Być może nieraz dziwiliśmy się, widząc osoby doświadczające choroby czy
cierpienia, które mimo to potrafią cieszyć się życiem. Znamy też ludzi,
którzy pomimo posiadanego zdrowia i dostatku żyją w ciągłym poczuciu
niezadowolenia, niepokoju wewnętrznego i frustracji.
W zaskakujący sposób różnimy się między sobą sposobem patrzenia na tę
samą rzeczywistość. Jest więc coś w nas, w naszej psychice, co sprawia,
że tak, a nie inaczej widzimy świat.
Między pesymizmem a optymizmem…
Osoby, u których dominuje optymistyczne podejście do życia, widzą w
świecie nowe szanse dla siebie, potencjalne źródła radości, dobro.
Zauważają oczywiście zagrożenia oraz to, co trudne i złe, jednak nie
koncentrują się na nich. Nie wyszukują nowych przeciwności. Te zaś,
które dostrzegają, wykorzystują jako siłę napędową do działania. Osoby
takie mają w sobie głębokie przekonanie, że są w stanie przezwyciężać
trudności. We wszystkim, co ich spotyka, dostrzegają dobrą stronę oraz
szansę na rozwój.
Ci zaś, u których przeważa pesymizm, koncentrują swoją uwagę na mniej
lub bardziej realnych obawach i zagrożeniach. Odczuwają przy tym lęk o
siebie, najbliższych, przyszłość. Nie prowadzi ich to jednak do
podejmowania konkretnych działań, by temu, co trudne, odpowiednio
zaradzić. Jeżeli zaś poczynią w tym kierunku pewne kroki, to często
zamartwiają się przy tym możliwymi niepowodzeniami. Nie mogą przez to
dostatecznie skupić się na zamierzonym celu.
Jak to się dzieje, że jedni z nas są bardziej pesymistami, a drudzy
bardziej optymistami? Widzimy świat i samych siebie poprzez pryzmat
posiadanych przekonań. Przekonania to nic innego jak nasze wewnętrzne
sądy o rzeczywistości. Niektóre z nich są szczególnie ważne, to tak
zwane przekonania kluczowe. Kształtują się one w okresie dzieciństwa pod
wpływem atmosfery domu rodzinnego, relacji z rodzicami i rodzeństwem,
trudnych sytuacji, których doświadcza dziecko. Dotyczą między innymi
otaczającego nas świata - tego, czy jest bezpieczny, przewidywalny, czy
mamy na niego wpływ, czy mamy prawo go zmieniać itd. Korzystając z tej
głęboko zakorzenionej w nas wiedzy, odbieramy rzeczywistość w określony
sposób. Na fundamencie tych właśnie przekonań kształtują się w nas
tendencje do optymistycznego lub pesymistycznego podejścia do życia.
W stronę optymizmu…
Co z tego wynika? Sposób widzenia i interpretowania tego, co dzieje się
wokół nas, ma istotny wpływ na jakość naszego życia. Kierowanie się
optymizmem sprawia, że czujemy się szczęśliwsi i z pogodą ducha patrzymy
w przyszłość. Doświadczamy też więcej sukcesów i radości. Łatwiej
znosimy przeciwności i chętniej podejmujemy nowe inicjatywy. Nawet w
obliczu tego, co bolesne i nieuchronne, potrafimy nie poddawać się
rozpaczy.
Czy można coś zmienić? Jednym z nas łatwiej przychodzi cieszenie się
teraźniejszością i patrzenie z nadzieją w przyszłość, innym trudniej.
Nie jest jednak tak, że ludzie dzielą się na pesymistów i optymistów, a
podział ten jest niezmienny. Każdy z nas ma w sobie predyspozycje
zarówno do jednego, jak i do drugiego sposobu patrzenia na świat. Możemy
świadomie wypracowywać w sobie daną tendencję. A więc każdy z nas może
stać się większym optymistą, niż był do tej pory. Jak to uczynić?
Poniżej prezentujemy trzy kroki, które pomogą nam odszukać w sobie to,
co kieruje ku optymizmowi.
Praktycznie…
Narzekaniu mówimy nie. Jest ono dziś mocno obecne w naszych domach i
środowiskach. I choć doraźnie zdaje się pomagać, obniża bowiem poziom
napięcia i stresu w danej chwili, to jednak w dłuższej perspektywie
czasowej nie jest korzystne. Narzekanie zazwyczaj nie pociąga za sobą
konkretnego działania, które miałoby doprowadzić do zmiany na lepsze.
Wzmacnia tym samym poczucie braku wpływu danej osoby na otaczającą ją
rzeczywistość.
Ćwiczymy się w okazywaniu wdzięczności. Kiedy zaczynamy doceniać to, co
mamy, wtedy w naszym sercu rodzi się głęboka wdzięczność za samych
siebie, życie i najbliższych. Warto codziennie podejmować refleksję nad
dobrem, które spotyka nas każdego dnia, i za to dobro dziękować. Takie
proste ćwiczenie się w odkrywaniu dobra w naszym życiu sprawi, że
zaczniemy zauważać go coraz więcej i będzie nam to przychodziło z
większą łatwością. A w sercu wypełnionym wdzięcznością nie będzie
miejsca na głęboki smutek i rozpacz.
Zauważamy dobre strony. Nawet trudne, bolesne doświadczenia mogą
sprawić, że nasze życie będzie piękniejsze i pełniejsze. Czasem to
właśnie napotykane trudności motywują nas do działania, większego
zawierzenia Bogu, skoncentrowania się w życiu na tym, co naprawdę ważne.
Warto nawet w tym, co niełatwe dostrzegać przyszłe dobro, które może
stać się naszym udziałem.
Wychodząc ku innym…
A kiedy już sami odnajdziemy w sobie pogodę ducha, warto przekazywać ją
dalej. Wtedy ci, z którymi się spotykamy, będą mieli szansę przy nas
odpocząć, nabrać sił, spojrzeć łaskawiej na siebie i świat. I może przy
kolejnym spotkaniu, zamiast narzekać, opowiedzą o tym, co dobrego i
pięknego ich spotkało.
http://www.deon.pl/inteligentne-zycie/psychologia-na-co-dzien/art,477,optymizm-masz-w-sobie.html