Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zmartwienie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zmartwienie. Pokaż wszystkie posty

sobota, 11 kwietnia 2020

Ból pleców – barki

Obraz Heri Santoso z Pixabay

Barki są niezwykle ruchliwymi elementami ludzkiego ciała. Umożliwiają ruchy ramion i tułowia we wszystkich kierunkach. W nich też kumuluje się dużo stresów dnia codziennego i co za tym idzie – bólu.
Ból barków jest zawsze sygnałem, że człowiek ma poczucie, że zbyt wiele obciążeń na nich dźwiga. Często jest to wrażenie, że cały świat na nich spoczywa. Nadmiar wysiłku, stresu, zmartwień. Człowiek czuje się przytłoczony obowiązkami a jednocześnie nadal jest gotowy, by wziąć ich na siebie jeszcze więcej. Barki spajają ramiona z tułowiem dlatego często ból barków jest związany z czynieniem za dużo. Człowiek odczuwający tę dolegliwość mierzy swoją wartość tym, ile jest w stanie zrobić dla innych. A jednocześnie niekoniecznie musi to wynikać z jego prawdziwej chęci. Powstrzymuje się przed robieniem tego, na co ma ochotę w imię poczucia obowiązku, przeważnie wyimaginowanego. Albo potrzeby zadowalania innych, choć nikt tego od niego nie wymaga. To, że robi za dużo dla innych, że zajmuje się szczęściem drugich sprawia, że on sam ugina się pod ciężarem nie swoich obciążeń i obowiązków. Przyjmuje na siebie sprawy, które nie wnoszą niczego do jego życia. Czuje, że ludzie zbyt wiele od niego chcą i czuje wewnętrzny przymus do pomagania innym. Ma poczucie jakby wszystko musiał robić sam, ale takie branie odpowiedzialności za wszystko nie daje prawdziwej satysfakcji i przeważnie nie przynosi wymarzonych profitów w postaci akceptacji, pochwał albo miłości. Wręcz przeciwnie – pojawia się poczucie złości, przeciążenia, frustracji i zniechęcenia.
Ból barków pojawia się często u ludzi, którzy mają duże możliwości, ale ich nie wykorzystują ponieważ są skoncentrowani na innych. Taki ból jest sygnałem, że koniecznie trzeba zdać sobie sprawę z własnych ograniczeń i nie brać wszystkiego na siebie. Warto wówczas odpuścić sobie pewne rzeczy albo poprosić o pomoc. Kiedy człowiek poczuje wsparcie innych, nie będzie musiał tak bardzo się spinać. Jego barki będą mogły się rozluźnić.
Ból barków często związany jest z niską samooceną i niezdolnością do wyznaczania własnych granic. Korzenie tego przeważnie sięgają dzieciństwa, gdy granice dziecka nie były respektowane, albo gdy ojciec nie wyznaczył tych granic. Narzucanie samemu sobie nadmiaru obowiązków staje się sposobem zasługiwania na miłość i uznanie ze strony innych. Innych, nie samego siebie. Człowiek nie rozumie, ze inni będą go respektować i szanować tylko wtedy, gdy on sam będzie siebie szanował. Podobnie jest z zaspokajaniem potrzeb. Wydaje mu się, że miłość może mu być ofiarowana dopiero po spełnieniu wielu warunków.
Ulubionym słowem ludzi, którym doskwiera ból barków i nadmierne napięcie w tej części ciała jest słowo „Muszę…”
  • muszę iść…
  • muszę zrobić…
  • muszę być…
  • muszę zająć się…
  • muszę….
Bardzo często świadoma praca nad zmianą sposobu wyrażania się, zamiana słowa „muszę” na „mogę” albo „chcę” jest milowym krokiem do pozbycia się bólu barków. Drugim krokiem może być komunikowanie własnych potrzeb i szanowanie ich, odzyskanie przynajmniej części przestrzeni dla siebie czy pozbycie się niepotrzebnych obciążeń.

piątek, 1 czerwca 2012

Strach i ciemność.

"To nasze światło a nie nasza mroczność nas przeraża.”
 
Na przestrzeni swoich niezliczonych istnień, uciekaliśmy nieustannie od strachu, obawiając się go w jakiejkolwiek formie.
Wszystko, co nieharmonijne powraca do tej samej emocjonalnej częstotliwości czyli odczucia. A jak myślisz, co daje ci ta ucieczka od strachu? … Nic.
Być może największym strachem dla człowieka jest lęk spowodowany brakiem odczuwania łączności ze Źródłem [...]. Jednakże, strach ten jest, w istocie, starannie wymyśloną iluzją, podtrzymywaną pragnieniem ego by panować nad twoją rzeczywistością.
Wyjdź poza iluzję, poza ten lęk a odkryjesz jeszcze bardziej dotkliwy strach, który tkwi głęboko w twoim wnętrzu.
Jest to wzbranianie się przed całkowitym poddaniem i połączeniem się ze Źródłem we wnętrzu – to jest – z Bogiem. Ten strach czy program sprzyja pozostawaniu w tobie separacji z Bogiem.
Program ten nazywamy “strachem przed staniem się Bogiem”.
A więc tak naprawdę, to nie strach przed oddzieleniem od Boga, od Źródła lecz raczej strach stania się tym kim jesteś istotnie, jest przyczyną wielu gwałtownych przejawów niezadowolenia, choroby i cierpienia.

Powinieneś zrozumieć, że gdybyś był całkowicie połączony z Bogiem, nie byłoby miejsca na cierpienie. Jedność ta przyniosłaby kres zmartwieniom i niedostatkom, a wszelkie negatywne myśli i emocje zniknęłyby bezpowrotnie.
[...]
Nie uwolnisz się od swych lęków stawiając im opór.

Wyjdź im naprzeciw, obejmij, zaakceptuj i pokochaj je bez osądzania.

Taka taktyka przyprawi o wstrząs twoje ego, wprawiając je w bolesne zażenowanie, ale właśnie o to chodzi. Kiedy tę, tak zwaną, ciemną stronę siebie obejmiesz z miłością, stwierdzisz, że lęki po prostu rozpłynęły się w nicość.Odczuwaj swoje lęki, wylewaj dla nich łzy radości, daj im możność swobodnego wyjścia poza ciebie.
Wdychaj je, kosztuj a zaznasz stanu uzdrowienia, ponieważ wziąłeś w objęcia przestraszone dziecko.
Poruszając się naprzód, w górę i w dół, doznasz chwil pełnej radości, doprowadzając siebie do momentu, w którym zrozumiesz, że miłość Boga, ciebie, jest wszędzie i jest wszelkim życiem.
Stanie się mistrzem życia – to otoczenie szacunkiem swojego ja wewnętrznego – bez uciekania się do zewnętrznego; jest to objecie miłością, bez zastrzeżeń, całego swojego życia. Wsłuchaj się w swoją wewnętrzną mądrość bo ona cię uwolni. Na nic, jednak, nie zda się uciekanie od strachu; jest to nawyk który powinieneś jak popiół rzucić na cztery wiatry.
Potraktuj swoje lęki z życzliwym zrozumieniem i miłością, postanawiając, że nie potrzebujesz już dylematu brnięcia poprzez brudy i bagno. Podjąłeś decyzję, że będziesz tanecznym krokiem poruszał się lekko przez bagna strachu, odrazy i nieufności. Strach, bowiem, jest złudzeniem zrodzonym z wielu istnień naznaczonych nieufnością i brakiem wiary w Boga w sobie. [...]