czwartek, 14 kwietnia 2016

Że niby ja nie mogę? Historia alpinisty, który stracił nogi.

Każdy, kto chociaż raz spróbował się wspinać wie, że nie jest to takie łatwe, na jakie wygląda. Historia tego amerykańskiego alpinisty udowadnia starą i wyświechtaną gadkę, że chcieć to móc. Trzeba jednak przyznać, że w tym przypadku chęciom przyszła z pomocą najnowsza technologia.



Hugh Herr stracił obie nogi w wieku 17 lat w wyniku odmrożenia. Tragedia nie zmusiła go do zaprzestania marzeń - Hugh zdecydował się poświęcić swoje życie na opracowanie specjalnych protez, które pozwolą mu kontynuować jego pasję.



Alpinista pracuje w Instytucie Technologicznym w Massachusetts - jednej z najlepszych uczelni na świecie. To właśnie tam powstają bioniczne protezy dla ludzi, którzy stracili swoje kończyny. Herr podkreśla, że wbrew pozorom proteza to nie ograniczenie, ale zaleta.



"W XXI wieku powstają coraz bardziej skomplikowane mechanizmy, maszyny i systemy. Technologia współdziałania człowieka z maszyną również staje się coraz lepsza. Minie wcale niedużo czasu i pokonamy to zjawisko, jakim jest niepełnosprawność. Przy czym zrobimy to tak, że niepełnosprawni będą mieć więcej możliwości niż zwyczajni ludzie".



Hugh Herr był jednym z bohaterów amerykańskiego programu dokumentalnego "Kto powiedział, że ja nie dam rady?". Skała, na którą wspina się na zdjęciu liczy 70 metrów wysokości.
Autor: livejournal.com

http://joemonster.org/art/25908

środa, 13 kwietnia 2016

Anthony de Mello, Przebudzenie -Miłość.

Mówi się, że miłość jest ślepa. Wierzcie mi, to zupełne kłamstwo - nie ma niczego bardziej widzącego niż prawdziwa miłość. Niczego. Jest ona czymś najwyraźniej widzącym pod słońcem. Poświęcenie jest ślepe, przywiązanie jest ślepe, pożądanie jest ślepe - ale nie prawdziwa miłość. Nie popełnij błędu i nie nazywaj tych uczuć miłością.

Anthony de Mello, Przebudzenie

poniedziałek, 11 kwietnia 2016

Metoda transformacji.

Czy czasem targają Tobą natrętne myśli i emocje? Próbujesz wtedy stosować różne znane Ci metody relaksu oraz ich powierzenia, ale bezskutecznie? Nawet Dalajlama przyznał kiedyś, że nachodzą go złe myśli, jednak on je obserwuje. Kiedy jednak te myśli wyskoczą nagle jak lawa z wulkanu i zaleją gładką taflę samoświadomości, gdy wiesz, że jeśli nie postąpisz umiejętnie następnego dnia, czekają Cię niemiłe konsekwencje, przydaje się coś mocniejszego.
Polecam metodę mogącą posłużyć uzdrowieniu wszelkich sytuacji, oczywiście przy założeniu, że z tymi zdarzeniami skonfrontujesz się w życiu codziennym – kiedy trzeba, przeprosisz, porozmawiasz, zadzwonisz; udasz się, gdzie trzeba; zakończysz to, co rozpocząłeś albo odetniesz się od tego, co Cię blokowało. Oto ona:
1. Prawdziwie tego chciej – rozwiązania sytuacji, czyli przedostania się przez pogmatwaną projekcję umysłu do tej pierwotnej, pełnej ładu. Jednak z drugiej strony nie nadawaj tej sprawie zbyt wielkiego znaczenia.
2. Poczuj jedność z uzdrawiającą Obecnością w ciszy swego serca.
3. Poślij do Niej problemową sytuację oraz wszystko w sobie, co ją stworzyło (po prostu miej intencję, że to czynisz; choć jeśli potrzebujesz sobie coś wyobrażać, zwróć uwagę na to, gdzie wokół Ciebie lokuje się problem oraz jak wygląda; wtedy ujmij go w dłonie i włóż do uzdrawiającego Światła, z którym odczuwasz na sercu połączenie).
4. Teraz najważniejsze: Nie określaj niczego, nie nadawaj żadnych znaczeń. Przez kilka dobrych sekund tylko obserwuj, jak zachodzi przemiana Twojej… wizji sytuacji. Bo chodzi tu o rozpuszczenie Twojej wizji sytuacji, a nie jej samej. Swoim postrzeganiem ją uczyniłeś taką, jaka jest. Teraz tylko obserwuj, jak Światło Twego Serca rozjaśnia dotychczasową projekcję i pokazuje Ci ją taką, jaka była zanim na nią w ten sposób spojrzałeś (zanim wziąłeś pod uwagę możliwość przytłoczenia, zakleszczenia się w niej, zniszczenia, choroby czy braku).
5. Wiedz, że przemiana już nastąpiła.
Zostaw przeszłość i żyj w na nowo ustanowionym ładzie. Możesz poczuć w sobie świeżość wolnej od poprzedniego ciężaru chwili.
To wszystko.
Współcześni fizycy oraz mistycy wiedzą, że jesteś połączony ze wszystkim. Ba! Jesteś wszystkim. Możesz więc swój-nasz uzdrawiający, odradzający i doskonały aspekt Siebie (postrzegany jako czyste światło, a odczuwany na sercu) posyłać tam, gdzie tylko chcesz. Czy jednak nie będzie to wtedy zabawa w uzdrawianie, poprawiania czy rozjaśnianie tego, co wcześniej było ciemne, chore, złe? Gdybyś tak zaczął sądzić, popadłbyś w pułapkę, którą ludzki umysł uwielbia – w myślenie dualne. Lepiej więc poczuj tę doskonałość w sobie, a zwłaszcza we własnym spojrzeniu, i w każdym miejscu, w każdej istocie postrzegaj harmonię, doskonałość, pełnię. Wtedy nie będziesz miał czego rozjaśniać ani uzdrawiać.
Postanów, że rzeczy już są doskonałymi i takimi je postrzegaj, a takimi się okażą.

http://jednoistnienie.pl/metoda-transformacji/

czwartek, 7 kwietnia 2016

Kwiecień – miesiąc kwiatów, dębów, wiosny i złudnego ciepła.

Po Jarych Godach i hucznym przywitaniu wiosny końcem marca dawni Słowianie z radością wchodzili w kwiecień, pierwszy w całości wiosenny miesiąc roku. Dla naszych przodków był to czas spokojniejszy, mniej przełomowy od poprzedzającego go marca. Mimo że na czwarty miesiąc roku nie przypadało żadne ważniejsze pogańskie święto, nasi praojcowie radowali się kwietniem, gdyż otaczająca przyroda budziła się z zimowego snu, wszystko dookoła zakwitało, zaś temperatura na zewnątrz robiła się coraz wyższa. Wspomniane aspekty znalazły swe odbicie w słowiańskim nazewnictwie czwartego miesiąca roku. Zapraszamy do lektury!

Autor: Reuben Gray (CC)

W wypadku nazwy kwiecień nie ma nawet konieczności sięgać po słownik etymologiczny, gdyż z wyjaśnieniem znaczenia bez problemu uporałoby się nawet dziecko. Kwiecień to czas kwiatów i ich kwitnienia. Językoznawcy przypuszczają, że nazwa ta ma rodowód prasłowiański, gdzie rekonstruowane słowo *květьńь nazywało po prostu okres kwitnienia roślin. Również wśród innych narodów słowiańskich funkcjonują nazwy tożsame z polskim kwietniem, por. ukr. квітень (kvìtenʹ) oraz czeski květen (nazywający maj). Białoruska nazwa również wiąże się z kwitnieniem, jednak w tym wypadku podstawą był inny rdzeń  – красавік (krasavika) od краска (kraska – biał. kwiat).
W dobie staropolszczyzny kwiecień był też nazywany łżykwiatem (formy oboczne: łżekwiat, łudzikwiat). Podobnie czwarty miesiąc roku nazywają Kaszubi, por. kasz. łżëkwiôt. Nazwy te należy wywodzić od złudnej natury tego miesiąca, w którym rozkwitające rośliny nie muszą koniecznie wiązać się jeszcze z wiosennym ciepłem. W kwietniu często możemy się spotkać z sytuacją, kiedy mimo słonecznej pogody i przebudzonej przyrody wciąż nie możemy obejść się bez kurtki lub innego wierzchniego okrycia. Stąd wśród niektórych powstało przekonanie, że miesiąc ten przedwcześnie wyłudza kwiaty z ziemi, wprowadzając człowieka w błąd. Kto wie… Być może wspomniana złośliwość kwiatów w jakiś sposób łączy się z chętnie dziś obchodzonym Prima Aprilis? Skoro sama przyroda robi sobie z nas żarty, to dlaczego i my nie mielibyśmy z siebie żartować?
Autor: Micolo J (CC)

Przełom kwietnia i marca to także początek okresu kwitnienia dębów, najświętszych drzew Słowian, kojarzonych z kultem samego Peruna / Pioruna. Również i ten fakt znajduje odzwierciedlenie w słowiańskim nazewnictwie czwartego miesiąca. Świadczy o tym staropolska nazwa kwietnia dębień, a także współczesna nazwa czeska tego miesiąca – duben. Kwiecień w dobie nieustabilizowanej polszczyzny nazywano także czasem brzeźniem od okresu kwitnienia brzóz. Nazwa ta jest jednak tożsama z bardziej rozpowszechnimi słowiańskimi nazwami marca, por. spol. brzezień, czes. březen oraz ukr. березень (Berezenʹ).
Tradycyjne na tle całej Słowiańszczyzny wyróżniają się Chorwaci, którzy swą nazwę travanj utworzyli od kwitnięcia traw. Pozostałe kraje słowiańskie, podobnie jak większość krajów europejskich, przejęły terminologię łacińską, por. ros. апрель (aprelʹ), bułg. април (april), słow. april, łuż. apryl. Łacińskie Aprilis wywodzi się od czasownika aperire nazywającego czynność otwierania. Kwiecień to pora, kiedy ziemia „otwiera się”, rozpoczyna się okres wegetacji. Zatem również nazewnictwo łacińskie nawiązuje do wiosennego przebudzenia przyrody. Nawiązują również do niego oboczne nazwy łużyckie. Dla Dolnołużyczan czwarty miesiąc roku to jatšownik lub nalětny, zaś Górnołużyczanie jeszcze używają czasem nazwy jutrownik. Nazwy jatšownik i jutrownik nawiązują do łużyckich świąt wielkanocnych, por. jatšy i jutry, których nazewnictwo wywodzi się z germańskich nazw pogańskiego święta witania wiosny, por. pragermańskie *Austrǭ. Nazwa nalětny nawiązuje z kolei do kwietniowego ocieplenia.
Autor: Takashi M.

Za sprawą starego polskiego przysłowia kwiecień bywa też czasem nazywany mianem pletnia, por. „Kwiecień plecień, bo przeplata trochę zimy, trochę lata”. Innym przysłowiem opisującym ten sam problem jest: „Choć już w kwietniu słonko grzeje, nieraz pole śnieg zawieje”. Ludowe powiedzenia przedstawiają czwarty miesiąc roku jako łżykwiat, czas wprowadzającej w błąd pogody, która może odmienić się w ciągu jednej krótkiej chwili. Obyście w ciągu nadchodzącego miesiąca możliwie najmniej doświadczyli kapryśności kwietniowej pogody, gdyż kto by tam chciał łapać infekcje w czasie, gdy wszystko dookoła kwitnie tak pięknie?

https://www.slawoslaw.pl/kwiecien-miesiac-kwiatow-debow-wiosny-i-zludnego-ciepla/

wtorek, 5 kwietnia 2016

25 POWODÓW, DLA KTÓRYCH WARTO SPACEROWAĆ.

jakie-korzysci-daje-spacer
Nadeszła długo wyczekiwana wiosna. Pogoda za oknem zaczyna nastrajać do wychodzenia z domu. To dobry moment na to, żeby wstać z kanapy i zacząć cieszyć się tą piękną porą roku. Jaki jest na to najłatwiejszy sposób? Wybierz się na spacer.
Spacer to jedna z moich ulubionych form aktywności. Każdego dnia w drodze do pracy i z pracy kilka kilometrów. Oprócz tego kiedy tylko mam okazję wybieram się na spacer. Ja po prostu uwielbiam chodzić.
Jednak w dzisiejszym zabieganym świecie niewiele osób chodzi pieszo. Dla każdego liczy się czas i wygoda. Po co iść 1 km do sklepu, kiedy można podjechać autem, będzie szybciej i wygodniej. Iść 2,5 km pieszo do pracy? Przecież to kilka przystanków tramwajem. Takie są najczęstsze reakcje na sam pomysł pójścia gdzieś pieszo. Nie wspomnę już o osobach, które w odwiedziny do koleżanki mieszkającej 3 domy dalej jadą samochodem.

Dlaczego tak wiele osób nie lubi chodzić pieszo?

Najczęściej dlatego, że przyzwyczaili się do wygody. Poza tym pogoda nie zawsze sprzyja i kiedy pada lub jest zimno chodzenie nie sprawia już takiej przyjemności. Wielu osobom wydaje się też, że chodzenie nie daje zbyt wiele. Lepiej wrócić szybko z pracy samochodem, żeby można było jeszcze podjechać na zajęcia fitness.
Ja jednak uważam, że chodzenie daje mnóstwo korzyści.

Poniżej przedstawiam plusy chodzenia pieszo, jakie zaobserwowałam na własnym przykładzie:

  1. Pokonywanie kilku kilometrów dziennie pieszo pozwala na utrzymanie szczupłej sylwetki bez dodatkowej diety
  2. Nogi stają się bardziej jędrne, cellulit staje się mniej widoczny, zmniejszają się „boczki”
  3. Jeśli jesteś typem kanapowca, który wszędzie wozi się autem po około miesiącu regularnych, trwających ok 45 min – 1 godz. dziennie energicznych, szybkich spacerów zauważysz spadek wagi o kilka kilogramów
  4. Chodzenie pieszo wycisza emocje, relaksuje i poprawia samopoczucie
  5. Spacerując można przemyśleć wiele rzeczy, spojrzeć na nie z innej perspektywy, nabrać dystansu do problemów
  6. Pokonywanie drogi do pracy pieszo sprawia, że mamy więcej energii, jesteśmy lepiej dotlenieni, lepiej nam się myśli. Taki spacer może działać lepiej niż poranna kawa
  7. Podczas spaceru w drodze z pracy można się zdystansować, wyciszyć umysł, odstresować się i zaplanować sobie resztę dnia
  8. Samotny spacer to dobra okazja do obserwacji przyrody, miejsc i ludzi
  9. Spacer w towarzystwie to miła forma spędzania wolnego czasu
  10. Spacerując zawsze można spotkać kogoś znajomego lub poznać nowych ludzi :)
Takie są plusy chodzenia pieszo w moim subiektywnym odczuciu. A jakie korzyści chodzenia pieszo potwierdzone są badaniami?

Regularne spacery:

  1. Chronią mózg przed słabnięciem pamięci i starczym otępieniem
  2. Znacząco zmniejszają ryzyko chorób serca
  3. Obniżają poziom cholesterolu
  4. Optymalizują ciśnienie tętnicze
  5. Wpływają korzystnie na układ krążenia,
  6. Zmniejszają ryzyko miażdżycy naczyń krwionośnych
  7. Obniżają prawdopodobieństwo wystąpienia cukrzycy
  8. Chronią przed otyłością
  9. Chronią przed rakiem jelita grubego
  10. Pomagają przy problemach z zaparciami
  11. Redukują stres psychiczny
  12. Zapobiegają bezsenności
  13. Chronią przed depresją
  14. Wzmacniają mięśnie i stawy, a nawet kości w profilaktyce osteoporozy
  15. Dotlenienie w ruchu na świeżym powietrzu zapobiega  powstawaniu zmarszczek
Warto dodać, że spacerowanie przez godzinę w umiarkowanym tempie pozwala spalić 280 kcal, a podczas energicznego godzinnego marszu możemy spalić około 460 kcal.
Dobrze pamiętać też o technice dobrego marszu: głowa wyprostowana, rozluźnione ramiona, , brzuch wciągnięty, łopatki ściągnięte, mięśnie pośladków spinają się przy każdym kroku.
Mam nadzieję, że przekonałam Was do tego, że warto spacerować :)




http://www.redefineyourself.pl/25-powodow-dla-ktorych-warto-spacerowac

sobota, 2 kwietnia 2016

Na wrzody, grypę i choroby serca. Sok z brzozy jako sposób na wiele dolegliwości.


Na wrzody, grypę i choroby serca. Sok z brzozy jako sposób na wiele dolegliwości
W medycynie ludowej stosuje się go jako lek przeciwnowotworowy. Już ten sposób wykorzystywania soku z brzozy świadczy o jego dużym wpływie na nasz stan zdrowia. Najcenniejszy jest ten pozyskiwany z pnia brzozy, czyli oskoła, ponieważ ma w swoim składzie wiele soli mineralnych oraz witamin. Również sok wyciśnięty z liści oraz dojrzewających pączków drzewa ma właściwości lecznicze.
To prawdziwa skarbnica witamin i minerałów. Wiele osób wierzy, że picie go załagodzi reumatyzm i wrzody. Pozyskanie soku z liści brzozy nie należy do najłatwiejszych zadań, dlatego zwykle stosuje się je jako okłady przy bólach reumatycznych. Wyciąg z pączków tego drzewa będzie zaś sposobem na bóle i gorączki.
  • Jakie właściwości ma sok z brzozy?
  • Na co pomaga sok z brzozy?
Sok dobry na kamienie nerkowe i rwę kulszową
Świeży sok ma działanie odtruwające organizm i moczopędne, dlatego zadziała stymulująco na procesy filtracji w przewodach moczowych. Zapobiega również powstawaniu kamieni moczowych, stymuluje procesy filtracji i przyspiesza wydalanie moczu. Dzięki temu w przewodach nie zalegają złogi.
Jak wspomniano powyżej, sok z liści brzozy to naturalny sposób na reumatyzm. Załagodzi bóle reumatyczne, nawet w przypadku uszkodzenia nerwu kulszowego. Przy rwie kulszowej najodpowiedniejsze będzie stosowanie maść z soku brzozy, którą wciera się bezpośrednio w bolące miejsca.
Wzmacnia odporność i zapobiega nowotworom
W medycynie naturalnej picie soku z brzozy zaleca się głównie palaczom, ponieważ zapobiega nowotworom (głównie płuc). Regularne spożycie tej substancji ma również wpływ na odporność organizmu. Zapobiegnie infekcjom wirusowym, które tak często dotykają nas wczesną wiosną. Warto pić go w tym okresie! Będzie również bezpiecznym sposobem na wzmocnienie odporności osób bardziej podatnych na zakażenia wirusowe, np. dzieci i osób starszych.
Gdy już dojdzie do zachorowania, przeziębienia lub grypy, także warto sięgać po sok z brzozy, a dokładniej powstałego z jej pączków. Załagodzi bóle gardła, pomoże zbić gorączkę, ukoi bóle mięśni i kości.
Pomoże przy chorobach serca i anemii
Poza właściwościami wzmacniającymi odporność organizmu, załagodzi dokuczliwe choroby przewodu pokarmowego jak np. wrzody, a nawet wspomoże walkę z chorobami serca – dzięki zawartości naturalnych antyoksydantów wspomoże funkcjonowanie układu krwionośnego, dzięki czemu zapobiegnie zakrzepicy i niedokrwiennym chorobom serca.
Ze względu na dużą zawartość witamin, sok z brzozy poleca się osobom z anemią. Szklanka wyciągu zaspokaja dzienne zapotrzebowanie na aminokwasy, witaminy z grupy B, potas, magnez, fosfor, wapń, żelazo, sole mineralne, witaminę C i sole mineralne.

https://www.znamlek.pl/artykuly,na-wrzody-grype-i-choroby-serca-sok-z-brzozy-jako-sposob-na-wiele-dolegliwosci-1505.html

piątek, 1 kwietnia 2016

ZASŁUGUJESZ NA WSZYSTKO, CO NAJLEPSZE W ŚWIECIE, i nadszedł już czas, aby to przyjąć.


Zostaliśmy zaprogramowani, aby sądzić, że nie jesteśmy wystarczająco dobrzy, oraz że nie jesteśmy w stanie żyć takim życiem, jakiego chcemy.
I – są tacy, którzy wyciągają konkretne korzyści z tego, że tak wierzymy.
W całej historii ludzkości można znaleźć przykłady, jak różne społeczeństwa były i są zaprogramowane do życia w przekonaniu, że ludzie muszą zawsze coś płacić w jakiejkolwiek postaci, aby pozostać przy życiu, być zdrowym, bezpiecznym, albo żeby być w stanie żyć jakimś lepszym życiem. Bo inaczej – nasze życie lub szczęście będą zagrożone.
Czasami wmawia się nam, że zagrożenie dla naszego szczęśliwego życia sięga nawet poza nasze życie. I możemy żyć w strachu, że będziemy cierpieć niedolę również w życiu pozagrobowym.
I w ten sposób, krok po kroku, od wieków już rasa ludzka zostaje zastraszana i ograbiana z przyrodzonego nam prawa do życia, jakie jest nam przeznaczone: w szczęściu, zdrowiu, dostatku i spełnieniu.
Z pokolenia na pokolenie przekazywane są nam te ograniczenia i programowana jest nasza podświadomość, aby utrzymać większość z nas uwięzionych w przekonaniu, że nie możemy posiadać takiego życia, jakiego chcemy.
Jednak nie ma żadnej potrzeby, aby tak nadal było.
Masz prawo powiedzieć „dość”. Masz moc, aby zmienić swoją rzeczywistość. Masz moc, aby uwolnić się od wszelkich ograniczeń, które działają przeciwko Tobie, nie pozwalając Ci żyć życiem, jakiego głęboko pragniesz.
Ze względu na to, jak zaprojektowana jest cała przyroda, to znaczy – każda żywa istota, czy to roślina, owad, zwierzę, ryba, ptak czy człowiek jest unikalna – cel istnienia każdej istoty jest również unikalny. Oznacza to, że wszystko i wszyscy są jednakowo ważni w całej tej konstrukcji.
Wszystko to było, jest i zawsze będzie unikalne, wyjątkowe. Nie możemy niczego porównywać, ani oczekiwać, że kiedykolwiek jakiekolwiek dwa istnienia będą takie same. Każde życie jest jedyną w swoim rodzaju, niepowtarzalną pięknością w całym świecie. Żadne istnienie, nie może być powtórzone, powielone lub pominięte.
Zawsze trzeba pamiętać, jak ważnym jest, aby postrzegać innych oraz siebie jako te unikalnych istoty, którymi wszyscy jesteśmy. Wszyscy z nas są jednakowo ważni, i każdy z nas ma prawo żyć takim życiem, jakiego chce.
Twoje życie to unikalna podróż wszechczasów. Teraz, gdy o tym wiesz, oddaj swemu życiu taki szacunek, na jaki w pełni zasługuje.
Ty sam/sama jesteś jedyną unikalną pięknością w swoim rodzaju. Zacznij traktować siebie w piękny sposób. Tak, jak na to w pełni zasługujesz.
Zasługujesz na wszystko, co najlepsze na świecie, i nadszedł już czas, aby to przyjąć.
Wszystko, czego potrzebujesz to po prostu po to sięgnąć. Przygotuj się, aby wstąpić na taką życiową drogę, jakiej chcesz. Możesz znaleźć na rynku narzędzia potrzebne do jej zrealizowania: te, które pomogą Ci przeprogramować podświadomość, i zmienić swoje wewnętrzne przekonania.
PAMIĘTAJ: NASZA PODŚWIADOMOŚĆ – to 90% wszystkich naszych reakcji, przekonań i działańJest odpowiedzialna za nasze przekonania, wartości, zwyczaje, emocje, mechanizmy obronne itp., które mogą utrzymywać nas w błędnym kieracie sabotowania własnego życia.
Nagrałam dla Was płytę CD, aby pomóc Wam w przeprogramowaniu podświadomości i pozbyciu się z niej negatywnych wzorców:
Życie, jakiego chcesz, jest Twoje: Zaprogramuj się na sukces, szczęście, zdrowie i dostatek. 


http://johannakern.pl/zaslugujesz-na-wszystko-co-najlepsze-w-swiecie-i-nadszedl-juz-czas-aby-to-przyjac/