piątek, 9 sierpnia 2019

CO WYBIERASZ? MIŁOŚĆ CZY... LĘK?

Żyjemy w czasie, w którym bardzo wyraźnie nachodzą na siebie dwie „rzeczywistości”.
LĘKU (cierpienia)
i MIŁOŚCI
.
To od nas zależy, którą rzeczywistość wybierzemy.
Naturalnie „rzeczywistość” lęku nie jest tak naprawdę rzeczywistością, lecz iluzją, ale zapomnienie jest tak wielkie tutaj, że uwierzyliśmy, że to nasza prawda.
Teraz jest stosunkowo łatwo „przepinać się” na rzeczywistość miłości, ale nie jest to akt jednorazowy, tylko proces. Tę decyzję trzeba nam podejmować wciąż od nowa, codziennie, czasem co chwilę.
I możemy to robić z radością i lekkością.
To bardzo uwalnia, gdy wiesz, ze tak naprawdę w każdej sytuacji jest tylko jedno pytanie:
co wybieram? Miłość czy Lęk ? [Prawdę czy Iluzję?]
[Chcę zbliżyć się do siebie i objąć, czy od siebie uciec?
Chcę kierować się lękiem przed bólem, czy chcę objąć siebie w całości i otworzyć się na miłość?]
.
Nie traćmy ducha, że znów daliśmy się złapać w tę grę
To naprawdę nie jest kwestia jednorazowego oświecenia – potrzeba nam się w tym ugruntowywać oraz zintegrować się całego w miłości.
.
Warto sobie pokontemplować nad tym rozróżnieniem i uczciwie zauważyć, w jakich sytuacjach jeszcze nawykowo funkcjonujemy z lęku. [Nie chodzi o to aby go sobie całkowicie wyeliminować lub traktować jako wroga, ale o to, by wybierać kierowanie się miłością, również wobec własnego lęku]. Tylko wtedy, gdy to zauważamy, możemy dokonać innego wyboru i wybrać miłość. Dlatego gdy zauważysz, że w czymś nadal funkcjonujesz z lęku, to świetnie, możesz sobie szczerze pogratulować, bo teraz możesz to zmienić i otworzyć się bardziej na doświadczanie miłości.
.
Zróbmy małe zestawienie.
.
1. W iluzorycznej „rzeczywistości lęku” jest mniej lub bardziej świadoma NIEWIARA W MIŁOŚĆ.
Nie wierzymy w to, że jesteśmy miłością, wydaje nam się, że dopiero się nią staniemy, gdy spełnimy pewne warunki. Nie wierzymy też w światło drugiego człowieka. Nie dostrzegamy go. Nie do końca wierzymy, że w ogóle na tym świecie istnieje miłość, gdyż postrzegamy ją jako coś warunkowego, coś co jest „dobre” i „świetliste” w naszym ograniczonym rozumieniu.
Możemy też usiłować być za wszelką cenę „dobrzy” , żeby uratować ten „zły” świat.
Kreujemy separację/oddzielenie – podziały w samym sobie i w świecie dookoła.
.
„Rzeczywistość miłości” charakteryzuje WIARA W MIŁOŚĆ. Ponieważ wszyscy dopiero się na nią „przepinamy”, wystarczy sama gotowość otwarcia się na doświadczanie miłości co dnia (nawet jeśli nie do końca wierzymy, że jest to możliwe), otwartość na jej odczuwanie i na zauważanie jej wszędzie dookoła siebie.
To nie przychodzi w jednej chwili „oświecenia” i tak już zostaje, lecz jest wyborem, jakiego mamy dokonywać co dnia, co chwilę, jeśli chcemy oduczyć się nawykowego tkwienia w iluzji lęku, czy reagowania z tego poziomu.
W rezultacie takiego wyboru wierzymy, że jesteśmy miłością, niezależnie od tego, czego doświadczamy i co czujemy albo decydujemy, że tak się będziemy postrzegać (przestajemy stawiać sobie warunki, że obejmiemy samych siebie wtedy a wtedy i wszystko staje się dla nas okazją do kochania).
W tzw. "negatywnych" zachowaniach innych ludzi widzimy wołanie o miłość - są dla nas oznaką, że drugi człowiek jest odcięty od siebie/miłości, a zatem cierpi, a więc budzi to w nas współczucie [nie mylić z litością] zamiast automatycznych reakcji emocjonalnych takich jak: oburzenie, niesmak, chęć ratowania albo bronienia się i atakowania itp.
Postrzegamy siebie oraz innych jako przejawy Jednego.

2. Z lęku wynika KONTROLA, czyli próby kontrolowania dosłownie wszystkiego, samego siebie, innych ludzi, związku, życia oraz MANIPULACJA, czyli próby wymanipulowania sobie określonego rezultatu poprzez ciągłe gorączkowe działanie, nakręcenie się, chorobliwe kreowanie, używanie „miłości”, modlitw i praktyk duchowych do manipulacji samym sobą, życiem i innymi tak, aby otrzymać pożądany rezultat (wraz z brakiem pokory wobec przepływu życia, a także brakiem szacunku/akceptacji do drugiego człowieka, jego unikalnego przejawu i wyjątkowej ścieżki).
Próbujemy wyeliminować z siebie lub z kogoś coś niepożądanego, czy to emocje, czy to myśli, czy to zachowanie.
Usiłujemy się ZABEZPIECZAĆ i działamy z lęku, kierując się chęcią zabezpieczania się przed czymś, czego się boimy.
Ogólnie BRAK ZAUFANIA do życia, do siebie, do ludzi, do miłości, do procesów wewnętrznych, do ciała, do duszy swojej i drugiego człowieka, do Ducha, do wskazówek ciała i duszy, jakie odbieramy, do tego, że nasze uczucia coś nam mówią na nasz temat itd.
.
W polu miłości mamy z kolei ZAUFANIE do życia, do kochającej energii wszechświata, do samego siebie i wewnętrznych procesów, do ciała, do sygnałów i komunikatów wewnętrznych, jakie otrzymujemy, do duszy swojej i duszy drugiego człowieka, do wewnętrznej mądrości drugiego człowieka, do naszego i cudzego światła oraz miłości.
Możemy wyrażać swoje intencje, korzystać z technik duchowych, praktyk, ale robimy to z zaufaniem w proces życia, z wiarą , że zawsze zadzieje się nasze najwyższe dobro.
Wiemy, że nasze najwyższe dobro to najwyższe dobro nas wszystkich.
Mamy w sobie pokorę wobec przepływu życia i z ufnością mu się poddajemy (to również nie przychodzi od razu i nie jest raz na zawsze, lecz jest praktyką, jaką warto powtarzać wciąż od nowa, aby się w tym zakotwiczyć).
Nie kierujemy się w działaniu lękiem, czy próbą zabezpieczenia się, ale działamy z miłości i zaufania, konfrontujemy się ze swoimi lękami i stajemy się sami swoim rodzicem, rozwijamy wewnętrzne poczucie bezpieczeństwa.
.
3. Z lęku wynika też WIARA W PROBLEMY: traktowanie życia, samego siebie, dziecka, partnera, pracy, ciała, emocji czy czegokolwiek innego jako problemu do naprawienia, projektu do zrealizowania, w którym z góry już oczywiście sobie wyznaczyliśmy rezultat, jaki chcemy uzyskać. Nie mamy kontaktu z wdzięcznością. Nie doceniamy siebie, innych, chwili obecnej. Życie to dla nas trud, wysiłek, walka. Możemy też utknąć w trybie ciągłego uzdrawiania i oczyszczania wzorców.
.
W polu miłości mamy z kolei ŻYCIE W ŁASCE, tzn. wchodzimy w przestrzeń, w której wszystko nie tylko ma ogromny potencjał łaski, ale jest już teraz łaską. Rozwijamy głęboki szacunek i docenienie wobec naszego ludzkiego doświadczenia i wszystkiego co jest z nim związane. Wierzymy w duchowe prowadzenie i rozluźniamy się w świadomości, że nie musimy wszystkiego wiedzieć, czy mieć, a realizacja naszych najgłębszych pragnień i tak jest nieunikniona. Następnie podejmujemy działania z tego miejsca.
Przepełniamy się wdzięcznością i docenieniem.
Wierzymy, że wszystko nam służy.
.
4. Z lęku wynikają głęboko zakorzenione AUTOMATYZMY: automatyczne i emocjonalne reagowanie na sytuację, na innych ludzi i ich zachowanie, reagowanie z odpalających się nawykowych, wyuczonych wzorców, nieumiejętność zatrzymania się i autorefleksji.
Tkwiąc w „rzeczywistości lęku” działamy z mechanizmów obronnych i reagujemy na ludzi całymi zestawami mechanizmów obronnych w lęku przed zranieniem, oceną, oskarżeniem, wyrokiem, jakimkolwiek konfliktem, czyimś znielubieniem, wywołaniem w kimś lub w sobie dyskomfortu lub przed tym, że ludzie nam coś zabiorą.
(Warto zaznaczyć, że automatyzmami są takie reakcje jak: atakowanie, krytykowanie, nawykowe zwracanie komuś uwagi, „nawracanie”, próby zmieniania drugiego człowieka, bo my „wiemy lepiej”, wywyższanie się lub uniżanie, jak również nawykowe "ratowanie" i litowanie się nad innymi, zadowalanie innych, unikanie konfliktów, a nawet realizowanie "światłych" misji itp.)
.
Przepinając się na przestrzeń miłości rozwijamy w sobie coraz większą ŚWIADOMOŚĆ I UWAŻNOŚĆ.
Cały czas, wciąż od nowa, wybieramy reagować świadomie. Jesteśmy coraz bardziej uważni w codziennych czynnościach, relacjach. Uczymy się zatrzymywać w momencie, gdy czujemy, że coś się w nas "odpala". W chwili, gdy ktoś mówi lub robi coś, co wywołuje w nas automatyczną reakcję emocjonalną i od razu chcemy impulsywnie zareagować, możemy świadomie wybrać przez chwilę całkowity brak reakcji, ciszę wewnętrzną, brak oporu wobec tego co ta osoba mówi czy robi, rezygnację z mechanizmów obronnych. Po chwili możemy już reagować bardziej świadomie, z bardziej przestrzennego, rozluźnionego, obszernego miejsca, z którego nie mamy żadnej potrzeby aby się bronić, tłumaczyć, nie próbujemy się też nikomu przypodobać. Jesteśmy sobą, wyrażamy swoje najgłębsze uczucia i całym sobą wyrażamy intencję, że zależy nam na najwyższym dobru, nie tylko swoim, ale także drugiego człowieka [i ufamy, że to on sam wie lub się dowie, co jest dla niego dobre].
.
5. Z lękiem zawsze wiąże się NAPIĘCIE. Żyjemy w napięciu, działamy w napięciu, nie umiemy się odprężyć, zrelaksować, pojawia się pracoholizm, ciągła potrzeba robienia czegoś, realizowania jakichś obowiązków. Brak nam umiejętności zrelaksowania się, odprężenia, zatrzymania, a co za tym idzie pozbawiamy się możliwości czerpania radości ze zwyczajnych doświadczeń. Jesteśmy odcięci od radości odczuwania życia, niezdolni do odpoczynku, zrelaksowania się, odprężenia, zatrzymania się w biegu. Wszystko robimy szybko, żeby już zająć się czymś kolejnym, żyjemy w ciągłym pośpiechu i presji.
Mamy płytki ODDECH, nie zdajemy sobie nawet sprawy z tego, że go wstrzymujemy, że żyjemy w połowicznym, urywanym oddechu albo na „ciągłym wdechu”.
.
Przestrzeń miłości charakteryzuje się za to UCZUCIEM ODPRĘŻENIA. Przepinając się na nią, stajemy się coraz bardziej odprężeni i zrelaksowani. Możemy robić mniej, ale te działania są bardziej skuteczne. Najpierw „robimy” robotę duchową w sobie, wyrażamy intencję, wchodzimy w klarowność, lekkość, radość, a potem przechodzimy do działania w materii. Wiemy, że w odprężeniu zrobimy znacznie więcej niż w napięciu i będzie to miało lepszą jakość.
Ale nasze życie to nie tylko działanie.
Pozwalamy sobie na delektowanie się życiem, radowanie się nim, rozkoszowanie się chwilą, sobą, innymi istotami.
Żyjemy we wdzięczności, docenieniu. Umiemy codziennie karmić się duchowo, czymś co cieszy serce i duszę.
Oddychamy coraz spokojniej, uważnie, brzuchem. Uczymy się od nowa oddychać, jeśli zauważymy, że tak naprawdę cały czas funkcjonowaliśmy w „pół-oddechu”.
.
5. Żyjąc w iluzji lęku NAWIĄZUJEMY RELACJE Z POZIOMU RAN, zranień, z poziomu nieuzdrowionego bólu dziecka i oczekujemy, aby drugi człowiek zajmował się tymi ranami za nas, aby uważał na nie, aby ich nie aktywował (a jeśli to zrobi, to chcemy, żeby wziął za to odpowiedzialność). Chcemy, żeby inni chronili nas przed naszym własnym bólem i obchodzili go lub buforowali. Próbujemy w jakiś sposób chronić się przed aktywacją tego bólu poprzez manipulowanie i kontrolowanie drugą osobą albo zamykanie się na nią.
Niby jesteśmy obecni, ale… nie Jesteśmy Obecni.
.
W rzeczywistości miłości wybieramy NAWIĄZYWAĆ RELACJE Z PRZESTRZENI SERCA.
Relacja rozwija się na fundamencie naturalnego zrozumienia i zaufania między dwojgiem osób, a także wiary w to, że ten drugi chce naszego najwyższego dobra, nawet jeśli nie będzie to „po jego myśli” (te jakości pojawiają się samoistnie między dwiema istotami o otwartych sercach, nie trzeba ich wypracowywać ani tłumaczyć nikomu, czym jest szacunek ani czym jest wolność w miłości, obie strony od razu to „chwytają” i nawet gdy co jakiś nabierają się na iluzję to szybko wracają do tych podstaw).
Jeśli w ogóle tego jeszcze nie umiemy albo jesteśmy w trakcie przepinania się na pole serca, to coraz częściej zajmujemy się obejmowaniem siebie, stajemy się sami sobie rodzicem, przyjacielem i konfrontujemy się z własnym bólem, obejmujemy go sami, zamiast oczekiwać, aby zrobiła to druga osoba.
Ostatecznie coraz częściej Jesteśmy Obecni.
Nie musimy się przed niczym chronić. Zamiast się chować czy manipulować, jesteśmy gotowi obnażyć się przed drugą osobą, stanąć przed nią nagim i ukazać się w całej wrażliwości i pięknie.
.
6. Żyjąc w iluzji lęku jesteśmy ODCIĘCI OD SAMYCH SIEBIE. Nie mamy kontaktu ze swoim prawdziwym ja. W pewnym sensie wszyscy dopiero sobie przypominamy siebie, rozpoznajmy i odzyskujemy siebie.
Ale do czego prowadzi silne odcięcie od siebie i brak kontaktu ze sobą? Uciekamy przed bólem w używki, rozrywki, w całe mnóstwo aktywności.
Tworzymy wewnętrzny konflikt i podział, a tym samym oddzielenie i konflikt wokół siebie.
Nie mamy kontaktu z własną intuicją lub jej nie słuchamy.
Ulegamy presjom, oczekiwaniom, manipulacjom otoczenia, realizujemy „powinności”.
Podejmujemy szereg działań, które nie są z nami zgodne, nie jesteśmy wierni swojej prawdzie, nie wyrażamy jej.
Towarzyszy nam NIEUTULONA TĘSKNOTA za miłością, głębokie uczucie braku, uczucie PUSTKI. Marzymy o tym, aby ktoś nam ją zapełnił.
Nasze wewnętrzne prawdziwe Ja, nasza Istność, nie jest w stanie się autentycznie przejawiać.
.
W miłości wybieramy SIEBIE na każdym kroku i wytrwale wracamy do Siebie, jeśli gdzieś się po drodze znów zgubimy.
Nawiązujemy głęboko sycący, karmiący kontakt z własnym wnętrzem, doświadczamy coraz częściej swojej esencji.
Odkrywamy i wybieramy swoją prawdę.
Nie uciekamy od bólu, ale odczuwamy go, obejmujemy i odkrywamy, że w ten sposób wracamy do siebie.
Wybieramy stanąć za sobą absolutnie bezwarunkowo. Wybieramy to, co nas karmi, co nas wznosi, co nas syci. Rezygnujemy z tego, co sprawia, że się kurczymy, męczymy, spinamy lub opadamy z sił. Wybieramy to, co nas poszerza.
Przejawiamy autentycznie swoje ja, swoją Istność. Jesteśmy naturalni, szczerzy, autentyczni, otwarci.
Relacje z innymi stają się odbiciem naszej wewnętrznej relacji z samym sobą, naszego wewnętrznego, głębokiego ukochania.
.
7. Żyjąc w lęku bardzo szybko łapiemy się na haczyk DRAMATU i CIERPIENIA. Tzn. ciągle się czymś emocjonujemy, możemy być podatni na wzbudzanie w nas poczucia winy (albo sami wzbudzamy poczucie winy u innych), katujemy się, że coś zrobiliśmy "źle" lub że nie jesteśmy „dobrzy” (lub desperacko bronimy się przed krytyką i zaprzeczamy, abyśmy kiedykolwiek popełnili jakiekolwiek błędy) . Jesteśmy roszczeniowi („należy mi się”, „jak śmiesz mi to robić”, „masz mnie szanować”, „jak tyle dla ciebie robię, a ty…” ) albo wręcz przeciwnie, przepraszamy, że żyjemy i nie wierzymy, abyśmy zasługiwali na szacunek, miłość, dobro. Kolejnym przejawem "DRAMY" życia jest ciągłe zamartwianie się o kogoś, o coś.
Podświadome możemy także szukać sobie różnych rzeczy, które nas oburzają w innych ludziach i na świecie (czemu towarzyszy mniej lub bardziej świadome nakręcanie się emocjami).
.
Wybierając życie w miłości wybierasz SPOKÓJ wewnętrzny. Przestajesz się nakręcać dramatami i cierpieniem. Zauważasz, że miłość to coś więcej niż tzw. „dobro”, czy "bycie dobrym". Zaczynasz odczuwać cichy spokój i przestrzenność pola miłości, niezależnie od tego, co dzieje się wokół ciebie czy w tobie. Zauważasz, że pole miłości jest w swojej esencji neutralne i nieosądzające. Oddycha ze wszystkim, co istnieje.
Coraz częściej zauważasz „haczyki cierpienia” i coraz rzadziej je połykasz, bo wiesz, że nie musisz cierpieć.
Nikt nie musi. Każdy może wybrać miłość. Nie bierzesz na siebie odpowiedzialności za to, aby inni ludzie wybrali miłość. Wszystkim życzysz dobrze. Możesz towarzyszyć innym, jeśli tak poczujesz, wspierać, pomagać, ale nie bierzesz za nich żadnej odpowiedzialności, nie emocjonujesz się ani nie litujesz.
.
8. Z lękiem wiąże się także niewiara w obfitość i dostatek, WIARA W BRAKI, że czegoś nam brakuje lub braknie, życie w świadomości braku, niedostatku i niedoboru. Kierujemy się w działaniu lękiem przed brakiem, pracujemy w tej świadomości braku i tak działamy na co dzień. Możemy też utożsamiać bogactwo jedynie z pieniędzmi… Lub posiadając je, i tak nie umiemy się tym cieszyć, bo już gdzieś widzimy brak lub chcemy się zabezpieczać. Nie umiemy się cieszyć tym, co mamy i docenić tego. Brak nam wdzięczności. Nie dziękujemy. Możemy obawiać się, że ktoś nam coś zabierze. Myślimy, że miłość jest towarem deficytowym i oszczędnie nią gospodarujemy, żeby nie zostać naciągniętym
.
Przepinając się na przestrzeń miłości wybieramy wierzyć w OBFITOŚĆ i dostatek. Dostrzegamy swoje bogactwo wewnętrzne, piękno w tym, co nas otacza, w innych i w samym sobie. Zaczynamy działać z obfitości. Wiemy, że jest wystarczająco dobra i miłości dla wszystkich. Wszystkim życzymy dobra, miłości, dostatku.
Przepełniamy się miłością i kochamy innych nawet jeśli nic z tego nie mamy, nie myśląc o zyskach, gdyż wiemy, że jesteśmy kochaniem i chcemy zwyczajnie i swobodnie to wyrażać. Czujemy, że to podejście zalewa nas obfitością, czy też raczej wzmacnia i objawia na zewnątrz naszą wewnętrzną obfitość.
Nie utożsamiamy bogactwa z pieniędzmi, ale też nie blokujemy się na ich przepływ. Doceniamy dary, jakie otrzymujemy od życia oraz mamy świadomość, że również jesteśmy darem. Jesteśmy hojni. Jesteśmy przepełnieni wdzięcznością i cieszy nas fakt, że wszechświat uwielbia wdzięcznych ludzi… bo uczucie jest wzajemne

WAŻNE:
Zauważmy, że charakterystyki, które wymieniłam (kontrola, manipulacja, mechanizmy obronne, automatyzmy) są tak naprawdę objawem UCIEKANIA przed lękiem i bólem, próbami ucieczki przed nimi lub zabezpieczania się przed nimi na przyszłość.
W miłości NIE chodzi o to, aby wyzbyć się całkowicie lęku (czy czegokolwiek innego), ani aby narzucić sobie zakaz odczuwania go, czyli wymagać od siebie aby go w ogóle nigdy nie odczuwać.
Lęk nie jest wrogiem, tak samo jak nie są nim żadne odczucia w swoim pierwotnym organicznym przejawie. Wszystkie nam coś komunikują na nasz temat i żadne nie są "złe".
.
Pytanie, czy wybieram lęk czy miłość jest więc specyficznym skrótem myślowym.
W istocie wybór polega na tym, czy zechcemy stanąć w prawdzie, objąć swój lęk lub ból i otworzyć się na siebie/miłość, objąć siebie bezwarunkowo i zrezygnować z osądów wobec tego, co się w nas pojawia, oporu, wewnętrznej walki, czy też będziemy wciąż uciekać, zaprzeczać, próbować bronić się przed lękiem, bólem, cierpieniem, tworząc tym samym jeszcze więcej cierpienia...

Karolina Bochenek

https://www.facebook.com/DivyaKalaShivya?__tn__=%2CdC-RH-R-R&eid=ARAty2oUtQqrj8t5uTqoEI_jKdlMoQ1b9xGgKjs1pJtqNd3kd9NDvrW9jvwACz2WGkji1XblOx9QFr56&hc_ref=ARTxEdhiwv8JmdBWVu-TWONp9Ji7UkAGuEymkotM7unXbjca2e5aNFSNW5M4Wh0_PqY&fref=nf

czwartek, 1 sierpnia 2019

Stan emocjonalny jakie ma znaczenie ?

 
Podniesienie stanu emocjonalnego może zacząć dosłownie zmieniać relacje z ludźmi w Twoim życiu. Jakie to ma znaczenie?

Jeśli jesteś w osobistych związkach opartych na niższych emocjach, takich jak cierpienie, rywalizacja, frustracja, gniew itp. (Innymi słowy, używasz różnych ludzi, aby potwierdzić swoje uzależnienie od tych różnych emocji lub porozumień emocjonalnych), kiedy zmieniasz swoją energię, nie będziesz już wibrować tą samą wibracją z tą osobą.

W takim przypadku może wystąpić jedna z dwóch możliwości. Po pierwsze, osoba, do której zmieniłeś swoją energię / więź emocjonalną, oddzieli się. Dlaczego ? Ponieważ nie zwracasz już na nią uwagi, ponieważ nie odczuwasz już tego uczucia, a zatem nie oddajesz im już swojej mocy. Ponieważ nie czujesz już tych samych emocji, które poprzednio kojarzyłeś z tą osobą, nie myślisz już o tej osobie, jak wcześniej. Kiedy pokonasz te emocje i podniesiesz swoją energię, możemy powiedzieć, że nie ma już wibracyjnego dopasowania z Tobą i tą osobą.
Ci, którzy nie rezonują z naszą energią, poprzez własne blokady, którzy potrzebują popracować nad stanem emocjonalnym, nie będą odbierać naszych wibracji.

Jeśli odczuwasz cierpienie, poczucie winy lub wstyd, ponieważ są one niższymi energiami wibracyjnymi, z czasem wiemy, że te emocje ograniczają geny, tworzą chroniczne warunki i ostatecznie manifestują się jako choroby. Czy więc, kiedy osoba zaczyna zmieniać swój stan energetyczny i przekazuje nową energię w pole, czy jest możliwe, że może wpływać na autonomiczny układ nerwowy innej osoby? Odpowiedź brzmi głośno, tak. Skąd wiemy? Ponieważ otwierając swoje serce, wytwarzamy zewnętrzne pole magnetyczne.

Zatem druga możliwość, która może się wydarzyć, gdy podnosisz swoją energię, jest taka, że zamiast Twoja energia jest obniżana przez inną osobę, jeśli Twoja energia jest wystarczająco potężna, możesz wciągnąć inną osobę do swojego podwyższonego stanu emocjonalnego. Ci, którzy są wokół Ciebie podniosą swoje wibracje.

Wznosząc swoje wibracje wznosimy wibracje innych. Emanujemy Światłem, Miłością i Pokojem. Uzdrawiamy relacje i przekazujemy poprzez naszą Aurę Energetyczną uzdrawiające energie i wibracje, które wspomagają uzdrawianie na wszystkich poziomach, tych którzy są wokół.
Solar Jaguar


poniedziałek, 29 lipca 2019

Napij się wody z miedzianego naczynia.

Miedziane naczynia: garnki, dzbanki, kubki, rondelki, patelnie niegdyś były wyposażeniem każdej kuchni. Wyszorowane, zawieszone nad piecem, pod sufitem odbijały światło święcąc niczym słońce .

Do dziś w miedzianych dzbankach podaję się wodę w indyjskich restauracjach.
Okazuje się, że nasi przodkowie żyjący w niezbyt czystych warunkach mieli „nosa”.  Badania pokazują, że  naczynia miedziane zabija drobnoustroje powodujące biegunkę [1] i mogą służyć za rozwiązania mikrobiologicznego oczyszczania wody pitnej.  Miedziane powierzchnie na oddziałach OIOM, według badań klinicznych [2] zabijają aż 97% bakterii powodujących zakażenia szpitalne i przyczyniających się do śmierci pacjentów. Ale nie tylko.
Miedź niezbędna
Np.  woda z miedzianego naczynia absorbuje jony miedzi – pierwiastka śladowego niezbędnego w wielu procesach zachodzących w organizmie.  Niestety w naszej diecie powszechne są nie tylko niedobory niektórych witamin. Występują braki  mikroelementów w tym miedzi.miedziane naczynia kuchnia


Według medycyny ajurwedyjskiej również woda odstała w naczyniu miedzianym tak zwana „tamara jal” ma moc równoważenia trzech doszy (Vata, Pitta i Kapha).
Ponadto miedź jest niezbędna ponieważ:
  • Ma właściwości pobudzające perystaltykę jelit, reguluje pracę układu pokarmowego,
  • Zabija szkodliwe bakterie
  • Redukuje stany zapalne, dzięki czemu jest doskonałym lekarstwem na wrzody, niestrawność i zakażenia
  • Jest niezbędna w procesach krwiotwórczych
Według ajurwedy przy problemach trawiennych dobrze jest wypić wcześnie  rano szklankę wody, która stała przez noc w miedzianym naczyniu.

Napij się wody z miedzianego naczynia
Korzyści z picia wody z miedzianego naczynia
Reguluje funkcjonowanie wątroby i nerek
Oczyszcza je i pomaga w lepszym wchłanianiu składników odżywczych z pożywienia.
Przyspiesza leczenie ran
miedź doskonale leczy wszelkie zranienia i skaleczenia.  Mimo, że organizm potrzebuje jej w śladowych ilościach to jest wręcz niezbędna w wielu procesach zachodzących w organizmie.
Spowalnia starzenie
zarówno na poziomie komórkowym jak i zwalczając wolne rodniki.  Bez miedzi nie ma możliwości tworzenia się nowych komórek i zastępowania nowymi tych umierających.
Działa wspomagająco na układ sercowo-naczyniowy.
Według wielu badań miedź  pomaga w regulacji ciśnienia krwi, częstotliwości akcji serca czyli pulsu i obniża trójglicerydy. Pomaga również zapobiegać gromadzeniu się blaszek i blokowaniu naczyń krwionośnych
Stymuluje mózg i układ nerwowy
Mózg działa na zasadzie impulsów nadawczych ( zleceń) poprzez synapsy od jednych do innych neuronów. Neurony pokryte są powłoką zwaną otoczka mielinową, która działa jak pewnego rodzaju czynnik izolujący – bez miedzi i innych i innych pierwiastków nie ma przewodnictwa – mózg powoli i systematycznie zamiera jeśli nie ma minimalnej ilości odpowiednich składników.
Jak często lekarz przy chorobach neurologicznych np. chorobie Alzheimera pyta pacjenta o dietę lub zleca szczegółowe biochemiczne badania osocza na poziomie mikro i makroelementów?

Reguluje funkcje tarczycy
Eksperci twierdzą, że wspólna będą cechą osób z chorobami tarczycy – zarówno niedoczynność i nadczynność jest  niski poziom miedzi w organizmie. [3]  Miedź jest jednym z najważniejszych pierwiastków śladowych niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania tarczycy.
Stany zapalne stawów
Miedź ma bardzo silne właściwości przeciwzapalne, łagodzi  dolegliwości bólowe spowodowane stanami zapalnymi, również w przypadku reumatoidalnego zapalenia stawów. Uczestniczy w budowie i odnowie białek podporowych kości i ścięgien (synteza kolagenu i elastyny).
Produkcja melaniny
Tyrozynaza jest metalo-enzymem uczestniczącym w wielu etapach powstawiania melaniny (pigment odpowiedzialny za kolor włosów, skóry i oczu)  Jednym z bezpośrednich czynników aktywujących tyrozynazę są jony miedzi. A więc jednym z objawów niedoboru miedzi może być siwienie i skazy na skórze.
Niedokrwistość
Miedź zwiększa przyswajanie żelaza i uczestniczy w syntezie hemoglobiny, dzięki czemu zapobiega niedokrwistości.
Woda tamara jal
Do przygotowania wody tamara jal potrzebne jest naczynie z czystej miedzi bez domieszek innych metali. Najlepiej pękate.
Wieczorem do opłukanego naczynia wlewamy wodę, przykrywamy szklanym spodeczkiem.
Po 8 godzinach woda jest gotowa.
Pijemy  nie więcej niż 2-3 kubki dziennie, nie przechowujemy w lodówce.
Nie myjemy naczynia płynami do mycia naczyń. Jeśli zaczyna zbierać się śniedź w środku, wcieramy 1/2 cytryny po 10-15 minutach spłukujemy wodą. Można do czyszczenia zastosować sodę oczyszczoną.


 https://sekrety-zdrowia.org/napij-sie-wody-miedzianego-naczynia/?fbclid=IwAR2_-03yheIdoIt-KGrA9ti59PBbe2Se4-6XqwjuDehWo0m2JEUThbpcXlw


niedziela, 28 lipca 2019

TRUDNE RELACJE Z RODZICEM I SŁÓW PARĘ O STAWANIU SIĘ RODZICEM DLA SIEBIE


.
Dorosłe dziecko rzadko oddala się od rodzica, który:
* traktował i traktuje je z GODNOŚCIĄ i SZACUNKIEM, poszanowaniem jego integralności i przestrzeni (fizyczności, potrzeb, uczuć, wrażliwości)
* nie tłamsił i nie tłamsi go swoimi lękami, kontrolą i manipulacjami, przebranymi w ubranko "miłości"
* nie przytłacza go swoimi osobistymi emocjami, z którymi sobie nie radzi, nie zalewa go nimi
* nie zalewa go pretensjami i żalami
* nie sprawiał, że przez jego złość, frustracje, przemoc słowną, nieustanną krytykę, nadużycia emocjonalne i fizycznie, dziecko czuło się w dzieciństwie jak na wojnie pod obstrzałem
* nie wywoływał w dziecku lęku przed śmiercią (a lęk przed śmiercią czy tez lęk o przetrwanie może pojawiać się nie tylko w sytuacjach, gdy dziecko przekonuje się, iż rodzic jest zdolny do skrajnej przemocy i traci panowanie nad sobą, ale także wtedy gdy dziecko jest zaniedbywane lub rodzic kwestionuje w jakiś sposób miłość do niego lub je odrzuca, odpycha, gdyż dla dziecka miłość rodzica jest warunkiem przetrwania)
* nie krytykuje dorosłego dziecka nieustannie, nie poprawia, nie naprawia, nie koryguje, nie nawraca na jedyną właściwą drogę, nie okazuje rozczarowania, potępienia, niezadowolenia
* nie narusza jego integralności i godności poprzez przemoc fizyczną i emocjonalną, a jeśli do tego doszło w dzieciństwie dziecka, bierze PEŁNĄ, całkowitą odpowiedzialność za swoje zachowanie (wszak to on był wówczas dorosły, a dziecko było tylko dzieckiem) i dąży do naprawy relacji
* wszelkie nadużycia i zachowania, które nadszarpnęły ufną więź z dzieckiem naprawiał na bieżąco, pokazując dziecku, że zależy mu na tym, by czuło się godne, szanowane i kochane, a jeśli nie umiał tego naprawić na bieżąco, zadośćuczynia to dziecku
* nie jest roszczeniowy, nie domaga się zwrotu za swoje poświęcenie dla dziecka, za to, że je urodził czy wychował, za to, że mu pomagał czy pomaga, nie wypomina dziecku, ile dla niego zrobił i robi, nie domaga się rekompensaty za jakąkolwiek pomoc czy "poświęcenie", nie domaga się od dziecka niczego (kiedy relacja jest zdrowa, dziecko samo wyciąga rękę do rodzica w potrzebie, nie potrzebuje być zmuszane do tego manipulacjami)
* nie wypomina dziecku jego zachowań z dzieciństwa i młodości,
* nie stawia swojego ego ponad dobro dziecka, np. usiłując ratować swoje dobre imię i zaprzeczając przemocy która miała miejsce (fizycznej i emocjonalnej) lub czyniąc sobie z dziecka partnera (w dzieciństwie i dorosłości) albo traktując je jak tresowane zwierzątko, które powinno zachowywać się tylko w określony sposób i spełniać wyobrażenia
* nie zaniedbywał dziecka emocjonalnie i fizycznie, lecz nawiązywał z nim bezpieczną, kochajacą więź.
...
Można by jeszcze wymieniać.
.
Rodzice rozważcie, jeśli nie chcecie, aby Wasze dorosłe dziecko żyło w dystansie od Was.
One samo z siebie będzie chciało do Was, gdy będziecie je godnie i z szacunkiem traktować.
.
A jeśli znacie kogoś, kto żyje w dystansie od rodzica, to zanim osądzicie tego kogoś lub zaczniecie mu wrzucać jakiekolwiek rady, wyjaśnienia i teorie duchowe, rozważcie taką możliwość, że ta osoba prawdopodobnie wybaczała tysiące razy, mogła tysiące razy ponad swoje siły bezskutecznie naprawiać relację, mogła sięgać tysiące razy ku rodzicowi jako dziecko i później i tyleż razy być odrzucana, mogła żyć latami w ogromnym bólu, usiłując dać rodzicom to, co chcą albo znosić tysiące aktów przemocy psychicznej i fizycznej, krzyki, krytykę, zaniedbania, manipulacje i niezrozumienie.
I z całą pewnością musiała, aby przeżyć, aby przetrwać, chodzić po tym świecie w założonej zbroi, opancerzona, stłumiona, zamrożona w czuciu, często ogromnie napięta wewnętrznie albo schowana w bańce depresji, apatii i bezsilności.
Być może musiała zebrać się w sobie ostatkiem sił, jakie jej zostały po tej walce o przetrwanie, aby stanąć na nogi i móc nie tylko dalej żyć, ale też dać sobie szansę na stworzenie innych, zdrowych relacji - z własnym dzieckiem, z partnerem.
I prawdopodobnie musiała też przeżyć bardzo bolesną żałobę, związaną z koniecznością zdystansowania się. Być może musiała zdobyć się na tytaniczny wysiłek, aby stanąć za sobą, móc żyć swoim życiem i stworzyć własne, zdrowe relacje.
.
I jeśli jesteś taką osobą, która musiała się zdystansować od rodziców, na chwilę, na jakiś czas, czy nawet na zawsze, to nikt, ale to absolutnie nikt, kto NIE przeszedł tego samego co Ty, nie ma prawa Ci mówić, co masz robić lepiej, jakim dzieckiem powinieneś być, nie ma prawa Cię pouczać ani osądzać, nie ma prawa Ci mówić, że jakiekolwiek Twoje odczucia są niewłaściwe, nie ma prawa Ci mówić, że powinieneś się uniewrażliwić albo że coś robisz źle ani serwować Ci moralizatorsko własnych interpretacji na temat tej relacji i twojego stosunku do niej.
.
Jako dziecko wybaczałeś zapewne setki czy nawet tysiące razy - małe dzieci są w tym świetne, zawsze gotowe wybaczyć, zawsze pełne nadziei, ciągle "zapominające" o tych wszystkich przykrych rzeczach dla "dobra relacji".
.
Ale te przykre rzeczy wybiją, będą musiały, bo takie jest prawo miłości.
Mogą wybić już w Twojej dorosłości, i wyjść na wierzch właśnie dlatego, że otwierasz się coraz bardziej na samego siebie, na miłość, a ona wlewa się w Ciebie i wypłukuje to wszystko, obmywa Cię.
.
Jako dorosły człowiek masz pełne prawo spotykać się ze swoją złością, ze swoją rozpaczą i bólem, ze swoją stłumioną agresją i je integrować.
.
Nie musisz zmuszać się do powrotu do tych dziecięcych stanów, w których byłeś tak pełen przebaczenia, tak jeszcze otwarty i pełen wiary, że moze być lepiej, jeśli tylko Ty będziesz lepszy.
.
Nie musisz słuchać cudzych koncepcji na temat "konieczności" wybaczenia. Bo to nie "wybaczenie" sprawi, że poczujesz się lepiej. Ono jest jedynie zrozumieniem, że druga osoba robiła co robiła, z powodu swoich ran, swoich uwarunkowań czy z jakichkolwiek innych powodów. Zobaczeniem, że sama cierpiała, czy cierpi. Możesz mieć do niej nawet cały ogrom współczucia i zrozumienia.
.
Ale to nie wybaczenie Cię uleczy. To nie współczucie wobec rodzica Cię uleczy ani zrozumienie dla niego.
.
Poczujesz się lepiej i zaczniesz się uzdrawiać, gdy sam siebie zalejesz życzliwością, miłością, akceptacją, najwyższym współczuciem i zrozumieniem, gdy sam dla siebie staniesz się najbardziej kochającym rodzicem i przyjacielem. To właśnie to nas ulecza i uzdrawia.
I jeśli jest taka potrzeba, masz pełne prawo robić to wszystko z dala od rodziców, a czasem nawet nie masz wręcz innej możliwości, jak zdystansować się.
.
W procesie integracji, uwalniania skumulowanych emocji czy napięć z ciała oraz odkrywania prawdziwego siebie (zwłaszcza, jeśli zostały uszkodzone struktury nerwowe wskutek przemocy albo nie wytworzyły się istotne połączenia w mózgu umożliwiające zdrowe funkcjonowanie w świecie i relacjach)
nieuchronnie zawsze uwrażliwiamy się na swoje ciało, na swoje emocje, na skumulowane napięcia.
Zrzucamy swoje zbroje i ciasne skafandry.
Rozmrażamy się, a wraz z tym rozmrażaniem musimy pozwolić, aby przepłynęło przez nas to, co chce przepłynąć, choćby była to złość, smutek, płacz, a nie narzucać sobie, by realizować jakieś duchowe paradygmaty miłości (które są jedynie programami mentalnymi).
.
Oczywiście to prawda, że nie warto żywić i podsycać w sobie negatywnych uczuć, wściekłości, urazy i nienawiści do nikogo, a zatem także do rodziców.
Ale jeśli już takie uczucia pojawiają się w Tobie, uszanuj je i uhonoruj, bo gdy je pominiesz i nie uhonorujesz, one wybiją, będą wracały.
Takie jest prawo miłości.
Jeśli nie w relacji z rodzicem, to w postaci ciągłego rozdrażnienia, w postaci niezdrowych relacji z innymi ludźmi, ciągłych konfliktów z innymi, z systemem, w relacji z dzieckiem czy partnerem, czy też przyjmą postać autoagresji, apatii, bezsilności i depresji.
.
Wierzę, ze w pewnym momencie zaczniesz stawać się dla siebie najkochańszą matką i ojcem, bądź już się nimi dla siebie stajesz.
Życzę Ci, abyś sycił się zawsze nieskończoną miłością i światłem.
Niech Ci tu będzie najlepiej na świecie.
Wierzę, że dobrze wykorzystasz dar życia, jakiego otrzymałeś od rodziców i stworzysz sobie takie warunki, w których będziesz mógł rosnąć i rozkwitać jak najpiękniej tylko możesz, dzieląc się sobą ze światem z radością i spokojem w sercu, dla dobra nas wszystkich.
Z całego serca Ci tego życzę i niech WSZYSTKO Ci w tym sprzyja.
Jesteś kochany i nigdy nie jesteś sam.
.
tekst: Karolina Bochenek
grafika: Alex Grey

Gliniane dzbany oczyszczają wodę i przynoszą wiele innych korzyści.

Gliniane dzbany przez długie stulecia wykorzystywano do przechowywania wody, mleka, wina. Powoli zaczęto zastępować je metalowymi i szklanymi naczyniami, a w ostatnich latach bardzo szkodliwym plastikiem.
Gliniane dzbany oczyszczają wodę i przynoszą wiele innych korzyści

Kilka dni temu podczas wizyty w jednej z niewielkich firm przyprawowych na Sri Lance zostałam poczęstowana wodą w glinianym kubku nalanej z glinianego dzbana, który jak poinformował mnie właściciel pełni m.in rolę filtra i schładzacza. Woda pomimo wysokiej temperatury otoczenia była przyjemnie chłodna, odświeżająca, smakowała dużo lepiej niż „normalna” a pijąc ją miałam wrażenie, że jest bardziej „mokra”.
Dzięki temu doświadczeniu i  zaciekawieniu po zdobyciu szczątkowych informacji postanowiłam bardziej zgłębić tajemnicę glinianych dzbanów na wodę a przy okazji dowiedzieć się czegoś na temat innych naczyń z gliny np. przeznaczonych do żywności.
Według starożytnych przekazów gliniane ręcznie wyrabiane naczynia łączą w sobie elementy ziemi, wody, powietrza i ognia pozwalając na zachowanie dynamicznej równowagę między żywiołami co ma zapewniać zdrowie i większą harmonię w życiu.
glinane naczynia
Wszelkie wyroby garncarskie mają wiele cudownych zalet.
Przede wszystkim porowata struktura ścianek naczyń „oddycha”, łatwo chłonie i odparowuje płyny. Potrawy gotowane w takich naczyniach są szczególnie smaczne, soczyste i aromatyczne a żywność w nich przechowywana dłużej zachowuje świeżość. Pieczone, duszone i gotowane warzywa czy owoce nie tracą koloru, nie wysychają a dania nie przypalają się i zachowują wartości odżywcze i witaminy.
Sama glina jak i gliniane wyroby co potwierdza współczesna nauka – ze względu na porowatą strukturę, są doskonałymi pochłaniaczami wszelkich zarazków i chemicznych trucizn podobnie jak węgiel leczniczy. W niektórych miejscach na świecie do dziś ludzie w dziwaczny sposób piją wodę z rzeki czy potoku. Najpierw mącą ją rękami, a gdy przypomina kałużę, dopiero nabierają wody do picia. W tych z pozoru absurdalnych praktykach kryje się wielka mądrość: wraz z wodą do organizmu trafiają cząstki glinki, która neutralizuje ewentualne zanieczyszczenia organiczne i chemiczne.
Co ciekawe jeszcze nie tak stosunkowo dawno z gliny robiono opatrunki na rany. Szczególnie często stosowano tę metodę na wojennych frontach, kiedy w nie było w pobliżu lekarza rannych żołnierzy towarzysze opatrywali gliną, dzięki temu nie wdawały się zakażenia.
Woda przechowywana w glinianych dzbanach dzięki odparowywaniu jest naturalnie schładzana do temperatury ok 14° C, przyjemnie chłodzi i jest łagodna dla gardła w przeciwieństwie do wody z lodówki. Ponadto alkaliczna glina oddziałuje z kwasowością wody i zapewnia jej optymalne pH.
naczynia z gliny na wodę
Glina obfituje w liczne minerały i ma korzystną energię elektromagnetyczną, które pobiera z niej woda. Udowodniono empirycznie, że woda z glinianych naczyń przynosi ulgę w problemach żołądkowych i ma właściwości lecznicze. Może również dlatego, że dzięki pamięci woda po odstaniu w naczyniu z gliny wraca do naturalnej struktury, która ulega naruszeniu i zniekształceniu w wodociągach pokonując liczne zakręty w rurach.
Idealnie jeśli gliniane naczynia na wodę będzie miało kształt sferyczny albo eliptyczny. Stworzy to wewnątrz własny wir, który ułatwi stały energetyczny ruch wewnątrz naczynia a woda będzie miała optymalne napięcie powierzchniowe, a zatem woda zachowa „żywotność”. Naczynie powinno być naturalne, nie lakierowane ani malowane.  Co drugi dzień należy je umyć w samej wodzie bez środków czyszczących, od czasu do czasu dobrze jest osuszyć na słońcu.
Przepis na energetyczny zakwas do żurku 
Do glinianego garnka wsypać 5 łyżek mąki żytniej razowej. Dolać nieco gorącej, przegotowanej wody i rozmieszać by powstało rzadkie ciasto. Następnie wlać 1 litr ciepłej przegotowanej wody. Dodać 2 posiekane ząbki czosnku i skórkę chleba razowego, starannie wymieszać drewnianą łyżką. Nakryć garnek lnianą ściereczką i odstawić na 3-4 dni do zakiszenia.

Bogusia della Porta

https://sekrety-zdrowia.org/gliniane-dzbany-naczynia-filtr/?fbclid=IwAR0FtoIflf8JyHtoE4AEa_wX9pmA1o_C4MOhqBnmga1YEr8DXJo1wnCxKcU


niedziela, 21 lipca 2019

Dlaczego musisz wyrzucić stare rzeczy.


1. Istnieje prawo obfitości, to znaczy żeby otrzymać coś nowego, trzeba pozbyć się starego. W przeciwnym razie dla nowego Wszechświat (albo Bóg, jak sobie życzysz) nie widzi miejsca, żeby to Ci „wysłać”. 2. W Chinach jest powiedzenie „Jeśli stare nie odejdzie, to nowe nie przyjdzie”. 3. Według feng shui stare rzeczy (śmieci) nie pozwalają na przepływ swobodnej życiodajnej energii Chi, a zatem żadne zmiany w życiu lub nowe rzeczy nie wchodzą w grę. Czytaj dalej: https://hannatales.pl/wskazowka/dlaczego-musisz-wyrzucic-wszystkie-stare-rzeczy/

1. Istnieje prawo obfitości, to znaczy żeby otrzymać coś nowego, trzeba pozbyć się starego. W przeciwnym razie dla nowego Wszechświat (albo Bóg, jak sobie życzysz) nie widzi miejsca, żeby to Ci „wysłać”.
2. W Chinach jest powiedzenie „Jeśli stare nie odejdzie, to nowe nie przyjdzie”.
3. Według feng shui stare rzeczy (śmieci) nie pozwalają na przepływ swobodnej życiodajnej energii Chi, a zatem żadne zmiany w życiu lub nowe rzeczy nie wchodzą w grę. Czytaj dalej: https://hannatales.pl/wskazowka/dlaczego-musisz-wyrzucic-wszystkie-stare-rzeczy/
4. Jeszcze jedna konkluzja: kiedy zakładamy coś starego, używamy perfumów, które nie były używane przez długi czas, lub słuchamy muzyki z przeszłości, dosłownie wracamy do przeszłości. To wszystko, tak zwane „kotwice” emocjonalne. Ze starymi rzeczami (perfumami, ubraniami i innymi rzeczami) połączone niektóre wspomnienia i są automatycznie reprodukowane w kontakcie z kotwicą. Ale faktem jest, że pojawiają się nie tylko emocje, ponieważ pojawiają się w nas stare myśli, a jest to bardzo niebezpieczne, ponieważ myśli, jak wiemy, kształtują życie. Tak więc tworzymy życie ze starymi myślami i nie dostajemy tego, czego chcemy.
5. Trzymając się starych rzeczy z myślami: «A co jeśli nagle nie będę miał pieniędzy na zakup nowego, więc może już nigdy nie będę miał tego?», reagujemy z mentalnością biednych i dostajemy nędzę. Jeśli po cichu wyrzucimy niepotrzebne rzeczy z myślami «kupię nowe lub Wszechświat da mi lepsze», my reagujemy z mentalnością bogatych, więc na pewno się wzbogacamy.


https://hannatales.pl/wskazowka/dlaczego-musisz-wyrzucic-wszystkie-stare-rzeczy/



1. Istnieje prawo obfitości, to znaczy żeby otrzymać coś nowego, trzeba pozbyć się starego. W przeciwnym razie dla nowego Wszechświat (albo Bóg, jak sobie życzysz) nie widzi miejsca, żeby to Ci „wysłać”. 2. W Chinach jest powiedzenie „Jeśli stare nie odejdzie, to nowe nie przyjdzie”. 3. Według feng shui stare rzeczy (śmieci) nie pozwalają na przepływ swobodnej życiodajnej energii Chi, a zatem żadne zmiany w życiu lub nowe rzeczy nie wchodzą w grę. Czytaj dalej: https://hannatales.pl/wskazowka/dlaczego-musisz-wyrzucic-wszystkie-stare-rzeczy/

piątek, 19 lipca 2019

Wszystkiego Najlepszego !

Życzę Ci oczu, które Cię widzą i swoim spojrzeniem mówią;
"Kocham Cię i dziękuję, że jesteś taki, jaki jesteś."

Życzę Ci ludzi, którzy Cię nie ranią, ale wspierają i wzmacniają Twoją siłę i zaufanie do świata.

Życzę Ci siły, abyś wierzył w dobro i wybaczał sobie i innym.

Życzę Ci odwagi, aby przekraczać własne granice i sięgać po swoje marzenia.

Życzę Ci cierpliwości, byś wytrzymał do chwili, gdy drzwi szczęścia otworzą się i nadejdzie czas, aby cieszyć się życiem.

Życzę Ci odkrycia, kim naprawdę jesteś i radości z każdego dnia, w którym możesz poznawać siebie.

Życzę Ci, satysfakcji z bycia sobą, która sprawia, że ​​jesteś szczęśliwy tu i teraz i daje moc kreowania własnego życia.

Życzę Ci poznania bezwarunkowej miłości, która jest esencją świata, a Ty jesteś jej wyrazem.

Życzę Ci wiary, że Twoje istnienie i to czego doświadczasz jest ważne i ma głęboki sens...

Życzę Ci wszystkiego co ważne, dla Twojego rozwoju...


J.Sanders