Pokazywanie postów oznaczonych etykietą twaróg. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą twaróg. Pokaż wszystkie posty

środa, 19 stycznia 2022

HISTORIA CHAŁKI I …. GARŚĆ WSPOMNIEŃ.

 

Do napisania tego posta zainspirowały mnie Wasze drożdżowe wypieki. Pomyślałam, że warto zagłębić się w historię i pochodzenie chałki, bo przecież jeśli mamy manię na „chałkowanie”, to nie zaszkodzi dowiedzieć się czegoś więcej na temat tego wypieku, niż tylko przepis i umiejętność wykonania.
Chałka tak silnie zakorzeniła się w tradycji Polskiej kuchni, że trudno sobie wyobrazić, iż to potrawa żydowska. Chała w języku hebrajskim oznacza „ofiarę”. Według żydowskiej tradycji, posiłki spożywane podczas ważnych świąt (za wyjątkiem święta Paschy) oraz szabasu składały się z dwóch bochenków chleba i dwóch chałek, którymi dzielono się przy stole. Dwie chałki symbolizowały podwójną rację manny, jaką Bóg zesłał uciekającym z Egiptu Żydom szóstego dnia ich wędrówki przez pustynię. Dzięki takiemu podarunkowi, wygnani mieli posiłek na kolejny dzień i mogli przeznaczyć go na odpoczynek.
Chałkę wypiekano już w czasach Średniowiecza. Podczas pieczenia tradycyjnej chałki, część porcji ciasta odkładano, aby upiec z niego mały, płaski placek, który składano w ofierze. Na szabas i święta pieczono chałki formowane z trzech pasków ciasta.

Natomiast chałka wypiekana na żydowski Nowy Rok, czyli na Rosz Haszana, jest okrągła lub ma kształt korony, co symbolizuje ciągłość. Na znak dostatku i obfitości dodaje się do niej orzechy, rodzynki, miód lub jabłka.
Jak podają stare przepisy, tradycyjne ciasto na chałkę powinno wzrastać trzykrotnie.


Nie powinno dojrzewać w cieple, bo wtedy nie da się go uformować, gdyż będzie zbyt luźne.
Dla mnie chałka była zawsze tradycyjnym Polskim wypiekiem. Odkąd pamiętam dostępna we wszystkich piekarniach, nawet w czasach, gdy na półkach nie było nic, poza octem i denaturatem.


Z tym plecionym, lekko słodkim warkoczem, z pyszną kruszonką wiąże się wiele historii, tych małych i dużych, wspomnień z dzieciństwa. Pamiętam, kiedy moja mama, w piecu chlebowym na dużych brytfannach wypiekała puchate placki lub baby drożdżowe, zawsze z kawałków ciasta uplotła zgrabne lub lekko pokraczne chałki obficie wysmarowane jajkiem i obsypane słodką kruszonką. Oboje z bratem wpatrywaliśmy się w drzwiczki pieca, jakby Nasz wzrok miał przyspieszyć proces pieczenia. Jeszcze taką ciepłą, tuż po wyjęciu, rwaliśmy na kawałki, smarowaliśmy grubo masłem i popijaliśmy ciepłym mlekiem od naszej krówki.

Z opowieści mojego taty wiem, że babcia na święta wypiekała zgrabne, pięknie zaplatane i suto zdobione chałki, nadziewane makiem lub twarogiem. To była tradycyjna potrawa świąteczna w ich rodzinnym domu.
Jeśli ktoś z Was ma ochotę na wypróbowanie starego tradycyjnego przepisu na chałkę, to poniżej zamieszczam przepis i sposób wykonania.

CHAŁKA:
230 ml ciepłej wody
15 g świeżych drożdży
3 łyżki miodu
700 g pszennej mąki
1 łyżka soli
100 g masła, roztopionego, schłodzonego
3 rozbełtane jajka
mąka do podsypywania
masło do posmarowania
1 żółtko roztrzepane ze szczyptą soli
Do wody wkruszyć drożdże, dodać miód, dokładnie wymieszać. Do miski wsypać mąkę, sól. W środku zrobić dołek. Wlać zaczyn, masło, ubite jaja, wymieszać. Stopniowo zarabiać mąką, aż powstanie luźne, ale odstające od ręki ciasto.
Wyjąć ciasto z miski i na stolnicy wyrabiać przez 10 minut. Przełożyć je do wymytej i lekko natłuszczonej miski, obrócić kilka razy, by całe pokryło się cienką warstwą tłuszczu.
Przykryć ściereczką, zostawić na 1,5 godziny.
Wyrośnięte ciasto przebić w kilku miejscach, zarobić, przykryć ściereczką i znów zostawić, na 45 minut. Znów przebić, wyłożyć na stolnicę, wyrabiać dokładnie. Przykryć miską i zostawić na kilka minut. Po tym czasie uformować paski i je spleść.
Przełożyć chałkę na blachę. Przykryć i zostawić na około 40 minut, aż podwoi objętość. Posmarować żółtkiem i włożyć na 10 minut do piekarnika o temp. 220°C. Po
10 minutach chałkę wyjąć, posmarować jeszcze raz żółtkiem i włożyć na 20 minut do piekarnika
z temperaturą 190°C. Studzić na kratce.


Jeśli macie małe lub duże historie lub wspomnienia związane z chałką, bardzo proszę o zamieszczanie komentarzy.
Pozdrawiam Was bardzo serdecznie i zamieszczam zdjęcia Waszych chałkowych wypieków.


czwartek, 26 maja 2016

Grzybek tybetański.




O grzybku tybetańskim z pewnością wielu z was słyszało. Małe białe kalafiorowe kuleczki, które wytwarzają z mleka zdrowy kefir. Ja bardzo lubię jogurty i kefiry to z tego kefiru robię koktajle, jogurty ze świeżych owoców dla siebie jak i dla dzieci. Można też zrobić twarożek. Przepis podam poniżej. 

Właściwości grzybka tybetańskiego.
W kefirze z grzybka tybetańskiego znajdują się bakterie (Lactobacillus bulgaricus i Streptococcus lactis) odpowiedzialne za fermentację mlekową, a także żywe kultury grzybów (drożdży).
Regularne picie kefiru z grzybka tybetańskiego:
  1. poprawia przemianę materii
  2. oczyszcza i odtruwa organizm, sprzyja detoksykacji
  3. łagodzi wrzody żołądka i inne choroby przewodu pokarmowego
  4. zapobiega powstawaniu miażdżycy
  5. wpływa pozytywnie na układ sercowo-naczyniowy
  6. pobudza działanie układu odpornościowego
  7. łagodzi objawy alergii
  8. oczyszcza układ moczowy, poprawia pracę nerek
  9. poprawia libido
  10. pomaga walczyć z bezsennością, wyczerpaniem i stresem
  11. dostarcza wielu witamin
  12. poprawia wygląd skóry, paznokci i włosów
  13. dodatkowo … hamuje starzenie komórek ;)
Przeciwwskazania
  1. nietolerancja produktów mlecznych (nietolerancja laktozy)
  2. nadużywanie alkoholu
  3. stosowanie leków (zwłaszcza antybiotyków)
  4. osoby cierpiące na cukrzycę, stosujące preparaty insuliny (ryzyko hipoglikemii)
  5. ciąża – nie ma przeciwwskazań, ALE stosowanie kefiru lepiej skonsultować z lekarzem!
Kefir z grzybka tybetańskiego pomógł mi na sprawy kobiece.
Uwaga:
Kefir z grzybka tybetańskiego mogą pić osoby z nietolerancją laktozy.
Grzybek tybetański się rozmnaża. Można potem się z nim podzielić.
Uwaga:

Twarożek z grzybka tybetańskiego
Bardzo smaczny i słodkawy biały twarożek o wielu zastosowaniach. Ja lubię go jeść ze szczypiorkiem i świeżymi rzodkiewkami. Ale może też z niego robić fajne potrawy. Receptura jest bardzo prosta. Potrzebujemy do tego :
1,5 litra mleka UHT w kartonie
Szklankę (lub nawet 300 ml) kefiru z grzybka tybetańskiego.
Do garnka wlewamy mleko UHT. Gotujemy go do temperatury 90 st. C. Ja sprawdzam termometrem. To jest temperatura tuż przed wrzeniem mleka. Nie należy doprowadzać do wrzenia. Następnie przerywamy gotowanie i wlewamy kefir z grzybka do garnka z gorącym mlekiem. Mieszamy łyżką tak aż zacznie się oddzielać serwatka. Będzie widać gołym okiem białe frędzle i żółtawego koloru serwatkę. Odczekamy ok. 5 minut. I następnie przez gazę lub sito z małymi otworami przecedzamy tą miksturę z garnka. Oczywiście w miarę możliwości staramy się serwatkę wycisnąć do końca. To co pozostanie na gazie lub na sicie zbieramy do osobnego naczynia . To jest już gotowy twarożek, który możemy przyrządzać na wiele sposobów. Z kubka ok. 300 ml kefiru wychodzi mi ok. 30 dkg twarożku.
Hodowla grzybka tybetańskiego
Uwaga:
Nie używać metalowych przedmiotów – jedynie plastikowe, drewniane i szklane
  • Wziąć szklany słoik, włożyć do niego starter grzybka.
  • Zalać 1 szklanką zwykłego, nieprzegotowanego mleka (1 łyżeczka grzybka = 100 ml mleka). Nie może to być mleko UHT, jedynie świeże sprzedawane w butelkach lub woreczkach 2 % lub 3,2%.
  • Przykryć gazą, zabezpieczyć słoik gumką recepturką.
  • Odstawić słoik na 24 h w temperaturze pokojowej (18-24 stopnie Celsjusza).
  • Po tym czasie kefir przemieszać i grzybka odcedzić na sitku.
  • Grzybka opłukać letnią wodą, ponownie umieścić w słoiku.
  • Cykl powtórzyć.
Może tak się zdarzyć, że przy pierwszym cyklu ( pierwszym dniu) grzybek może potrzebować nieco więcej czasu. Wtedy cykl tworzenia kefiru może potrwać do 36 godzin. Niektórzy rozchodowują grzybka na mleku krowim. Jak sama zauważyłam na mleku krowim proces tworzenia kefiru trwa nieco dłużej- nawet do półtora dnia.
Nadmiar grzybka tybetańskiego można zamrozić. W ten sposób można go przechowywać.

http://trendydom.blogspot.com/2016/05/grzybek-tybetanski.html