnikając w ciało.
Doskonaląc w sobie świadomość ciała wewnętrznego, wy­pracujesz zupełnie nowy styl życia: będziesz nieustannie od­czuwał więź z Istnieniem, a twoje życie zyska nieznaną ci dotąd głębię.
Łatwo jest być obecnym i obserwować swój umysł, będąc głęboko zakorzenionym we własnym ciele. Choćby na zewnątrz nie wiedzieć co się działo, nic już tobą nie wstrząśnie.
Dopóki nie nauczysz się obecności (a jednym z najistot­niejszych jej aspektów jest to, żebyś był mieszkańcem własne­go ciała), będzie tobą kierował umysł. Zawarty w twojej głowie, dawno wyuczony scenariusz – owoc umysłowej tresury – nie przestanie ci narzucać stylu myślenia i postępowania.
Czasem zdołasz może się od niego uwolnić, ale dłuższe chwile wytchnie­nia nieczęsto ci się zdarzą. Szczególnie apodyktyczny staje się umysł wtedy, gdy sprawy idą „nie po twojej myśli”, kiedy coś tracisz albo czymś się martwisz. Reagujesz wtedy nawykowo, mimowolnie, automatycznie, w sposób łatwy do przewidzenia, ponieważ twoją reakcję napędza jedna jedyna podstawowa emocja, która stanowi podszewkę świadomości utożsamionej z umysłem, a mianowicie lęk.

Ilekroć więc pojawiają się tego rodzaju trudności – a prę­dzej czy później na pewno się pojawią – naucz się natychmiast zwracać ku wnętrzu i możliwie najbardziej koncentrować na we­wnętrznym polu energetycznym swojego ciała.
Koncentracja ta nie musi trwać długo: wystarczy kilka sekund. Musisz jednak wykonać ten zwrot do wewnątrz, gdy tylko pojawi się trudność. Jeśli pozwolisz sobie choćby na chwilę zwłoki, zdąży się uru­chomić wytrenowana, myślowo-emocjonalna reakcja, która tobą pokieruje. Kiedy skupiasz się w sobie i czujesz ciało we­wnętrzne, natychmiast osiągasz stan cichego bezruchu i obecności, ponieważ wycofujesz świadomość ze sfery umysłu. Jeśli w danej sytuacji potrzebny będzie jakiś ruch z twojej strony, sam ci się nasunie, inspirowany kontaktem z głębszym pozio­mem.

Zanim wnikniesz w ciało, wybacz.

Zrobiło mi się bardzo nieswojo, kiedy spróbowałem skupić się na ciele wewnętrznym. Poczułem wzburzenie i lekkie mdło­ści. Nie zdołałem więc doświadczyć tego, o czym mówisz.
To, co poczułeś, było zalegającą emocją, której zapewne sobie nie uświadamiałeś, dopóki nie skierowałeś uwagi w głąb ciała. Najpierw musisz uważnie zająć się tą emocją, w przeciw­nym bowiem razie odetnie ci ona dostęp do wewnętrznego ciała, usytuowanego na głębszym poziomie niż ona. Poświęca­nie uwagi emocjom nie realizuje się poprzez myślenie o nich, lecz polega na tym, żeby je tylko obserwować, odczuwać w całej pełni, a tym samym przyjmować do wiadomości i brać taki­mi, jakie są. […] Skupiona uwaga stanowi klucz do prze­miany – a pełna koncentracja zawsze idzie w parze z akceptacją. Uwaga jest jak promień światła: skoncentrowana moc twojej świadomości, która wszystko przemienia w samą siebie.
W sprawnie funkcjonującym organizmie emocja ma bardzo krótki żywot. Pojawia się jako przelotna zmarszczka bądź fala na powierzchni twojego Istnienia. Lecz gdy nie jesteś obecny w swoim ciele, może ona trwać w tobie całymi dniami i tygo­dniami lub dołączyć do innych emocji o podobnej częstotliwo­ści, które zrosły się w jedną całość, tworząc ciało bolesne – utrapionego pasożyta. Potrafi on latami żyć w tobie, karmiąc się twoją energią, powodując choroby somatyczne i w ogóle zatruwając ci życie (zob. rozdział 2).
Skup się więc na odczuwaniu emocji i przyjrzyj się, czy aby twój umysł nie czepia się kurczowo jakiegoś bolesnego sche­matu zachowań: obwiniania, użalania się nad sobą albo hołubio­nej urazy – czegoś, z czego emocja czerpie siłę. Jeśli tak jest, znaczy to, że nie wybaczyłeś. Owo nieprzebłaganie skierowane bywa przeciwko innej osobie lub tobie samemu, jego przed­miotem równie dobrze może się jednak stać dowolna sytuacja czy okoliczność – przeszła, teraźniejsza albo przyszła – z którą twój umysł uparcie nie chce się pogodzić. Owszem, mściwość może być wymierzona nawet przeciwko przyszłości. Jest wtedy wyrazem niezgody umysłu na niepewność – na to, że przyszłość w ostatecznym rozrachunku nie podlega jego władzy. Przebaczyć znaczy wyrzec się tego, o co mamy żal, a więc przestać kurczowo się czepiać własnego rozżalenia. Następuje to au­tomatycznie, gdy tylko uświadomisz sobie, że twoje rozżalenie służy wyłącznie umacnianiu fałszywego poczucia ,ja”. Przeba­czyć znaczy zaniechać oporu wobec życia – pozwolić życiu, żeby samo się żyło za twoim pośrednictwem. W przeciwnym razie czeka cię ból i cierpienie, wyraźne ograniczenie przepływu energii, a nierzadko choroba somatyczna.
Gdy szczerze wybaczasz, natychmiast odzyskujesz własną moc, która dotąd była uwięziona w umyśle. Mściwość leży w samej naturze umysłu, ponieważ stworzone przez umysł fał­szywe „ja”, czyli ego, nie może przetrwać bez walki i konfliktu. Umysł nie umie wybaczać. Jedynie t y to potrafisz.

Wzmacnianie układu odpornościowego.

Kolejnym pożytkiem, jaki praktyka ta przynosi w sferze fi­zycznej, jest ogromne wzmocnienie układu odpornościowe­go, które następuje, gdy zamieszkujesz własne ciało. Im więcej wprowadzisz w nie świadomości, tym bardziej wzmacnia się układ odpornościowy: tak jakby wszystkie komórki radośnie budziły się ze snu. Ciało po prostu uwielbia, kiedy poświęcasz mu uwagę. Jest to także silny zabieg samoleczący. Większość chorób wkrada się, gdy jesteś nieobecny w ciele. Pod nieobec­ność gospodarza w domu zagnieżdżają się różne szemrane typy.
Kiedy mieszkasz w swoim ciele, nieproszonym gościom trudno jest dostać się do niego.
Wzmacnia się zresztą nie tylko fizyczny układ odporno­ściowy: zdecydowanie wzrasta też odporność psychiczna. Ochra­nia cię ona przed ogromnie zaraźliwym wpływem cudzych myślowo-emocjonalnych pól energetycznych o znaku ujemnym.
Kiedy mieszkasz we własnym ciele, nie chroni cię żadna tarcza, tylko podwyższona częstotliwość drgań twojego całko­witego pola energii, która sprawia, że każda wibracja o niższej częstotliwości – lęk, gniew, przygnębienie itd. – istnieje właści­wie w innym wymiarze, nie wdziera się więc w pole twojej świa­domości, a jeśli nawet, to nie musisz stawiać oporu, bo każda taka inwazja przenika przez ciebie jak przez powietrze. Nie przy­znawaj mi ani nie odmawiaj racji, tylko sam się, proszę, prze­konaj.
Z rozmaitych dolegliwości można bardzo skutecznie leczyć się samemu za pomocą pewnej prostej medytacji. Stosuj ją, ilekroć poczujesz, że twój układ odpornościowy potrzebuje wzmocnienia. Szczególnie dobrze działa ona, gdy pojawiają się pierwsze objawy choroby, ale daje również efekty w przy­padkach chorób zadawnionych, jeśli uprawia sieją często i z du­żym skupieniem. Medytacja ta przeciwdziała też negatywnym wpływom, mogącym wywołać zaburzenia w twoim polu ener­getycznym. Nie da się nią jednak zastąpić nieustannej praktyki obecności we własnym ciele; nie poparta ową praktyką, przynie­sie jedynie chwilową poprawę. A oto jej opis.
Kiedy masz akurat wolną chwilę, a zwłaszcza wieczorem tuż przed zaśnięciem i rano zaraz po obudzeniu, „skąp” swoje ciało w świadomości. Zamknij oczy. Połóż się płasko na plecach. Skupiaj uwagę w kolejnych częściach ciała, początkowo tylko przez krótki czas: w dłoniach, w stopach, w rękach, w nogach, w brzuchu, w klatce piersiowej, w głowie itd. Staraj się jak najsilniej czuć tkwiącą w nich energię życiową. Poświęć każdemu z tych miejsc około piętnastu sekund. A potem pozwól, żeby twoja uwaga kilkakrotnie przepłynęła falą po całym ciele, od stóp do głowy i z powrotem. Wystarczy na to mniej więcej minuta. Poczuj ciało wewnętrzne jako całość, jedno pole energii. Posta­raj się, żeby to odczucie potrwało kilka minut. Bądź przez ten czas jak najbardziej obecny, i to w każdej komórce ciała. Nie przejmuj się, jeśli umysł zdoła czasem oderwać cię od tego, co się dzieje w ciele, i zatracisz się w jakiejś myśli. Gdy tylko to zauważysz, po prostu skup się znowu na ciele wewnętrznym.
Potega terazniejszosci – Eckhart Tolle

piątek, 15 maja 2015

O czekaniu




„Czy z reguły na coś czekasz? Jak wielką część życia spędzasz na czekaniu? Istnieje czekanie krótkofalowe – w kolejce na poczcie, w ulicznym korku, na lotnisku, na umówione spotkanie, na koniec pracy itp. Z czekaniem długofalowym mamy do czynienia, gdy ktoś czeka, aż zacznie się urlop, aż dostanie lepszą posadę, aż dzieci dorosną, aż wejdzie z kimś w naprawdę istotny związek, odniesie sukces, zarobi pieniądze, zostanie ważną osobistością, osiągnie oświecenie. Niektórzy ludzie przez całe życie czekają, kiedy wreszcie zaczną żyć. Czekanie to stan umysłu, polegający na tym, że pragniesz przyszłości, odtrącając teraźniejszość. Odtrącasz to, co masz, pragniesz zaś tego, czego nie masz. Jesteś wtedy jak architekt, który nie zwraca uwagi na fundamenty budowli, poświęca natomiast mnóstwo czasu górnym kondygnacjom”.

/Eckhart Tolle/

sobota, 7 marca 2015

Poddaj się teraźniejszości…

Nikomu nie udaje się całkiem uniknąć bólu i smutku. Czy nie chodzi raczej o to, żeby nauczyć się z nimi żyć niż ich unikać?
Ludzie na ogól cierpią niepotrzebnie. Sami stwarzają swój ból, dopóki umysł nie poddany obserwacji kieruje ich życiem. Ból stwarzany tu i teraz bierze się zawsze z pewnego rodzaju niezgody, z bezwiednego oporu wobec tego, co jest. Na poziomie myślowym opór ten przybiera postać osądu. Na poziomie emocjonalnym będzie to taka czy inna postawa negatywna. Nasilenie bólu zależy od natężenia oporu stawianego teraźniejszości, ono zaś z kolei zależy od tego, jak bardzo utożsamiasz się z własnym umysłem. Umysł zawsze stara się negować teraźniejszość i przed nią uciekać. Innymi słowy, im mocniej utożsamiasz się z umysłem, tym więcej cierpisz. Można też powiedzieć, że im bardziej szanujesz i uznajesz teraźniejszość, tym skuteczniej wyzwalasz się spod władzy bólu i cierpienia – a także egotycznego umysłu.
Dlaczego umysł ma zwyczaj zaprzeczać teraźniejszości i wzbraniać się przed nią?
Otóż dlatego, ze nie może funkcjonować po swojemu ani sprawować władzy, gdy nie istnieje czas – czyli przeszłość i przyszłość; niepoddane czasowi Teraz wydaje mu się więc groźne. Czas i umysł stanowią w gruncie rzeczy niepodzielną całość.
Wyobraź sobie ziemię bez ludzi, zamieszkaną wyłącznie przez rośliny i zwierzęta. Czy na takiej planecie nadal istniałaby przeszłość i przyszłość? Czy można by na niej w jakikolwiek sensowny sposób mówić o czasie? Pytania w rodzaju „Która godzina?" lub „Który dzisiaj?"- gdyby w ogóle ktoś jeszcze mógł je zadać – nic by nie znaczyły. Taki na przykład dąb czy orzeł przyjąłby je bez odrobiny zrozumienia. „Jaka znowu godzina?" – zdziwiłby się. „Przecież to jasne, że teraz jest teraz.
Cóż poza tym istnieje?"
Umysł i czas są nam, owszem, potrzebne do funkcjonowania w tym świecie, ale w pewnej chwili przejmują władzę nad naszym życiem i właśnie wtedy pojawiają się w nim rozmaite zaburzenia, ból i smutek.
Aby zapewnić sobie trwałą władzę, umysł nieustannie usiłuje przesłonić teraźniejszość przeszłością i przyszłością. W ten sposób żywotność i nieskończone możliwości twórcze Istnienia, nierozdzielnie związane z obecną chwilą, przesłania czas, a twoją prawdziwą naturę – umysł. W ludzkim umyśle gromadzi się coraz cięższe brzemię czasu. Wszyscy pod nim się uginają, zarazem jednak powiększają je, ilekroć ignorują lub negują drogocenną teraźniejszość lub wyznaczają jej skromną rolę narzędzia, pozwalającego im dotrzeć do którejś z następnych chwil, choć te istnieją jedynie w umyśle, a nigdy w rzeczywistości. Czas, nagromadzony zarówno w umysłowości zbiorowej, jak i w umysłach poszczególnych osób, zawiera też niezmierzone osady bólu, wyniesionego z przeszłości.
Jeśli pragniesz zaniechać przysparzania cierpień sobie i innym, jeśli nie chcesz pomnażać osadów zastarzałego bólu, który wciąż w tobie żyje, przestań stwarzać czas, a przynajmniej twórz go tylko tyle, ile koniecznie potrzebujesz, żeby uporać się z praktyczną stroną życia. Jak można przestać tworzyć czas? Głęboko sobie uświadom, że obecna chwila jest wszystkim, co kiedykolwiek będzie ci dane. Skup całe swoje życie w teraźniejszości. Byłeś dotąd mieszkańcem czasu i składałeś w niej tylko przelotne wizyty, ale od dziś zamieszkaj w niej na stałe, a przeszłość i przyszłość odwiedzaj jedynie na krotko, ilekroć okaże się, że musisz się zająć którymś z praktycznych aspektów swojej sytuacji życiowej. Zawsze mów „tak" bieżącej chwili. Cóż może być bardziej daremne, bardziej szalone niż stwarzanie w sobie wewnętrznego oporu wobec czegoś, co i tak już jest? Czyż może istnieć gorszy obłęd niż przeciwstawianie się samemu życiu, które teraz i zawsze trwa teraz? Poddaj się temu, co j e s t. Powiedz życiu „tak" – a zobaczysz, że nagle zacznie ono działać na twoją korzyść, zamiast przeciwko tobie.
Eckhart Tolle Potęga Teraźniejszości