Pokazywanie postów oznaczonych etykietą plecy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą plecy. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 16 listopada 2025

🤔 🔥 Ból pleców, który znika … ALE ZAWSZE WRACA.

 

Ten ból to nie przypadek.
To nie postawa.
To nie materac.
To nie „Źle spałem”.
Ten ból to pamięć ciała.
Dolna część pleców to schowek, w którym przechowujesz to, czego nie potrafisz udźwignąć:
Zmartwienia, o których nie mówisz.
Obowiązki, które spadają wyłącznie na ciebie.
Zmęczenie, od którego nie odpoczywasz.
Złość, której nie dajesz upustu.
Smutek, którego nie wykrzykujesz.
Kiedy boli cię dolna część pleców, twoje ciało mówi:
„Nie mogę udźwignąć tego, do czego się zmuszasz”.
Tak, możesz wziąć tabletki.
Tak, możesz pozbyć się bólu na kilka godzin.
Ale ból powróci, ponieważ nie pozbyłeś się ciężaru, który go powoduje.
CO NAPRAWDĘ SIĘ DZIEJE?
Mięsień jest twardy jak deska od nagromadzonego napięcia.
Nerwy są zaognione.
Krążenie jest spowolnione.
Brakuje prawdziwego odpoczynku, nie tylko godzin snu.
A ciało wykonuje pracę twojego umysłu.
Czego głowa nie zniesie,
niesie plecy.
I dźwiga, aż się złamie.
LECZENIE UWALNIAJĄCE (To nie maskuje bólu, a go rozbraja)
Składniki
Bardzo gorąca woda
2 garście gruboziarnistej soli
1 łyżka octu
1 garść rozmarynu lub epazote (jeśli masz)
Olej (dowolny, ale najlepiej oliwa z oliwek lub sezam)
Sposób wykonania
1. Napełnij wysoki pojemnik lub małą wannę gorącą wodą.
2. Wymieszaj sól, ocet i rozmaryn.
3. Usiądź i pozwól, aby para otuliła dolną część pleców.
4. Następnie nałóż olej na dolną część pleców, wykonując powolne, a nie szybkie ruchy okrężne. 5. Zatrzymaj się w miejscu, w którym odczuwasz największy ból.
To tam tkwi ciężar emocjonalny i napięcie fizyczne.
Kiedy?
Każdej nocy przez 7 dni.
Nie tylko wtedy, gdy sobie przypomnisz.
Zaangażowanie jest kluczowe, inaczej jest bezużyteczne.
ZNAKI, ŻE DZIAŁA
Głębokie, swobodne wydechy.
Głęboki sen.
Ból zmienia się z ostrego na tępy.
W plecach czujesz ciepło.
Budzisz się lżejszy, nawet jeśli nie spałeś idealnie.
To się nazywa prawdziwe fizyczne uwolnienie.
Dolna część pleców nie boli od noszenia rzeczy.
Boli od noszenia życia, poczucia winy, odpowiedzialności i ciszy.
Kiedy twoje ciało nie może już znieść tego, do czego się zmuszasz, powstrzymuje cię.
Nie po to, by cię ukarać.
Aby cię uratować.
Twoje plecy mówią to, co twoje usta milczą.
Jeśli nie odpuścisz, twoje ciało cię złamie.
Posłuchaj, zanim ono cię do tego zmusi.
Jeśli posty które publikuje są dla Ciebie wspierające, wesprzyj mnie również proszę, stawiając mi kawę ☕ a może nawet i ciastko 🍨🍦🍰
Bardzo Wdzięczna za Szczodrość Twego Serca 😁🙏♥️





sobota, 19 grudnia 2020

CZY WIESZ, W JAKI SPOSÓB ORLICA WYBIERA OJCA DLA SWOICH ORLĄT?

 


Czyni ona następującą interesującą rzecz. Z drzewa lub krzaka odrywa gałązkę, bierze ją w dziób, wznosi się na wielką wysokość i zaczyna krążyć tam z gałązką. Orły zaczynają latać wokół samicy, potem ona puszcza tę gałąź i się przygląda. Któryś z orłów łapie gałąź w powietrzu zapobiegając jej upadkowi, a następnie bardzo ostrożnie przekazuje ją orlicy z dzioba do dzioba. Orlica bierze tę gałąź i znowu ją rzuca, samiec łapie ją ponownie i przynosi ją jej, a ona znowu ją wyrzuca... I to się powtarza wiele, wiele razy. Jeśli przez pewien czas podczas tego powtarzania upuszczania gałęzi jakiś orzeł za każdym razem ją łapie to samica wybiera jego i łączą się w parę. Dlaczego ona to czyni zrozumiesz potem.
Następnie zbierają się wysoko na skale, budują gniazdo z twardych gałęzi - rzadkie, dostatecznie wytrzymałe ale twarde a mama i tata zaczynają wyrywać dziobami z własnego ciała pióra i puch. Tym puchem i piórami wyścielają gniazdo, zatykają wszystkie otwory w nim, sprawiają, że staje się ono miękkie i ciepłe. W takim miękkim i ciepłym gnieździe orlica składa jajka, następnie wylęgają się pisklęta. Kiedy pojawiają się młode orły (a przychodzą na ten Boży świat tak małe, nagie i słabe) to rodzice okrywają je swoimi ciałami aż się wzmocnią - chronią je do czasu aż nie okrzepną. Okrywają skrzydłami przed deszczem, przed palącym słońcem, noszą im wodę, pożywienie a pisklęta rosną. Zaczynają im wyrastać pióra, wzmacniają się skrzydła i ogon. Stają się już opierzone choć nadal są niewielkie. Wtedy mama i tata widzą, że nadszedł czas, aby...
Tata siada na skraju gniazda i zaczyna bić po nim skrzydłami: młócić, walić, trzepać tym gniazdem. Po co? Aby wyrzucić z niego wszystkie pióra i puch, tak aby pozostał tylko twardy szkielet gałęzi z którego na samym początku było ono tkane i konstruowane. Pisklęta siedzą w tym wytrząśniętym gnieździe, jest im niewygodnie, twardo i nie rozumieją co się stało: przecież mama i tato byli dotąd tak czuli i troskliwi. Mama w tym czasie leci gdzieś, łapie rybę i siedzi około pięciu metrów od gniazda, tak aby pisklęta mogły ją widzieć. Następnie na oczach tych piskląt zaczyna spokojnie jeść rybę. Pisklęta siedzą w gnieździe, krzyczą, piszczą, nie rozumieją co się stało bo wcześniej wszystko było inne. Mama i tata karmili je, poili, a teraz wszystko to minęło: gniazdo jest sztywne, pióra i puch zniknęły, a rodzice sami jedzą ryby i nic im nie dają.
Co tu czynić? Jeść się chce a więc musisz wydostać się z gniazda. Pisklęta zaczynają czynić ruchy, których nigdy wcześniej nie wykonywały. Nadal by nic nie czyniły gdyby rodzice kontynuowali niańczenie się z nimi. Pisklęta zaczynają czołgać się z gniazda. Tutaj mały orzeł wypada, taki jeszcze niezgrabny, wciąż nie wie jak i co, o niczym nie ma pojęcia. Gniazdo stoi na skale, na stromym zboczu aby żadne drapieżniki nie mogły się zbliżyć. Pisklę zrywa się z tego zbocza, brzuchem jeździ po nim, a potem leci w otchłań. A potem ojciec (ten, który kiedyś łapał gałęzie) pędzi w dół i łapie na swój grzbiet tego małego orła uniemożliwiając mu rozbicie się o skały. Następnie na plecach przynosi go znowu do niewygodnego gniazda, znów na skałę i wszystko zaczyna się od nowa. Pisklęta spadają, a ojciec je łapie.
Ojciec - jak to orzeł łapie je na swoje plecy. U orłów żadne orlątko się nie rozbija.
I oto w jakimś momencie spadania orlik zaczyna wykonywać ruch, którego nigdy wcześniej nie czynił: rozpościera swoje "boczne wyrostki" - czyli skrzydła na wietrze wpadając w strumień powietrza a tym samym zaczyna latać.
Tak oto orły uczą swoje pisklęta. I jak tylko pisklę zacznie latać, rodzice zabierają je ze sobą i pokazują miejsca w których żyją ryby. Nie noszą już ich pisklętom w dziobie.
Jest to bardzo dobry przykład tego, jak powinniśmy wychowywać nasze duchowe i fizyczne dzieci - przykład tego jak ważne jest aby nie przesadzić, nie przetrzymać ich w ciepłym gnieździe! Jak ważne jest aby nie przekarmić ich "rybami" kiedy to same już potrafią je łapać! Ale też przykład z jaką ostrożnością i troską musimy nauczyć je latać, poświęcając im swoją siłę, czas, mądrość oraz umiejętności! Nie na próżno orlica wybiera orła rzucając gałązką. Nie chce, żeby jej dzieci się porozbijały. Jeśli wybierzesz niedbałego ojca bez sprawdzenia, bez wypróbowania go to potem nie będziesz w stanie doliczyć się swoich dzieci... U orłów i tak jest mało piskląt, jedno lub co najwyżej dwa...