piątek, 11 marca 2016

INSTRUKCJA OBSŁUGI ŻYCIA.

ścież

1. Otrzymasz ciało.
 Możesz je lubić albo nie, ale ono będzie Twoje przez życie.
2. Będziesz uczyć się lekcji.
Jesteś członkiem pełno czasowej nieformalnej szkoły zwanej życiem. Każdego dnia w tej szkole będziesz mieć szansę, żeby uczyć się lekcji. Możesz lubić te lekcje albo możesz myśleć, że lekcje są głupie i nie mają z Tobą nic wspólnego.
3. Nie ma pomyłek, są tylko lekcje.
Wzrost jest procesem prób i błędów, eksperymentów. Nieudane eksperymenty są tak samo częścią procesu jak eksperymenty, które się udały.
4. Lekcja jest powtarzana dopóty, dopóki zostanie przyswojona.
Lekcja będzie prezentowana w wielu rożnych postaciach dopóki się jej nie nauczysz. Wtedy jesteś gotowy żeby iść na kolejne lekcje.
5. Uczenie się nigdy się nie kończy.
Nie ma części życia, która nie zawierałaby lekcji. Jak długo żyjesz, tak długo są lekcje.
6. “Tam” nie ma nic lepszego niż “ tu i teraz”.
Kiedy twoje “tam” stanie się “tu i teraz” po prostu będziesz mieć kolejne “tam”, które nadal będzie wyglądać lepiej niż “tu i teraz”.
7. Inni są tylko Twoim odbiciem.
Nie możesz kochać lub nienawidzić czegoś w innej osobie, chyba że jest to dla Ciebie odbicie czegoś co kochasz, albo nienawidzisz w sobie samym.
8. Co uczynisz ze swojego życia zależy od Ciebie.
Masz wszystkie narzędzia i możliwości, których potrzebujesz. Co z nimi robisz zależy od Ciebie. Wybór jest Twój.
9. Odpowiedzi znajdują się w Tobie.
Odpowiedzi na życiowe kwestie i pytania leżą w Tobie. Wszystko, co potrzebujesz zrobić to zacząć patrzeć, słuchać i ufać. Szukaj a znajdziesz.
10. Jeśli myślisz, że coś możesz lub nie możesz, w obu przypadkach masz rację.
Pomyśl o tym!

http://www.blog.czarymary.pl/2016/03/10/instrukcja-zycia/

czwartek, 10 marca 2016

Z darów lasu tworzy kremy i szampony, a ma dopiero 14 lat .


Z darów lasu tworzy kremy i szampony, a ma dopiero 14 lat Las nie ma przed nim tajemnic, a dzięki pozyskanym na łonie natury surowcom, Kuba Wiśnik produkuje między innymi szampony, kremy, toniki oraz syropy na rozmaite dolegliwości. Zajmuje się tym już od kilku lat i nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że Kuba jest zaledwie gimnazjalistą. Zwykłe „bazie” to dla niego lek na przeziębienie. Naturalne źródło kwasu acetylosalicylowego, potocznie zwanego aspiryną, chłopak zrywa prosto z drzewa. Niemal wszystkie surowce pozyskuje z okolicznych lasów, a później produkuje zdrowotne specyfiki. Jego kremy nie tylko nawilżają, ale również pomagają na bóle stawów, reumatyzm, zakwasy i stany zapalne. Skąd się wzięło to nietypowe hobby? Zaczęło się od wspólnego wypadu z wujkiem do lasu. Później zacząłem czytać książki zielarskie i przeglądać fora internetowe. Dowiedziałem się, jak zbierać zioła i co z nich robić, następnie pomyślałem o kremach, teraz interesuje mnie medycyna galenowa. Chcę się zajmować ziołolecznictwem i kosmetyką naturalną – mówi 14-letni Kuba Wiśnik, mieszkaniec miejscowości Ługi (pow. lęborski). Młody zielarz poświęca swojej pasji każdą wolną chwilę. Jak na razie z jego wyrobów korzysta głównie rodzina, przyjaciele i znajomi, ale w przyszłości Kuba chciałby otworzyć własny biznes. Jak podkreśla, dostępne w sklepach preparaty często bywają szkodliwe. Właśnie w tym kierunku chcę iść, czyli kosmetologia i ziołolecznictwo. Jest to też zdecydowanie dobry czas na promowanie ekologii i kosmetyków bio. W ogóle, dla mnie ekologia jest na pierwszym miejscu – wyjaśnia Kuba. Nastolatek chce zarażać tą nietypową pasją swoich rówieśników, dlatego prowadzi specjalne warsztaty, podczas których pokazuje, jak postawić w zielarstwie pierwsze kroki. Od kilku miesięcy chłopak prowadzi również bloga, gdzie opisuje właściwości naturalnych surowców oraz samodzielnie wykonanych kremów. W najbliższym czasie planuje także stworzenie wielowątkowej strony internetowej, ale jak na razie musi ona poczekać, ponieważ bardziej pochłania go stworzenie receptury na kolejny wyjątkowy krem.













http://www.nadmorski24.pl/wiadomosci/27085-z-darow-lasu-tworzy-kremy-i-szampony-a-ma-dopiero-14-lat.html
Z darów lasu tworzy kremy i szampony, a ma dopiero 14 lat Las nie ma przed nim tajemnic, a dzięki pozyskanym na łonie natury surowcom, Kuba Wiśnik produkuje między innymi szampony, kremy, toniki oraz syropy na rozmaite dolegliwości. Zajmuje się tym już od kilku lat i nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że Kuba jest zaledwie gimnazjalistą. Zwykłe „bazie” to dla niego lek na przeziębienie. Naturalne źródło kwasu acetylosalicylowego, potocznie zwanego aspiryną, chłopak zrywa prosto z drzewa. Niemal wszystkie surowce pozyskuje z okolicznych lasów, a później produkuje zdrowotne specyfiki. Jego kremy nie tylko nawilżają, ale również pomagają na bóle stawów, reumatyzm, zakwasy i stany zapalne. Skąd się wzięło to nietypowe hobby? Zaczęło się od wspólnego wypadu z wujkiem do lasu. Później zacząłem czytać książki zielarskie i przeglądać fora internetowe. Dowiedziałem się, jak zbierać zioła i co z nich robić, następnie pomyślałem o kremach, teraz interesuje mnie medycyna galenowa. Chcę się zajmować ziołolecznictwem i kosmetyką naturalną – mówi 14-letni Kuba Wiśnik, mieszkaniec miejscowości Ługi (pow. lęborski). Młody zielarz poświęca swojej pasji każdą wolną chwilę. Jak na razie z jego wyrobów korzysta głównie rodzina, przyjaciele i znajomi, ale w przyszłości Kuba chciałby otworzyć własny biznes. Jak podkreśla, dostępne w sklepach preparaty często bywają szkodliwe. Właśnie w tym kierunku chcę iść, czyli kosmetologia i ziołolecznictwo. Jest to też zdecydowanie dobry czas na promowanie ekologii i kosmetyków bio. W ogóle, dla mnie ekologia jest na pierwszym miejscu – wyjaśnia Kuba. Nastolatek chce zarażać tą nietypową pasją swoich rówieśników, dlatego prowadzi specjalne warsztaty, podczas których pokazuje, jak postawić w zielarstwie pierwsze kroki. Od kilku miesięcy chłopak prowadzi również bloga, gdzie opisuje właściwości naturalnych surowców oraz samodzielnie wykonanych kremów. W najbliższym czasie planuje także stworzenie wielowątkowej strony internetowej, ale jak na razie musi ona poczekać, ponieważ bardziej pochłania go stworzenie receptury na kolejny wyjątkowy krem.

Czytaj więcej na: http://www.nadmorski24.pl/wiadomosci/27085-z-darow-lasu-tworzy-kremy-i-szampony-a-ma-dopiero-14-lat.html
Wiadomości Nadmorski24.pl > Wiadomości > Z darów lasu tworzy kremy i szampony, a ma dopiero 14 lat poprzedni artykuł następny artykuł Z darów lasu tworzy kremy i szampony, a ma dopiero 14 lat 2016-03-09 08:40 Redakcja podziel się: Z darów lasu tworzy kremy i szampony, a ma dopiero 14 lat Las nie ma przed nim tajemnic, a dzięki pozyskanym na łonie natury surowcom, Kuba Wiśnik produkuje między innymi szampony, kremy, toniki oraz syropy na rozmaite dolegliwości. Zajmuje się tym już od kilku lat i nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że Kuba jest zaledwie gimnazjalistą. Zwykłe „bazie” to dla niego lek na przeziębienie. Naturalne źródło kwasu acetylosalicylowego, potocznie zwanego aspiryną, chłopak zrywa prosto z drzewa. Niemal wszystkie surowce pozyskuje z okolicznych lasów, a później produkuje zdrowotne specyfiki. Jego kremy nie tylko nawilżają, ale również pomagają na bóle stawów, reumatyzm, zakwasy i stany zapalne. Skąd się wzięło to nietypowe hobby? Zaczęło się od wspólnego wypadu z wujkiem do lasu. Później zacząłem czytać książki zielarskie i przeglądać fora internetowe. Dowiedziałem się, jak zbierać zioła i co z nich robić, następnie pomyślałem o kremach, teraz interesuje mnie medycyna galenowa. Chcę się zajmować ziołolecznictwem i kosmetyką naturalną – mówi 14-letni Kuba Wiśnik, mieszkaniec miejscowości Ługi (pow. lęborski). Młody zielarz poświęca swojej pasji każdą wolną chwilę. Jak na razie z jego wyrobów korzysta głównie rodzina, przyjaciele i znajomi, ale w przyszłości Kuba chciałby otworzyć własny biznes. Jak podkreśla, dostępne w sklepach preparaty często bywają szkodliwe. Właśnie w tym kierunku chcę iść, czyli kosmetologia i ziołolecznictwo. Jest to też zdecydowanie dobry czas na promowanie ekologii i kosmetyków bio. W ogóle, dla mnie ekologia jest na pierwszym miejscu – wyjaśnia Kuba. Nastolatek chce zarażać tą nietypową pasją swoich rówieśników, dlatego prowadzi specjalne warsztaty, podczas których pokazuje, jak postawić w zielarstwie pierwsze kroki. Od kilku miesięcy chłopak prowadzi również bloga, gdzie opisuje właściwości naturalnych surowców oraz samodzielnie wykonanych kremów. W najbliższym czasie planuje także stworzenie wielowątkowej strony internetowej, ale jak na razie musi ona poczekać, ponieważ bardziej pochłania go stworzenie receptury na kolejny wyjątkowy krem.

Czytaj więcej na: http://www.nadmorski24.pl/wiadomosci/27085-z-darow-lasu-tworzy-kremy-i-szampony-a-ma-dopiero-14-lat.html
Wiadomości Nadmorski24.pl > Wiadomości > Z darów lasu tworzy kremy i szampony, a ma dopiero 14 lat poprzedni artykuł następny artykuł Z darów lasu tworzy kremy i szampony, a ma dopiero 14 lat 2016-03-09 08:40 Redakcja podziel się: Z darów lasu tworzy kremy i szampony, a ma dopiero 14 lat Las nie ma przed nim tajemnic, a dzięki pozyskanym na łonie natury surowcom, Kuba Wiśnik produkuje między innymi szampony, kremy, toniki oraz syropy na rozmaite dolegliwości. Zajmuje się tym już od kilku lat i nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że Kuba jest zaledwie gimnazjalistą. Zwykłe „bazie” to dla niego lek na przeziębienie. Naturalne źródło kwasu acetylosalicylowego, potocznie zwanego aspiryną, chłopak zrywa prosto z drzewa. Niemal wszystkie surowce pozyskuje z okolicznych lasów, a później produkuje zdrowotne specyfiki. Jego kremy nie tylko nawilżają, ale również pomagają na bóle stawów, reumatyzm, zakwasy i stany zapalne. Skąd się wzięło to nietypowe hobby? Zaczęło się od wspólnego wypadu z wujkiem do lasu. Później zacząłem czytać książki zielarskie i przeglądać fora internetowe. Dowiedziałem się, jak zbierać zioła i co z nich robić, następnie pomyślałem o kremach, teraz interesuje mnie medycyna galenowa. Chcę się zajmować ziołolecznictwem i kosmetyką naturalną – mówi 14-letni Kuba Wiśnik, mieszkaniec miejscowości Ługi (pow. lęborski). Młody zielarz poświęca swojej pasji każdą wolną chwilę. Jak na razie z jego wyrobów korzysta głównie rodzina, przyjaciele i znajomi, ale w przyszłości Kuba chciałby otworzyć własny biznes. Jak podkreśla, dostępne w sklepach preparaty często bywają szkodliwe. Właśnie w tym kierunku chcę iść, czyli kosmetologia i ziołolecznictwo. Jest to też zdecydowanie dobry czas na promowanie ekologii i kosmetyków bio. W ogóle, dla mnie ekologia jest na pierwszym miejscu – wyjaśnia Kuba. Nastolatek chce zarażać tą nietypową pasją swoich rówieśników, dlatego prowadzi specjalne warsztaty, podczas których pokazuje, jak postawić w zielarstwie pierwsze kroki. Od kilku miesięcy chłopak prowadzi również bloga, gdzie opisuje właściwości naturalnych surowców oraz samodzielnie wykonanych kremów. W najbliższym czasie planuje także stworzenie wielowątkowej strony internetowej, ale jak na razie musi ona poczekać, ponieważ bardziej pochłania go stworzenie receptury na kolejny wyjątkowy krem.

Czytaj więcej na: http://www.nadmorski24.pl/wiadomosci/27085-z-darow-lasu-tworzy-kremy-i-szampony-a-ma-dopiero-14-lat.html

środa, 9 marca 2016

Być Szczęśliwym To Proste. Wystarczy Zdecydować, Że Tak Chcesz Odczuwać.

1
Być szczęśliwym to proste. Wystarczy zdecydować, że tak chcesz odczuwać. Najczęściej jednak zapominasz, że to ty sam decydujesz o własnym nastawieniu do świata i o własnych myślach. Wydaje ci się, że potrzebujesz specjalnego zdarzenia: wygranej na loterii, wspaniałej randki, cudownej wycieczki. Tymczasem wszystko jest w nas w środku. Poczucie bycia szczęśliwym zadowolenie błogostan to tylko odczucie i przekonanie, które można samemu w sobie rozbudzić bez względu na okoliczności.
Oto wstaje kolejny dzień. Budzisz się, otwierasz oczy i za oknem widzisz szarugę. Deszcz monotonnie wystukuje swój rytm na parapecie okna, a ciemne chmury zabierają resztki światła. Jest buro i ponuro. Wzdychasz ciężko i mówisz sobie, że jest paskudnie, ale trzeba wstać i iść do pracy. Nie masz na nic ochoty i twoje ruchy są niezborne, zmęczone, smutne, jak ty sam. W złym humorze powłócząc nogami, idziesz do łazienki, strącając po drodze ulubiony kubek na podłogę. Naczynie pęka i rozsypuje się na drobne kawałki, a resztki wczorajszej herbaty rozlewają się po dywanie brudną plamą. Klniesz i pędzisz po ścierkę, mamrocząc pod nosem, że nieszczęścia chodzą parami, a przy okazji wpadasz w poślizg i łokciem rozbijasz lustro w łazience. No to teraz czeka cię siedem lat nieszczęścia…
Zacznijmy ten dzień jeszcze raz. Otwierasz oczy i widzisz, jak strugi deszczu wesoło spływają po szybie. Skrawki światła załamują się na kroplach wody i malują na ścianie cudowna tęczę. „Och, tęcza – to znak szczęścia” – myślisz pogodnie i wyskakujesz raźno z łóżka. Od razu nastawiasz ulubioną muzykę i w jej rytmie lekkim krokiem zmierzasz do łazienki. Rękawem zahaczasz o kubek po herbacie, ale w tanecznym pas zgrabnie chwytasz go w locie, zanim dotknie podłogi. Podśpiewując radośnie wpadasz w poślizg na mokrych kaflach, ale wesoły piruet powoduje, że bez szwanku chwytasz równowagę, opierając się o ścianę. Dostajesz ataku śmiechu na widok swojego odbicia w lustrze, które bez wahania obnaża skomplikowaną pozycję i stojące na sztorc włosy. Śmiejesz się z tego przez następne pół godziny, co ładuje cię pozytywna energia na cały piękny i szczęśliwy dzień…
Oto dwa scenariusze. To ty decydujesz, który wybierzesz. Nawet, jeśli początkowo będzie ci sprawiać trudność, by cieszyć się od rana nowym dniem, to po jakimś czasie nauczysz się i wyrobisz sobie nawyk bycia pogodnym i szczęśliwym. Te dwie jakości niezmiennie idą ze sobą w parze. Człowiek radosny jest szczęśliwy.
Poniżej podaję zupełnie przykładowe 100 sposobów na to, aby poprawić sobie nastrój. Możesz wybrać choćby jedną rzecz, która ci się spodoba. Możesz też wybrać sobie kilka i rozwijać w sobie radość. Stąd już prosta droga do tego, aby stale być pogodnym, a to jest najlepszy sposób na szczęście.

1. Śmiej się przez co najmniej 5 minut, jak tylko wstaniesz. Z czegokolwiek.
2. Słuchaj często ulubionej muzyki, wybierając taką, która poprawi ci nastrój.
3. Tańcz przy każdej okazji.
4. Oglądaj dobre i wesołe filmy.
5. Czytaj piękne książki i czasopisma.
6. Rozmawiaj z pogodnymi osobami – bezpośrednio lub przez telefon.
7. Doceniaj sztukę, czerp radość z czytania poezji, podziwiania malarstwa lub oglądania widowisk teatralnych.
8. Chodź na spacery i głęboko oddychaj, dotleniając cały organizm.
9. Przebywaj wśród zieleni, podziwiaj piękne widoki, pozwól naturze, aby działała na ciebie swoją harmonijną mocą.
10. Przytulaj się do drzew, korzystaj z ich dobroczynnej siły.
11. Pływaj często, pozwalając wodzie, aby wymywała z ciebie wszystkie smutki.
12. Uprawiaj sporty, doceniając pozytywny wpływ aktywności fizycznej na ciało i ducha.
13. Poświęcaj się swojemu hobby, ciesząc się każdą chwilą spędzoną na ulubionych zajęciach.
14. Miej pasje, które będą dodawały ci radosnej energii każdego dnia.
15. Hoduj koty i obserwuj ich wesołe zabawy. Przytulaj się do nich i pozwól, aby uzdrawiające mruczenie napełniało cię pozytywna energią.
16. Hoduj psy, baw się z nimi i czerp radość z ich przyjaznej obecności.
17. Spotykaj się z ludźmi, których lubisz, dużo rozmawiaj i śmiej się jak najczęściej.
18. Nie przejmuj się skomplikowanymi sprawami. Rozwiązuj problemy, ale bez niepotrzebnego zamartwiania się. Szukaj we wszystkim dobrych stron.
19. Opowiadaj żarty. Czytaj w internecie strony poświęcone humorystycznym tekstom.
20. Maluj obrazy. Pozwól sobie na odważne wyrażanie swojej twórczości.
21. Rób sobie relaksująca kąpiel w aromatycznej wodzie z dodatkiem płatków róż. Używaj pachnących balsamów i kremów. Rozpieszczaj swoje zmysły.
22. Jedz czekoladę – pomaga w produkcji endorfin, które odpowiadają za poczucie przyjemności. Podobnie działają banany.
23. Kochaj ludzi. Patrz na nich z życzliwością. Odwzajemnią się tym samym.
24. Kochaj siebie. Rób sobie prezenty i drobne przyjemności.
25. Myśl o sobie pozytywnie. Od czasu do czasu wypisz na kartce 30-60 swoich dobrych cech i odczytuj je.
26. Baw się z małymi dziećmi. Czerp radość z ich niepowtarzalnej zabawnej filozofii.
27. Chodź na randki i flirtuj. Jeśli jesteś w związku, flirtuj ze swoim partnerem.
28. Zakochaj się i podtrzymuj w sobie ten stan, ciesząc się każdym drobiazgiem w waszej relacji.
29. Bądź zawsze zakochany w życiu. Ciesz się słońcem i deszczem, i tęczą na niebie.
30. Zrób coś niezwykłego, co pozwoli ci uwierzyć w siebie, np. skocz ze spadochronem.
31. Zrób coś dobrego dla kogoś. Otocz opieką chorego, nakarm bezdomnych, pomóż fundacji, poczuj się potrzebnym i szlachetnym człowiekiem.
32. Medytuj.
33. Pracuj z energią Reiki.
34. Ćwicz Tai Chi.
35. Hoduj kwiaty lub sadź zioła – ciesz się ich pięknem i zapachem.
36. Bierz udział w warsztatach rozwojowych. Pracuj nad sobą.
37. Naucz się cieszyć chwilą. Doceniaj piękno TU i TERAZ.
38. Spotykaj się z osobami o podobnych zainteresowaniach i wspólnie wymieniajcie się doświadczeniami.
39. Uczestnicz w spotkaniach z duchowymi nauczycielami. Sama ich obecność pomaga podnieść energię.
40. Rozwijaj nowe umiejętności. Ucz się języków obcych lub malowania albo gry w szachy.
41. Stale szukaj zajęć, które mogą dać ci mnóstwo radości. Bądź świadomy, że wokół ciebie jest mnóstwo niepoznanej jeszcze przez ciebie magii.
42. Zadbaj o swój sen. Staraj się zawsze być wyspany i wypoczęty.
43. Jedz dobre rzeczy i rozkoszuj się zmysłem smaku.
44. Od czasu do czasu skorzystaj dobrodziejstwa SPA.
45. Poddaj się masażowi relaksacyjnemu i pozwól sobie na pełne odprężenie.
46. Rozkładaj Karty Aniołów. Rozmawiaj z Aniołami.
47. Czytaj książki o duchowej tematyce. Samo czytanie podniesie ci energię.
48. Powtarzaj sobie pozytywne afirmacje, najlepiej w formie wesołych wierszyków.
49. Śpiewaj w wannie i pod prysznicem. Śpiewaj wszędzie tam, gdzie nikomu to nie przeszkadza.
50. Od czasu do czasu stań lub połóż się w pełnym słońcu i pozwól, by jego ciepło wypełniło każdą komórkę twojego ciała uzdrawiającą energią.
51. Korzystaj z dobroczynnego działania aromaterapii. Otaczaj się pięknymi zapachami świec i olejków.
52. Zastosuj flakonik Aura Soma i ciesz się jego działaniem.
53. Wyjdź nocą przed dom lub na balkon i podziwiaj rozgwieżdżone niebo nad sobą.
54. Załóż Dziennik Wdzięczności i codziennie zapisuj w nim dobre rzeczy.
55. Zrób Mapę Marzeń i zaprogramuj sobie mnóstwo cudownych zdarzeń.
56. Zajmij się „newilizacją” – ze szczegółami opisuj w specjalnym zeszycie wszystko to, czego pragniesz.
57. Każdego dnia znajdź chociaż 5 minut na to, aby snuć piękne marzenia.
58. Oglądaj w Internecie piękne obrazy i zdjęcia, które szczególnie cie zachwycają. Napełniaj się pięknem przy każdej okazji.
59. Zorganizuj pomysłowy wieczór dla swojego przyjaciela. Wymyśl mu mnóstwo ciekawych i wesołych przyjemności.
60. Od czasu do czasu zmień swój wygląd, fryzurę i styl ubierania. Poczuj się zupełnie nową osobą.
61. Chodź w nowe miejsca, poznawaj nowych ludzi i nowe tematy. Niech każdy dzień będzie dla ciebie czymś innym i niezwykłym.
62. Znajdź swoją pracę życia. Rób zawodowo to, co sprawia ci przyjemność.
63. Rozwijaj się twórczo. Jeśli masz jakieś zdolności, miej również czas, aby je wykorzystać.
64. Jeśli masz talent, pokazuj go innym, naucz się autoekspresji i ciesz się podziwem przyjaciół. To podnosi twoja samoocenę.
65. Staraj się realizować marzenia: pływaj z delfinami, wydaj książkę, namaluj obraz…
66. Zrób czasem coś szalonego – zatańcz w deszczu, biegaj boso po kałużach…
67. Śmiej się z samego siebie, to utrąca ego. Śmiej się, gdy się potkniesz, upuścisz coś lub strzelisz gafę.
68. Zachwycaj się otwarcie każdym drobiazgiem. Wyrażaj swój podziw dla wszystkiego, co piękne.
69. Zmień optykę – dostrzegaj tęczę w kałuży i urok kropel rosy na trawie. Dostrzegaj piękno w chmurach i deszczu.
70. Baw się twórczo i wesoło. Latem buduj zamki z piasku, a zimą lep bałwana i rzucaj śnieżkami.
71. Szukaj w życiu dobra. Zwracaj uwagę na wszystko, co jest szczególnie pozytywne. Pokazuj innym, ile piękna ich otacza.
72. Pociesz kogoś, kto jest smutny. Spowoduj, że się uśmiechnie.
73. Każdego dnia powiedz komuś coś dobrego, pochwal kogoś.
74. Zamieniaj negatywne słowa na pozytywne. Mów tylko dobre rzeczy.
75. Naucz się akceptacji. Nie trać energii na krytykowanie ludzi, którzy robią coś, co ci się nie podoba.
76. Chociażby dzisiaj nie złość się na nikogo. Staraj się, aby takich dni było jak najwięcej.
77. Kolekcjonuj uśmiechy. Wymieniaj je z ludźmi, nawet tymi zupełnie nieznanymi.
78. Opowiadaj lub pisz piękne historie. Układaj bajki.
79. Zadbaj o swoje wewnętrzne dziecko. Okazuj mu wiele ciepła i czułości. Jeśli czujesz taka potrzebę – śpij z pluszowym misiem.
80. Pozwól sobie na odkrycie szczęśliwego dziecka w sobie. Kup zabawkę, o jakiej zawsze marzyłeś.
81. Często myśl o kimś, kogo kochasz.
82. Wybacz wszystkim, do których masz pretensje. Wybaczenie przynosi ulgę nieporównywalna z niczym innym.
83. Wybacz sobie, masz prawo do słabości, więc poczuj się doskonały taki, jaki jesteś.
84. 14 razy dziennie przytul kogoś bliskiego.
85. Proś ludzi o pomoc, jeśli jej potrzebujesz. To sprawia, że zaczynasz szanować siebie.
86. Ufaj ludziom i czuj się bezpieczny w nurcie życia. Twoje poczucie bezpieczeństwa buduje prawdziwe bezpieczeństwo.
87. Miej jak najwięcej przyjaciół. Znajduj dla nich czas i ciesz się ich życzliwą obecnością.
88. Podziwiaj wschody lub zachody słońca. Dostrzegaj przepiękne misterium natury.
89. Zrezygnuj z wiary w czarnego kota. Zobacz wszędzie tylko dobre zwiastuny i znaki przynoszące szczęście.
90. Odmawiaj mantry, módl się, afirmuj i wykonuj duchowe praktyki.
91. Zrezygnuj z pośpiechu. Zatrzymaj się, zwolnij, zobacz piękno świata…
92. Codziennie stań przed lustrem i powiedz do swojego odbicia, że dzisiaj wybierasz szczęście.
93. Wpisz sobie w komputerze powitanie: „Dzień dobry Szczęściarzu!”.
94. Zbieraj minerały i programuj je, aby przynosiły ci powodzenie.
95. Zastosuj Feng Shui i stwórz w swoim otoczeniu strefę wielkiej pomyślności.
96. Codziennie potwierdzaj doskonałość Wszechświata i uświadamiaj sobie, ze otacza cię pełna harmonia.
97. Wybieraj pozytywne myśli. Postrzegaj szklankę zawsze w połowie pełną.
98. Bądź dobry dla ludzi. Nie krytykuj, nie oceniaj, nie zrzędź. Im więcej dobra rozdajesz, tym więcej do ciebie wraca..
99. Podróżuj i poznawaj świat.
100. Proś Anioły pomoc w rozwiązywaniu trudnych sytuacji. Powierzaj kłopoty. Pozwól je sobie zdjąć z barków

To tylko początek listy. Ty możesz ją doskonale uzupełnić wieloma innymi sposobami. Zrób to jeszcze dzisiaj.
Jeśli chcesz być szczęśliwy – po prostu bądź szczęśliwy!

http://dobrewiadomosci.net.pl/177-byc-szczesliwym-to-proste-wystarczy-zdecydowac-ze-tak-chcesz-odczuwac/

wtorek, 8 marca 2016

Legenda o złotym drzewie.

Przez wiele wieków opowiadano w Karkonoszach o wielkim, złotym drzewie rosnącym gdzieś wysoko w górach. Poszukiwało go wielu śmiałków, nikomu jednak nie udało się znaleźć. Pewnego razu w drzewo to uderzył piorun i rozbił je w drobny pył, który osiadł w karkonoskich potokach. W skałach natomiast pozostał pień, od którego rozchodziły się złote korzenie.
Kiedy mieszkańcy Karkonoszy zorientowali się, że tutejsze rzeki i potoki zawierają złoty piasek, zajęli się jego wypłukiwaniem, zaprzestając poszukiwania legendarnego drzewa. Płukali tak intensywnie, że w końcu wypłukali całe złoto.
Mieszkał jednak w górach biedny chłop, który nigdy nie przestał poszukiwać złotego drzewa. Jego trud został nagrodzony, odkopał w Kotle Jagniątkowskim jeden ze złotych korzeni, tak gruby jak wał koła młyńskiego. Radość chłopa była wielka, ale krótka, ponieważ sam nie był w stanie wydobyć całej żyły złota. Zgodnie z prawem wszystko, co było pod ziemią, należało do właściciela ziemi, czyli hrabiego Schaffgotscha z Sobieszowa. Udał się więc chłop do niego. Dziedzica, który akurat narobił długów karcianych, ucieszyła opowieść poddanego. Przystał więc na jego propozycję, że wskaże, gdzie znalazł złoto, ale pod warunkiem powierzenia mu kierownictwa robót i zapewnienia odpowiedniego udziału w zyskach.
Kiedy przybyli na miejsce i oczom wszystkich ukazał się wielki pień złotego drzewa, dziedzicowi aż dech zaparło. Pomyślał, że będzie najbogatszym człowiekiem w państwie, a z chłopem nie miał zamiaru się dzielić. Swoim sługom kazał go nawet pobić i wypędzić. Wykopanie złota powierzył pan swemu zaufanemu słudze, a sam wrócił do pałacu. Kiedy rano postanowił wybrać się z robotnikami na miejsce odkrycia, aby odkopać korzeń, nie mogli go odnaleźć. Przez tydzień bezskutecznie krążyli po lesie, gubili ścieżki, ale niczego nie znaleźli - korzeń zniknął.
Zniknął za sprawą oszukanego chłopa, który zaklął i zaczarował miejsce, w którym znajdował się złoty korzeń. Być może dlatego nikt już później nie mógł go odnaleźć. Do dziś więc w Czarnym Kotle złoty korzeń czeka na swojego odkrywcę.

sobota, 5 marca 2016

Wiedźmy były zagrożeniem dla… lekarzy.

wchih751
W czasach biblijnych nie było lekarzy w takim znaczeniu jak dziś. Byli jednak uzdrowiciele, czyli ludzie uzdrawiający chorych. Propaganda polegała na zlikwidowaniu uzdrowicieli i zajęciu ich miejsca. Starożytnych uzdrowicieli zaczęto nazywać lekarzami a średniowiecznych uzdrowicieli zaczęto traktować jak trucicieli. 

Dawniej leczyły wiedźmy

Wśród Słowian uzdrawianiem zajmowały się kobiety. Nazywano je wiedźmami, ale słowo to znaczyło zupełnie co innego niż dziś. W obecnych czasach pojmujemy to słowo stereotypowo przez okulary współczesnej propagandy i wydaje nam się, że wiedźma to kobieta odprawiająca jakieś czary, a to nie było do końca prawdą. Czarownic, czyli specjalistek, które by zajmowały się tylko czarami w Polsce w ogóle nie było. One się pojawiły razem z protestantami, którzy zapoczątkowali w Polsce na większą skalę polowanie na czarownice. Ponieważ czarownic nie było, więc przerobiono je w wiedźmy. Zaraz wyjaśnimy, kim naprawdę były wiedźmy. 
 
Inkwizycja katolicka z początku w ogóle nie chciała zajmować się czarownicami, ponieważ duchowni nie wierzyli w czary. Opowieści o lataniu na miotle, traktowali jako głupie zabobony. Inkwizycja została wmanewrowana w procesy czarownic przez interwencję w Watykanie, gdzie naopowiadano bajek o czarownicach. Swój haniebny udział w polowaniu na czarownice mieli ci, których dziś nazywamy lekarzami. Ponieważ kobiety bardzo często przyznawały się do czarów, więc tylko lekarz mógł ostatecznie stwierdzić czy kobieta jest opętana czy zwyczajnie głupia. Dziś byśmy łagodnie powiedzieli, że ma zaburzenia psychiczne. Jeśli lekarz stwierdzał opętanie, to los kobiety był przesądzony. Jeśli lekarz stwierdził chorobę psychiczną, to kobietę izolowano, ale nie robiono jej krzywdy.

Dlaczego w Polsce było bardzo mało procesów o czary?

Ponieważ w Polsce było mało protestantów. Choć w powszechnej opinii to katolicy mieli polować na czarownice. Faktycznie było inaczej. Największa ilość procesów o czary, a także największa liczba wyroków skazujących, była w krajach protestanckich i nie w średniowieczu tylko w czasach rzekomego „oświecenia”. Słowo „oświecenie” piszę w cudzysłowie, bo oczywiście zapanowały wówczas prawdziwe ciemności, a to legendarne światło pochodziło głównie z palących się stosów. Najwięcej procesów o czary było w Niemczech a najmniej we Włoszech. Proponuję byś mi nie wierzył tylko poszukał uczciwych statystyk. Na poziomie propagandy katolicyzm jest odpowiedzialny za stosy, ale na poziomie faktów okazuje się, że wina jest po obu stronach, z przewagą protestantów. 
 
Skąd jednak w Polsce wzięły się czarownice?
U nas w średniowieczu były wiedźmy, a to nie jest to samo. Wiedźma to była kobieta, która miała wiedzę. Ta wiedza była wszechstronna, ale głównie sprowadzała się do leczenia ludzi ziołami. Ponieważ ludzie wierzyli, że choroby pochodzą z rzucanych uroków, więc kobiety te uznano, że potrafią odczyniać uroki. One temu nie zaprzeczały tak samo, jak nie zaprzeczały, że potrafią rzucać uroki. Cała otoczka tajemniczości była dla nich nie tylko źródłem dochodów, ale także gwarancją bezpieczeństwa. Nawet najwięksi bandyci szanowali wiedźmy raz, że czasem sami potrzebowali ich pomocy a dwa że bali się im szkodzić. Wierzyli bowiem, że w razie niebezpieczeństwa taka wiedźma może rzucić na nich przekleństwo. Wiedźmy, więc chętnie korzystały z ochrony, jaką dawała im opinia posiadających moc. 

Wiedźmy to byli jedyni uzdrowiciele na ziemiach Słowian

Troszeczkę wiedzy na ten temat mieli mnisi katoliccy, ale nie była to wiedza uporządkowana. Pierwsi lekarze w chrześcijańskiej Europie to byli faktycznie Żydzi szkoleni w arabskich akademiach medycznych. Wbrew mitom, jakie dzisiaj rozpowszechnia się, Żydzi w średniowieczu mieli swobodę poruszania się nie tylko wśród chrześcijan, ale także wśród muzułmanów.
Przez większą część średniowiecza Żydzi byli doradcami władców arabskich a także finansowali ich wojny. Żydzi, więc gdy pojawili się na terenach Polan, dzięki umiejętnością leczenia, mogli zdobyć wielkie wpływy, a nawet mogli mieć wpływ na to, kto obecnie rządzi. Wystarczyło zadbać o to by król nie wyzdrowiał lub by miał pecha do słabych kobiet, których dzieci umierały zaraz po porodzie.
Problemem były kobiety mające wiedzę, czyli wiedźmy.
Trzeba było się ich pozbyć, aby mieć monopol na uzdrawianie lub nie uzdrawianie. W tym celu pozbyto się wiedźm, ale udało się to dopiero w czasach „oświecenia”, gdy były już uniwersytety kształcące większą liczbę lekarzy. Im było ich więcej tym mniej miejsca było dla kobiet uzdrawiających. Wiedźmy zagrażały lekarzom. Stosy, które zapłonęły były zwykłą eliminacją konkurencji. Zresztą większość lekarzy zajmowała się też czarami. Wymyślono wówczas określenie „biała magia”. Prawie każdy europejski król miał na swoim dworze jakiegoś czarownika. Oczywiście ich polowanie na czarownice nie dotyczyło, ponieważ byli magami licencjonowanymi, czyli skończyli jakąś uczelnię i byli uważani za „naukowców”. 
 
Zwróć uwagę na słowa, ponieważ ich prawdziwe znaczenie przeważnie nie kłamie. 
 
  • Wiedźma – wiedzę ma.
  • Znachor – zna choroby.
  • Uzdrowiciel – uzdrawia.
  • Lekarz – leki karze brać.
 
Lekarze to zwyczajni akwizytorzy leków, czyli dystrybutorzy współpracujący z firmami farmaceutycznymi. Swoją drogę do monopolu rozpoczęli od likwidacji konkurentów uzdrawiających naturalnymi ziołami. Dziś zabraniają wszelkich innych sposobów uzdrawiania niż te, które oni uznają za właściwe. Znane są przypadki kary więzienia za skuteczne wyleczenie kogoś, o kim lekarze powiedzieli, że się nie da wyleczyć. 
 
Dzisiaj Chrystus trafiłby do więzienia nie za uzdrawianie w sabat, ale za uzdrawianie bez posiadania pozwolenia. 
 
Niestety propaganda wychwalająca współczesną medycynę, straciła kontakt ze zdrowym rozsądkiem. Jest tak powszechna, że nawet tłumacze Pisma Świętego ulegają jej i zamiast słowa uzdrowiciel umieszczają w naszych przekładach Pism słowo lekarz, co jest ukrytą reklamą. Mamy bardzo głęboko zakorzeniony stereotyp, że uzdrowiciel jest zły a lekarz dobry. A przecież same słowa i ich znaczenie wyjawiają jak jest naprawdę. Siła stereotypowego pojmowania słów jest tak wielka, że czyni nas praktycznie ludźmi pozbawionymi zdolności do rozumienia słów. 
 
Poniższy tekst wychwala uzdrowicieli a słowo lek jest w nim zarezerwowane dla produktów pochodzących z ziemi, czyli z roślin. Zioła, jako leki otrzymaliśmy od Boga taki jest sens słów:
„Doceń uzdrowiciela należną zapłatą za jego usługi, albowiem i jego Pan stworzył. Od Najwyższego pochodzi uzdrowienie, a od Króla dar się otrzymuje. Wiedza uzdrowiciela stawia go wysoko, nawet przy możnowładcach będą go szanować. Pan stworzył z ziemi leki, a człowiek mądry nie będzie nimi gardził.” Syracha 38:1-4
„Pan stworzył z ziemi leki a człowiek mądry nie będzie nimi gardził.”Syracha 38:4
Niestety tłumacze nie są w stanie zorientować się, że uczestniczą w propagandzie podmieniając słowo uzdrowiciel na lekarz. Tłumacze są już tak bardzo indoktrynowani, że nie widzą różnicy między uzdrowicielem a lekarzem. Jest to oczywisty dowód zaślepienia. Należy opracować nowe przekłady Pism Świętych, w których nie tylko wróci prawdziwe imię Pana Jeszu, ale także wrócą na swoje miejsce takie słowa jak Pomazaniec, uzdrowiciel i wiele innych.
.
Krzysztof Król

piątek, 4 marca 2016

… Wybaczyć matce …




To jak wygląda moje życie – to wina mojej matki, tego jak mnie wychowała. Nie kochała mnie zbyt mocno, była nadopiekuńcza, oschła, zbyt wylewna. Czasami bywała zbyt dobra – to też źle, bo nie nauczyła mnie jak walczyć o swoje. Wybaczyć jej? Niby dlaczego, po co? Żeby to ona się lepiej poczuła?
Nie będę taka jak moja matka
Joanna: „Moja mama rzadko spędzała ze mną czas. Dla niej ważne było, żeby mieszkanie lśniło, żeby był porządek. Pamiętam, że nawet mycie naczyń stawiała wyżej niż przeczytanie mi książki, kiedy prosiłam. Musiałam walczyć o jej uwagę z kurzem na meblach. Celowo miałam bałagan w swoim pokoju, bo tylko wtedy w ogóle mnie zauważała. Krzyczała, że jestem bałaganiarą, syfiarą, że jak można mieszkać w takim burdelu. Ktoś by powiedział – niby nic, ale ja do dziś mam problem z zabieganiem o uwagę innych, kiedy ktoś mnie ignoruje odbieram to jak duży cios, często w relacjach z ludźmi doprowadzam do sytuacji, żeby ktoś mnie porzucił, zostawił. Niczego tak bardzo nie pragnę, jak tego, by nie być jak moja mama. Nie chcę żyć jak ona i biegać z obiadkiem do stołu dla wiecznie niezadowolonego taty. Usługiwać mu, a resztę dnia spędzać na pucowaniu mieszkania….”
Dorota Hołówka (psycholog): Kontakt z matką to dla nas najważniejsza relacja. Matka jest dla nas wzorem kobiecości. Podziwiamy ją, gdy jesteśmy małe, ale rozczarowuje nas, gdy zostajemy nastolatkami. To wtedy właśnie rodzice przestają być dla nas autorytetem, widzimy, że nie zawsze mają rację, że ich poglądy mogą różnić się od naszych. Następuje takie swoiste załamanie wartości, bo świat zewnętrzny pokazuje nam zupełnie coś innego, niż to, czego nauczyli nas rodzice.
To wtedy rodzi się w nas bunt i powtarzamy „Nie będę jak moja matka”, a to niestety najlepsza droga do tego, by powtórzyć dokładnie takie samo zachowania, nawet takie samo życie. Mówiąc „nie będę” kreujemy w naszej podświadomości życie, jakie miała nasza matka, a którego my chciałybyśmy uniknąć. Skupienie się na tym, czego nie chcemy działa jak fatum, bo trudno by nasz mózg wykreował jakąś inną rzeczywistość, skoro myślimy tylko o tej jednej. Gdyby zamienić „nie będę jak moja matka”, na „będę szczęśliwa, czuła, czas spędzony z dziećmi to dla mnie jedna z najważniejszych wartości”, jeśli zmienimy rzeczywistość w naszej głowie, mentalności, emocjach, to wówczas mamy szansę osiągnąć życie inne od tego, którego nie chcemy.
Moja matka zniszczyła mi życie
Izabela: „Z moją siostrą bliźniaczką wychowałyśmy się w patologicznej rodzinie. Matka alkoholiczka, ojciec w więzieniu. Moje życie było koszmarem. Cierpiałam i płakałam w łazience. Już wtedy obiecałam sobie, że moje życie nigdy nie będzie wyglądać, tak jak teraz. Zamykałam oczy i widziałam siebie siedzącą w skórzanym fotelu”. Dziś Izabela jest prezesem dużej firmy, jest kobietą sukcesu, ma udane małżeństwo i fantastyczne dzieci. „Moja siostra jest alkoholiczką, nie chce dać sobie pomóc, zawsze powtarzała, że to matka zniszczyła jej życie, przez nią jest, kim jest. To niesamowite, że wychowałyśmy się w tej samej rodzinie, w tym samym czasie, a nasze życie potoczyło się zupełnie inaczej”.
Dorota Hołówka: Panuje powszechne przekonanie, że to dzieciństwo determinuje naszą przyszłość i wiele ludzi w to wierzy. Ja jednak zawsze podkreślam, że to nie dzieciństwo, a jego interpretacja nas determinuje. Możemy utknąć w pułapce, bo od tego w jaki sposób ja spojrzę na swoją przeszłość , będzie zależało jak wyglądać będzie moja przyszłość. Jeśli matka przysparzała nam w dzieciństwie cierpienia i bólu, to my mamy dwie drogi do wyboru. Albo spojrzeć na naszą przeszłość i z tego, co się wydarzyło uczynić naszą siłę, albo uznać za słabość i porażkę. To, którą drogę wybierzemy zadecyduje, jak nasze losy się potoczą.
Nigdy jej nie wybaczę
Ola: „Nie umiem wybaczyć mojej matce. Dzięki terapii zrozumiałam, że to ona podkopała moje poczucie wartości. To ona zawsze porównywała mnie z koleżankami, mówiła, że jestem egoistką, że za mało się staram. Nigdy od niej nie usłyszałam, że jest ze mnie dumna, że mnie kocha. Wiecznie stawiała mi wymagania, którym ja nie potrafiłam sprostać. W dorosłym życiu walczyłam z depresją, do której doprowadził mnie nadmierny perfekcjonizm. Chciałam być idealna, by moja matka mnie pokochała, a przypłaciłam to chorobą. Nie umiem jej wybaczyć”.
Dorota Hołówka: Powinniśmy pamiętać o jednym – my wybaczamy przede wszystkim dla siebie. Jeśli sytuacja sprzed 20 lat wywołuje teraz w nas ból, albo co gorsza – tego bólu nie czujemy, choć on w nas jest, to ten manifestuje się w naszych kontaktach z przyjaciółkami, koleżankami, w relacji z dzieckiem. My mamy wybaczyć dla siebie, z korzyścią dla nas samych. Jeśli nie możemy wybaczyć, to oznacza, że istnieje pewien rodzaj przywiązania do emocji, jaką wywołuje decyzja o nie wybaczeniu. Na przykład: kiedy myślę o tym – czuję złość, która pomaga mi wyrażać siebie, dlatego podświadomie będę potrzebowała tej sytuacji z przeszłości. Przykładowo: jeśli ktoś działa niezgodnie z moimi wartościami, a ja mam problem z asertywnością, będę potrzebowała skontaktować się ze złością, żeby obronić siebie, tak więc emocja ta będzie mnie w pewien sposób wspierała. Zawsze trzymamy się czegoś, co nam służy. Jeśli nie wybaczamy, to widocznie emocje, jakie w nas to wywołuje, są nam potrzebne w jakimś innym obszarze.
Mam takie poczucie, że brak wybaczenia to dostęp do złości lub innej ważnej emocji. W momencie kiedy zmieni się nasza świadomość do tego stopnia, że zaczniemy otwarcie i bez poczucia winy wyrażać siebie, zaczynamy być gotowi szczerze wybaczyć.
To wszystko przez moją matkę
Edyta: „To kim dziś jestem, to wina mojej matki. Zawsze chciałam być lekarzem, ale ona tłumiła te moje marzenia, mówiła, że to trudne, że może lepiej wybrać co innego. Wiadomo, że mama to autorytet, więc ja się jej słuchałam i dziś siedzę w jakimś durnym urzędzie, jako pracownik budżetówki i pluję sobie w brodę, jaka byłam głupia, że ją słuchałam. Była nadopiekuńcza i dziś ja nie umiem samodzielnie podjąć żadnej decyzji”.
Dorota Hołówka: To częste. Wchodzimy w rolę ofiary, biednej dziewczynki, skrzywdzonej – bo nasza relacja z matką była trudna. A gdyby tak przestać rozkładać na części pierwsze tego wszystkiego, a spojrzeć z inne strony: co dało mi to co się wydarzyło, jaką siłę mogę czerpać, co z tego pakietu nie zawsze pełnego miłości i troski mogę wziąć czyniąc siebie silniejszą? Łatwo nam zrzucić winę za swoje wybory na innych. Marzymy o wolności, a kiedy ona zostaje nam dana, to boimy się odpowiedzialności za podjęcie samodzielnych decyzji, wycofujemy się z różnych działań, a winą obarczamy – jeśli jest ku temu okazja, własną matkę, to jak nas wychowała.
Warto jednak pamiętać o przeszłości naszych rodziców, często pokolenia powojennego, kiedy nikt się nie zastanawiał, jak wychować dzieci. To jest pokolenie energii lękowej i uważam, że należy im się szacunek. Nasze matki mogły nam dać to, co same dostały od swoich rodziców. Piękne, co obserwuję podczas w pracy grupie, kiedy odkrywamy, że każda krytyka ze strony naszych rodziców: „co ty robisz”, „jak się zachowujesz”, „skąd ta dwója”, była wyrazem ich głębokiej troski o nas. Każda matka chce dla swojego dziecka jak najlepiej, na miarę swoich możliwości. Te wszystkie krytyczne komunikaty kierowane w naszą stronę niosą za sobą poczucie winy naszych matek i rodziców w ogóle, że nie są tacy doskonali jak chcieliby być. Że są wkurzeni na siebie i tę złość wyrażają krytykując nas.
Z tym, co się wydarzyło w naszym dzieciństwie, możemy zrobić co chcemy, ale gdy się zdecydujemy się temu przyjrzeć, zobaczyć, czy to ból, czy cierpienie, czy złość wówczas dajemy sobie możliwość transformacji, możemy coś dla siebie zrobić. Jeśli stanę oko w oko ze stanem, który wywołuje we mnie przeszłość, relacja z matką, to przestanę żyć jak marionetka. W przeciwnym razie to przeszłość ma nad nami władzę.

Dorota  Hołówka                                                                                                     nowapsychologia.com

środa, 2 marca 2016

CYNAMON i jego właściwości.

Pewnie zauważyliście, że większość moich przepisów na zdrowe słodkości zawiera w swoim składzie cynamon. Chciałabym Wam opowiedzieć co nieco o tej przyprawie. Przekonacie się, że warto jej używać nie tylko ze względu na walory smakowo-zapachowe, ale również z powodów zdrowotnych. Tak więc do rzeczy…

Skład i właściwości
Wiele badań naukowych udowodniło właściwości lecznicze i przeciwzapalne cynamonu. Jest on jedną z najbogatszych w przeciwutleniacze przypraw. Zawiera: aldehyd cynamonowy, który wykazuje działanie przeciwgrzybicze, antybakteryjne, przeciwpasożytnicze, przeciwmutagenne i antynowotworowe, katechiny (więcej niż w zielonej herbacie), taniny, flawony, izoflawony, flawonole, eugenol, cenne kwasy (elagowy, ferulowy, chlorogenowy, kawowy) oraz znaczną ilość chromu, który zmniejsza apetyt na słodycze. Cynamon jest również dobrym źródłem błonnika, żelaza, manganu i wapnia.
Przyprawa ta jest zalecana w leczeniu i profilaktyce wielu schorzeń. Przykładowo, osoby cierpiące na artretyzm (dnę moczanową, podagrę) doświadczają ustąpienia bólu, gdy spożywają cynamon w swojej codziennej diecie. Chorym na cukrzycę typu II pomaga obniżyć poziom cukru we krwi, a co za tym idzie polepszyć samopoczucie. Pozwala również odnotować niższe wskazania frakcji LDL cholesterolu i triglicerydów u osób, które mają podniesiony poziom cholesterolu i trójglicerydów we krwi. Oprócz tego wpływa na poprawienie samopoczucia i złagodzenie objawów napięcia przedmiesiączkowego (PMS) u kobiet.

Zastosowanie
Warto wspomnieć o mieszance złożonej z jednej łyżeczki miodu i półtorej łyżeczki cynamonu, która roztarta na papkę pomaga, m.in.:
  • w stanach zapalnych górnych dróg oddechowych (przeziębienia, zatoki, gardło) – ze względu na słodki smak dzieci ją uwielbiają
  • przy nadciśnieniu
  • w nowotworach żołądka i kości
  • przy wzdęciach
  • w stanach stresu i przemęczenia – zaleca się spożywanie przez 3-4 tygodnie
  • przy infekcjach skórnych (egzemy bakteryjne, grzybicowe, itp.) – należy stosować jak maść
  • przy trądziku – ma zastosowanie jako maseczka, którą należy stosować codziennie przez 1 lub 2 tygodnie
Papkę miodu z cynamonem można zjeść lub rozpuścić w letniej wodzie lub herbacie.

Jaki cynamon wybrać?
Na rynku dostępne są dwie odmiany cynamonu – cejloński oraz Cassia. Różnią się one m.in. zawartością kumaryn, czyli związków rozrzedzających krew i negatywnie oddziałujących na wątrobę. Cynamon cejloński – oryginalny – zawiera jedynie 0,04 % tej substancji, charakteryzuje się łagodnym, słodkim smakiem z lekką, cytrusową nutą, jego laski złożone są ze zwiniętych cienko listeczków, przypominających cygaro. Natomiast odmiana Cassia, zwana w krajach anglosaskich bękarcim cynamonem, ma w swoim składzie do 5 % kumaryn, jej smak jest ostry, piekący i drażniący, a laski są zwinięte z grubej, pojedynczej ścianki, którą bardzo ciężko jest zmielić. Dlatego też, czy dla przyjemności czy dla zdrowotności – tylko cynamon cejloński!




http://smacznadieta.blog.pl/2016/02/28/cynamon/#fp=blogpl

Desktop3