Zanim
pojawiły się sztuczne barwniki, nasi przodkowie barwili pisanki
wyłącznie naturalnymi metodami. Możecie spróbować tego wraz dziećmi! Oto
lista składników, które nadadzą Waszym jajkom piękne kolory:
Barwiąc jajka łupinami cebuli, możesz uzyskać różne kolory – od
złocistego, przez pomarańczowy, aż po brąz! Wszystko zależy od rodzaju
cebuli, czasu moczenia jajek i dodatków do wywaru – ocet wzmocni
intensywność barwy, a soda może nadać zielonkawego odcienia. To
naturalna magia kwercetyny, czyli barwnika roślinnego, który reaguje na
zmiany pH.
Ciekawostka: W kulturze słowiańskiej pisanki miały magiczne znaczenie!
Wierzono, że chronią dom i zapewniają szczęście. Wzory na nich
symbolizowały różne wartości – np. słońce i życie (spirale), płodność
(kłosy), czy ochronę przed złym okiem (krzyżyki).
Magiczny napój na podniesienie odporności i rozgrzanie kości ☀️☕️
Gdy za oknem wieje i leje, Wiedźma lubi sięgnąć po swój ulubiony napój. Złocisty, aromatyczny,
o lekko ostrym, wyrazistym smaku, składa się bowiem z przypraw pełnych
olejków eterycznych. Ma on wprost zbawienny wpływ na nasze zdrowie.
Aby go przyrządzić Wiedźma wlewa do kociołka wodę i stawia go na ogniu.
Wsypuje doń złocistą kurkumę, imbir, kardamon, szczyptę cynamonu,
goździki, anyż gwiazdkowy (czyli owoce badianu właściwego) i troszkę
pieprzu, który to znacznie moc kurkumy podnosi. Czeka cierpliwie, aż
mikstura się zagotuje, jeszcze minut kilka pozwala jej naciągać. Do
pięknej czarki nalewa napój przez sitko, by farfolce na zębach się nie
osadziły 😉 Do tego pół łyżeczki miodu i czary-mary gotowe...
EDIT: pytacie o dokładniejsze proporcje, a ja to sypię tak na oko ;)
Ale będzie to mniej-więcej łyżeczka kurkumy, po pół łyżeczki imbiru,
cynamonu, kardamonu, ćwierć łyżeczki pieprzu, kilka goździków i 3-4
skrzydełka anyżu na litr wody :)
Napój ten odporność podnosi, grasujące wokół mikroby (bakterie, wirusy i
grzyby) przegania i ciałko rozgrzewa znakomicie. Dzięki niemu kaszel
niknie, gardło, nos i zatoki zdrowe się robią. Co więcej, przeciwzapalne
i przeciwbólowe moce ma, więc przewlekłe bóle, migreny, reumatyzm,
stany zapalne i nerwobóle łagodzi.
I dba o układ pokarmowy -
działa żółciopędnie, rozkurczowo, ułatwia trawienie, wspomaga wątrobę i
trzustkę. Pomaga spalać nadmiar tłuszczyku, przyspieszajac przemianę
materii. Kurkuma i kadramon niszczą Helicobacter pyroli, który w
znacznej mierze odpowiada za wrzody żołądka (ale jeśli je ktoś ma, niech
do mieszanki imbiru raczej nie dodaje). Przy profilaktyce chorób
nowotworowych ma zastosowanie, gdyż pełen jest przeciwutleniaczy. Działa
uspokajająco, ułatwia zasypianie. I co to jeszcze miałam napisać...?
Pomaga odbudowywać komórki nerwowe w mózgu i pamięć wzmacnia!!! O!
Siarczysty mróz, porywisty wiatr i dosyć niska temperatura to
niestety uroki jesienno-zimowego okresu, za którym większość z nas nie
przepada. Aby tę zimną aurę jakoś przetrwać, rozgrzewając nasz organizm,
powinniśmy oczywiście sięgnąć po nieco cieplejsze ubrania oraz gorące
posiłki i napoje, nie zapominając przy tym o niezwykłej mocy
rozgrzewających przypraw. Dzięki nim, choć na chwilę zapomnimy o srogiej
zimie i w jakiś sposób przetrwamy ten ponury czas. Rozgrzewające
przyprawy przywodzą nam od razu na myśl aromatyczny cynamon
wprowadzający nas w klimat Świąt Bożego Narodzenia, jednak w naszej
codziennej diecie nie powinno również zabraknąć kilku innych przypraw.
Jakich? Aby się o tym przekonać, warto przeczytać poniższy artykuł. Dlaczego warto stosować rozgrzewające przyprawy?
Przyprawy praktycznie non to przewijają się w naszej kuchni,
stanowiąc nieodłączny element niemal wszystkich przygotowywanych przez
nas potraw. Dzięki nim możemy przede wszystkim poprawić smak każdego
dania, jednak równie ważne jest to, iż wykazują one szereg cennych dla
naszego zdrowia właściwości leczniczych. Jeśli chodzi o rozgrzewające
przyprawy to w okresie jesienno-zimowym pomagają one podnieść
temperaturę naszego ciała, dzięki czemu po ich spożyciu robi nam się po
prostu cieplej. Ciepła herbata z dodatkiem imbiru, cynamonu lub
goździków pomoże nam się nie tylko ogrzać po powrocie do domu, ale
również poprawić niezbyt dobre samopoczucie w długie jesienno-zimowe
wieczory. Rozgrzewające przyprawy mają jeszcze jedną bardzo istotną
właściwość, a mianowicie wspomagają leczenie różnego rodzaju infekcji (w
szczególności nieprzyjemnych objawów przeziębienia i grypy), ponieważ
hamują proces namnażania się chorobotwórczych bakterii i wzmacniają
naszą odporność, w efekcie czego czas leczenia ulega znacznemu
skróceniu. Oprócz tego wspomagają proces odchudzania poprzez zwiększenie
metabolizmu, jeśli zależy nam więc na tym, aby zgubić kilka
nadprogramowych kilogramów, powinniśmy zwiększyć spożycie
rozgrzewających przypraw. Których z nich nie powinno jednak zabraknąć w
naszym codziennym menu? Imbir
Wyrazisty, ostry i dosyć charakterystyczny smak to znak rozpoznawczy
imbiru, bez którego większość azjatyckich potraw nie mogłaby się tak
naprawdę obejść. Imbir pasuje idealnie zarówno do pikantnych dań z
wieprzowiny i dziczyzny, jak i do słodkich deserów, jednak warto go
razem z cynamonem i goździkami dodać do rozgrzewającej herbaty,
wzbogacając tym samym jej smak i aromat. Korzeń tej rośliny wykazuje
szereg cennych dla naszego zdrowia właściwości, gdyż działa
przeciwbólowo i przeciwzapalnie, pomagając również kobietom w ciąży
pozbyć się nieprzyjemnych nudności. Po ten przysmak powinniśmy również
sięgać, gdy zależy nam na utracie kilku zbędnych kilogramów, jednak
najważniejsze jest to, iż dzięki swojemu dosyć ostremu i nieco
cytrynowemu smakowi (zawdzięcza go olejkom eterycznym oraz substancjom
żywicowym) w skuteczny sposób pomaga rozgrzać nasz organizm poprzez
poprawę krążenia krwi. Spożywany w okresie jesienno-zimowym wzmacnia
ponadto naszą odporność i pomaga pozbyć się męczących objawów
przeziębienia i grypy. Sięgając jednak po imbir, musimy pamiętać o tym,
iż największe stężenie cennych substancji odżywczych znajduje się w
świeżym korzeniu, który możemy zetrzeć na tarce lub pokroić w plasterki.
Nie poddawajmy jednak imbiru działaniu wysokiej temperatury, gdyż
straci wówczas całą swoją moc i stanie się praktycznie bezużyteczny. Cynamon
Kojarzący się przede wszystkim z bożonarodzeniowymi wypiekami cynamon
to najbardziej popularna na całym świecie rozgrzewająca przyprawa,
która przygotowywanym potrawom (np. z jagnięciny, do której idealnie
pasuje) i napojom nadaje charakterystycznego smaku i aromatu. Poprzez
zmielenie zewnętrznej kory drzewa cynamonowego uzyskuje się brązowy
proszek będący świetnym dodatkiem nie tylko ciast i musów jabłkowych
oraz świątecznych pierniczków, ale również do kawy, herbaty, a także
wielu wytrawnych potraw. Od tysięcy lat wykorzystywany jest jednak nie
tylko w kuchni, ale również w tradycyjnej wschodniej medycynie
naturalnej. Wśród licznych substancji odżywczych znajdujących się w
cynamonie warto w szczególności zwrócić uwagę na aldehyd cynamonowy oraz
epikatechinę, które wykazują szereg cennych właściwości leczniczych.
Cynamon pomaga obniżyć zbyt wysoki poziom złego cholesterolu we krwi,
wspomaga trawienie, działa przeciwbiegunkowo, a także zwalcza infekcje
grzybicze, jednak najważniejsze jest to, iż po powrocie zimą do domu
pomaga rozgrzać nasz organizm. Odrobinę cynamonu możemy zatem dodać do
ciepłej herbaty, przygotowując ją najlepiej zaraz po tym, jak wejdziemy z
dworu do domu. Kardamon
Uznawany obok szafranu za jedną z najdroższych przypraw na świecie
kardamon wykazuje działanie przeciwgrzybiczne, antybakteryjne i
wykrztuśne, a także pomaga załagodzić mdłości i wspomaga proces
trawienia pokarmów (zwiększa metabolizm i wspomaga usuwanie gazów oraz
wzdęć). Dodany jednak do herbaty, rozgrzewa nasz organizm w zimne dni,
nadając mu całkiem interesującego smaku. Kardamon możemy również
wykorzystać jako dodatek do gorącej czekolady, ciasteczek, leczniczych
nalewek, kawy, a także do wielu mięsnych oraz rybnych potraw. Kurkuma
Swój żółtopomarańczowy kolor zawdzięcza kurkuminie, która nadaje
przygotowywanym potrawom charakterystycznego zabarwienia, jednak
odpowiada również za liczne właściwości wpływające korzystnie na nasze
zdrowie. Oprócz tego, że stymuluje działanie naszej wątroby, wspomaga
prawidłowe funkcjonowanie serca, zapobiega nieprzyjemnym dolegliwościom
reumatycznym oraz walczy z objawami trądziku i łuszczycy, to zgodnie z
Ajurwedą jest jedną z najlepszych przypraw pomagających rozgrzać nasz
organizm. Z uwagi na sporą zawartość tanin pochłaniających nadmiar wody z
naszego organizmu po spożyciu kurkumy dochodzi do tzw. efektu
„wysuszenia” doprowadzającego do zwiększenia ogólnej temperatury naszego
ciała. Choć kurkuma stosowana jest w największych ilościach w typowo
azjatyckich daniach (np. curry), to z powodzeniem możemy wykorzystywać
ją również w naszej rodzimej kuchni, dodając ją do rosołu, mięsnych
marynat, ryżu, owoców morza, a także do potraw z drobiu i ryb. Pieprz Cayenne
Należący do rodziny papryk o bardzo ostrym smaku pieprz kajeński
pozyskiwany jest z odmiany papryki cayenne, która po zbiorze poddawana
jest procesowi suszenia oraz mielenia. Swój intensywny smak zawdzięcza
kapsaicynie, która przyspiesza przemianę materii, wzmacnia naszą
odporność, wspomaga leczenie wrzodów przewodu pokarmowego, obniża zbyt
wysoki poziom złego cholesterolu we krwi, łagodzi różnego rodzaju stany
zapalne, a także wspomaga oczyszczanie naszego organizmu z toksyn.
Najistotniejsze jest jednak to, iż w okresie nadmiernego wychłodzenia
naszego organizmu właśnie za sprawą kapsaicyny pomaga nam się rozgrzać.
Pieprz kajeński możemy tak naprawdę dodawać do wszystkich potraw, nie
przesadzając jednak z jego ilością z uwagi na wspomniany powyżej ostry
smak. Chili
Podobnie jak pieprz kajeński ma dosyć intensywny smak i również z
uwagi na zawartość kapsaicyny pomaga podnieść temperaturę naszego
organizmu. Oprócz tego wykazuje właściwości antynowotworowe,
antybakteryjne oraz przeciwcukrzycowe. W skuteczny sposób obniża ponadto
zbyt wysoki poziom cholesterolu we krwi, zapobiegając tym samym
chorobom serca oraz miażdżycy. Idealnie nadaje się jako dodatek do
sosów, marynat, a także potraw kuchni meksykańskiej oraz indyjskiej. Rozmaryn
Z pewnością większość z nas tę zieloną przyprawę nie podejrzewałoby o
rozgrzewające właściwości, jednak faktycznie tak właśnie działa. Z tego
też powodu po wspomnianą przyprawę powinniśmy sięgać w szczególności
wtedy, gdy dopadną nas nieprzyjemne objawy przeziębienia i grypy. Na
jego bazie możemy wówczas przygotowywać rozgrzewające nalewki i napary,
przyprawiając nim również zupy, potrawy z makaronu i jajek, mięsa, a
także typowo wegetariańskie dania. Przy pomocy rozmarynu nasz organizm
możemy jednak rozgrzać nie tylko poprzez wewnętrzne, ale również
zewnętrzne działanie, wykorzystując przygotowany wcześniej wywar podczas
kąpieli. Goździki
Kolejną przyprawą w naszej rozgrzewającej apteczce powinny być
goździki, które kojarzymy głównie z grzanym winem, jednak możemy dodawać
je również do ciepłej herbaty, słodkich deserów, kompotów, marynat,
pasztetów, a także do pieczonego i duszonego mięsa. Już sam korzenny
zapach tej przyprawy sprawia, że od razu robi nam się cieplej, jednak
oprócz działania rozgrzewającego goździki wykazują również szereg innych
właściwości leczniczych. Wspomagają bowiem walkę z bólem głowy i
nieprzyjemnymi objawami przeziębienia, pomagają obniżyć zbyt wysokie
stężenie złego cholesterolu we krwi, a także eliminują nieprzyjemny
zapach wydobywający się z naszych ust. Anyż
Charakterystyczny smak anyżu nie każdemu może przypaść do gustu,
jednak z uwagi na liczne właściwości lecznicze a przede wszystkim
rozgrzewające działanie powinniśmy dać szansę tej niepozornie
wyglądającej przyprawie. Anyż możemy wykorzystać przede wszystkim
podczas przygotowywania różnego rodzaju przetworów, leczniczych i
rozgrzewających nalewek, a także warzywnych i mięsnych potraw. Anyż
stanowi również jeden ze składników rozgrzewającej herbaty korzennej,
którą w szybki sposób możemy przygotować w domowym zaciszu. Oprócz
jednej gwiazdki anyżu będziemy również potrzebować kilka ziarenek
kardamonu i goździków, 2 plasterki świeżego imbiru, 10 g suszonej
żurawiny, 2 plastry pomarańczy oraz jedną łyżeczkę czarnej herbaty. W
dużym kubku musimy zaparzyć herbatę i gdy nabierze intensywnego koloru,
musimy dodać do niej pozostałe składniki. Po kilku minutach, gdy herbata
przejdzie aromatem przypraw, możemy ją wypić, delektując się niezwykłym
smakiem i korzystając z jej rozgrzewających właściwości.
Katarzyna Pacwa
Coraz więcej ludzi szuka ratunku w
pigułkach przepisywanych przez lekarzy na różne swoje dolegliwości.
Rynek leków i produktów chemicznych rośnie i nie wiedzieć czemu, wraz z
powiększającą się liczbą przyjmowanych chemicznych leków, wciąż dochodzi
nam coraz więcej chorób… Spirala tej sytuacji nie w tą co trzeba stronę
wiruje…
Na szczęście dla przeciętnego
„Kowalskiego” pojawiła się moda na zdrową, organiczną żywność. Własne
przydomowe czy balkonowe uprawy warzyw, owoców i ziół coraz częściej
pojawiają się zarówno w miastach, jak i na wsiach. Pytanie teraz tylko:
co uprawiać? Co może nam smakować i jednocześnie wzmacniać i leczyć?
Propozycji jest wiele. Teraz zajmiemy się coraz powszechniej
pojawiającą się wśród nawet młodych ludzi depresją. Jak nie dać się
wciągnąć w „pigularstwo”? Jedną z najlepszych roślinnych lekarstw
na depresję spotykanych na łąkach (a podobno zakazaną w Polsce) jest
stosowany przez nasze babcie od zarania dziejów dziurawiec.
Faktycznie pomaga przy stanach depresyjnych, gorszym samopoczuciu. Z
przyjemnością stosowany jest u nas w domu. Uwaga: z niektórymi lekami
farmaceutycznymi wchodzi w dziwne reakcje, więc nie jest zalecane
stosowanie dziurawca bez konsultacji z lekarzem. Drugą rośliną, która bardzo pomaga w
stanach zniechęcenia, depresji, braku energii, gorszego samopoczucia
jest krzew z Ameryki Południowej, chętnie pijany w postaci herbatki – yerba mate.
Rewelacyjnie stawia na nogi. Zawiera zarówno dużą ilość magnezu, jak i
witaminy z grupy B, które powinny być dostarczone organizmowi w
pierwszej kolejności w stanach depresji. Kurkuma – bardzo wysoko
cenione panaceum. W badaniach dotyczących stanów depresyjnych porównano
jej działanie do znanego Prozaku, tyle tylko, że przyjmowanie kurkumy
(oczywiście w umiarkowanych ilościach) nie przynosi nam uszczerbku na
zdrowiu, a działa leczniczo i bardzo wszechstronnie. Orzechy i nasiona – one
również zawierają mnóstwo magnezu. Mogą poprawić nastrój stymulując
produkcję serotoniny – naturalnej substancji „szczęścia”. Zdrowe
tłuszcze poprawiają ogólnie zdrowie i stabilizują cukier we krwi.
Polecane jest przegryzanie zamiast chipsów czy innych „wynalazków” np.
nasion dyni czy orzechów włoskich lub sprowadzanych z zagranicy orzechów
brazylijskich. Oczywiście źródło depresji ma różne
podłoże, a przeciwdziałać temu stanowi należy wszechstronnie. Ruch na
świeżym powietrzu dobrze zrobi, spacer z psem, spotkania z przyjaznymi i
pozytywnymi ludźmi, drobne i nieskomplikowane zajęcia, po których
wykonaniu mamy bezpośrednio widoczny rezultat. Proste rzeczy, które
cieszą. Nawet drobne zmiany, które wnoszą świeży powiew. Jeśli uwierzysz w siebie, moc ziół,
naturalnych pokarmów i zaczniesz lepiej się odżywiać, nie będziesz
potrzebować aptekarskich recept na swoje dolegliwości. Proponuję
poszperać trochę i wyszukać choćby podstawowych informacji, jak radzić
sobie w sposób naturalny, sięgając do tego, co mamy pod ręką, czyli np.
do domowych przypraw czy ziół na parapecie. Należy pamiętać, że prawdziwe, naturalne pożywienie, jak sama nazwa wskazuje, pożywia nas i leczy.
Zaczął się sezon na przeziębienia i
nawet mnie nie oszczędziło! No przecież ja nie choruję, przynajmniej tak
myślałam, nawet byłam trochę dumna z siebie, że od kilku lat nawet
kaszlu nie miałam, ale widać moja zuchwałość została ukarana i jakoś nie
mogę się odnaleźć.
W takich przypadkach od razu sięgam po imbir, cytrynę i miód. Tym razem wymyśliłam sobie, że przygotuję syrop imbirowy, który będę mogła dodawać do herbaty bądź wody, ale też jeść prosto z łyżeczki.
Zaczęłam się zastanawiać czego jeszcze mogę dodać, co pomaga walczyć z infekcjami i pomoże wzmocnić odporność.
Pierwsza nasunęła mi się kurkuma! Poza tym, że ma piękny, jesienny kolor to działa grzybobójczo, bakteriobójczo i przeciwwirusowo, Jest silnym przeciwutleniaczem i
chroni nasz organizm przed wolnymi rodnikami. Pomaga zapobiegać
alzheimerowi, chorobom serca i rakowi, walczyć z reumatyzmem. Zmniejsza
stężenie cholesterolu we krwi, wspomaga czynności wątroby. Brzmi za
dobrze, by było prawdziwe! Tutaj można poczytać więcej, albo tutaj bardziej naukowo po angielsku.
Aby zwiększyć przyswajalność kurkumy,
jemy ją w towarzystwie tłuszczy oraz pieprzu czarnego lub papryczek
chili (pieprzu cayenne).
Zatem kolejny dodatek do magicznego eliksiru: olej kokosowy, który wykazuje silne właściwości antyseptyczne, zmniejsza
poziom cholesterolu we krwi i ryzyko choroby serca. Posiada wiele
innych zdrowotnych właściwości, o których można poczytać tutaj.
A dlaczego imbir jest tak zdrowy?
Działa przeciwzapalnie, pobudza krążenie krwi, działa rozgrzewająco
i zwiększa koncentrację. Poza tym pobudza trawienie, jest doskonały na
mdłości i choroby lokomocyjne. Ponoć łagodzi też bóle miesiączkowe i
migrenowe. Tutaj można poczytać więcej.
A miód jest płynnym złotem..
Jest antyseptyczny i antybakteryjny
dzięki zawartym enzymom. Wzmacnia serce, obniża ciśnienie i poprawia
krążenie krwi. Korzystnie wpływa na odporność, leczy wrzody żołądka i
przyśpiesza gojenie się ran. Działa ochronie na wątrobę oraz zwiększa
wydzielanie żółci.
Ważne: miód pod wpływem wysokiej
temperatury traci większość swoich zdrowotnych właściwości, więc
dodajemy go do herbaty lub wody już ostygniętej, najlepiej o
temperaturze maksymalnie 40C.
Podsumowując: jaki jest ten syrop
imbirowy? Działa przeciwzapalnie, antyseptycznie, łagodzi ból gardła,
rozgrzewa i wzmacnia odporność. Wspomaga pracę całego organizmu i kto
wie, możliwe że zapewnia długowieczność.
I tak zupełnie szczerze, jest naprawdę pyszny, szczególnie prosto z łyżeczki
Tylko uwaga! ten syrop
nie gwarantuje zdrowia i odporności, może je jedynie wspomagać. Inne
czynniki takie jak dieta, aktywność fizyczna i hartowanie organizmu mają
największy wpływ!
A tutaj filmik, który pokazuje, jak się hartuje dzieci na Syberii
Kobiety wydają na kosmetyki setki złotych, co miesiąc wychodzi jakiś rewelacyjny krem na zmarszczki. A gdyby tak inaczej?
Kult „młodości” jest rozbuchany do granic
możliwości. Ja mówię – nie! Nie, dla tej obłudy i swoistego egoizmu, nie
dyskredytowaniu kobiet ze zmarszczkami! To, że człowiek się starzeje
jest naturalną sprawą, z wiekiem przychodzi mądrość i wiedza
(przynajmniej u niektórych). Przez tysiąclecia przemijający czas był
synonimem życiowej inteligencji. Mam 28 lat i jak będę mieć 60 będę się
cieszyć z każdej zmarszczki spowodowanej uśmiechem i proszę nie ulegajmy
presji reklam, MTV i programom śniadaniowym, człowiek jest piękny od
środka, a kilka siwych włosów, czy zmarszczek jest jedynie naturalnym
bonusem.
Wielkie korporacje nieustannie, promują poprawiane, napięte i
bezzmarszczkowe twarze, „ideał” piękna do którego powinnyśmy obsesyjnie
dążyć. Co zrobić w takim wypadku? Musimy w końcu zaakceptować siebie
takimi, jakimi jesteśmy wraz z upływającym czasem. I pamiętać, że
głównym źródłem młodości są nie kremy, a nasza dieta i sposób życia, bo
pomimo, iż będzie nas stać na najdroższe kosmetyki i zabiegi
liftingujące, a będziemy jeść fast food i siedzieć cały dzień przed
komputerem to one i tak nie zadziałają.
Wracając do naszych „cudów kosmetologii”, większość kremów
przeciwzmarszczkowych, tak jak i wszystkie produkty drogeryjne powstaje,
w sterylnych warunkach laboratoryjnych, gdzie ludzie w fartuchach
starają się syntetycznie odtworzyć witaminy i minerały obecne w naturze.
Są one niejednokrotnie bardzo silne w działaniu, co nie zawsze jest dla
nas korzystne.
Po co jednak tak utrudniać sobie życie i polegać na wiedzy Pani lub
Pana „X” oraz dobrej woli firmy „Y” która dla naszej wygody dodaje do
kremów, mnóstwo konserwantów, aby krem mógł doczekać się na kupującego?
Troskliwa firma „Y” zadba również o nasze zdrowie. Znajdziemy w jej
kosmetykach sporo nieokreślonego pochodzenia substancji, które mają
utworzyć coś ‘ala perfum. Dodatkowo rakotwórcze parabeny czy glikol
propylenowy. Ta ostatnia substancją jest neurotoksyną, ale i powodujące
uszkodzenia żołądka i wątroby. Myślisz, że to tylko krem? Tak, ale on
jest stworzony do tego, aby dobrze się wchłaniał poprzez skórę, a
tamtędy krwiobiegiem wędruje sobie powolutku do Twoich organów.
Substancje takie jak Trójetanoloamina, Imidazolidinyl, Hydantoina
Diazolidinyl, mocznik są rakotwórcze, a też często znajdziemy je w
składzie.
Wiele z kosmetyków antyzmarsczkowych posiada w swoim składzie
pochodne ropy, a jak ostrzega uniwersytet w Princeton, składniki te
nałożone na skórę sprawiają iż ona nie oddycha, dzięki nim dosłownie
kisisz się, a co więcej możesz sobie zafundować „dojrzały” trądzik.
Ponadto, większość Pań i Panów, wklepują te wszystkie mazidła są
nieświadomi obecności kwasów alfa hydroksylowych. Są to kwasy
występujące naturalnie w owocach, jednak ponieważ zdzierają one
wierzchnią warstwę skóry, wszystkie toksyny zawarte w kremie i w
powietrzu mają ułatwiony dostęp do naszego organizmu. Na koniec mamy hit
sezonu w przemyśle kosmetycznym, ludzki hormon wzrostu, który może się w
znaleźć w kosmetykach dla skóry dojrzałej, przyczynia się on do
cukrzycy i zespół cieśni nadgarstka. Wklepywać „to” rano i wieczorem…
nie dziękuję!
Wspaniała maseczka z kurkumy.
Jeśli nie czytaliście o zdrowotnych właściwościach kurkumy warto
naprawdę poczytać, gdyż jest to przyprawa którą naprawdę powinniśmy się
zainteresować. Chociaż dziś to zainteresowanie przelejemy na kosmetykę.
Maseczka z kurkumy jest używana przez Indyjskie panny młode przed dzień
wesela, aby zrobić się na bóstwo. Coś o kurkumie
– kurkuma jest bogata w antyoksydanty, które spowalniają uszkodzenia komórek
– powszechnie stosowana jest jako środek złuszczający skórę i poprawiający jej teksturę .
– pomaga w stanach zapalnych skóry, takich jak trądzik, suchość skóry, łuszczyca i egzemy.
– pomaga zmniejszyć przebarwienia i wyrównuje koloryt skóry.
– jest świetna w walce ze zmarszczkami. UWAGA! KURKUMA NIE ZABARWIA SKÓRY, MUSISZ JEDYNIE BYĆ OSTROŻNYM I NIE BYĆ ZBYT HOJNYM W NAKŁADANIU JEJ NA TWARZ.
Maseczka z kurkumy.
Potrzebujesz – 2 łyżeczki miodu
– szczyptę kurkumy – 1 łyżeczka soku z cytryny
– 1/2 łyżeczki oliwy z oliwek, oleju z pestek winogron lub słonecznikowego – 3 łyżki jogurtu (jeśli chcesz walczyć z trądzikiem)
Co robimy: 1. Wymieszać kurkumę, sok z cytryny i miód, aby powstało ciasto 2. Nałożyć cienką warstwę na twarz i pozostawić do wyschnięcia na 20 minut 3. Zmyj pod prysznicem, delikatnie masując. 4. Zastosuj ulubiony balsam.
W obecnych czasach wiele osób ma uczulenia, dlatego sprawdź czy nie
uczula cię maseczka z kurkumy, czy i ty nie jesteś uczulony na
którykolwiek jej składnik poprzez nałożenie małej ilości produktu,
zmycie i odczekanie 24 h. Maseczka z kurkumy można być nakładana na twarz nawet codziennie, jednak pamiętaj aby uważać na ręczniki!