Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Antony de Mello. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Antony de Mello. Pokaż wszystkie posty

sobota, 17 lipca 2021

Ludzie najczęściej śpią, nie zdając sobie z tego sprawy.


Ludzie najczęściej śpią, nie zdając sobie z tego sprawy.
Rodzą się pogrążeni we śnie. Żyją śniąc.
Nie budząc się zawierają małżeństwa.
Płodzą dzieci we śnie i umierają, nie budząc się ani razu.
Pozbawiają się tym samym możliwości zrozumienia niezwykłości i piękna ludzkiej egzystencji.
Niektórzy ludzie tak naprawdę nie chcą dojrzeć, nie chcą się zmienić, nie chcą być szczęśliwi.
Jak to mi kiedyś ktoś mądrze powiedział: "Nie staraj się ich uszczęśliwić na siłę, bo narobisz sobie kłopotów. Nie próbuj uczyć świni śpiewu. Tylko stracisz swój czas, a i świnię zdenerwujesz."
Mistycy, niezależnie od wyznawanej przez siebie doktryny, zgodni są co do tego, że wszystko, co nas otacza, jest takie, jakie być powinno. wszystko.
Cóż za przedziwny paradoks!
Najtragiczniejsze jest jednak to, że większość ludzi nigdy nie jest w stanie tego zrozumieć, pojąć, gdyż pogrążeni są we śnie. Śnią sen prawdziwie koszmarny.
Przebudzenie, jak wiadomo nie jest rzeczą najbardziej przyjemną...
W łóżku jest ciepło i wygodnie, budzenie nas irytuje. I to jest powód, dla którego prawdziwy guru nigdy nie usiłuje ludzi budzić. Mam nadzieję, że okaże się na tyle mądry, by nie podejmować próby wybudzenia tych, którzy śpią.
Naprawdę, nie moja to sprawa, że śpisz.
Jak powiadają Arabowie: "Natura deszczu jest zawsze taka sama, pozwala rosnąć cierniom na bagnach, jak i kwiatom w ogrodach."
Myślicie, że zamierzam Wam pomóc? Nie. Nie spodziewajcie się, aby to, co mówię pomogło komukolwiek. Mam jednak nadzieję, że również nikomu nie zaszkodzi.
Jeśli moje rozważania miałyby wyrządzić jakąś szkodę, to przyczyna tej szkody tkwi w Tobie.
Jeśli udałoby się w czymś Tobie dopomóc, to sam tego dokonałeś. Naprawdę, to Ty sam sobie pomogłeś. Nie ja.

Anthony de Mello 💟

 

środa, 6 lutego 2019

"List do Anthony'ego de Mello"


Dzień dobry, Panie de Mello.

Z tej strony Kobieta.
Widzę Pana mądrość. Chętnie czytam Pana bajki i inne teksty. Niektóre z nich mnie zachwycają. Inne zaciekawiają albo wprawiają w zadumę lub przywołują smutek. Są też takie, które sprawiają, że czuję złość i budzi się we mnie ogromny protest.
Dzisiaj przeczytałam fragment Pana "Wezwania do miłości": "Dlaczego chcesz być dla kogoś kimś wyjątkowym i poddać się tym samym jego akceptacji i osądowi? Dlaczego nie zadawala Cię to, kim po prostu jesteś?
Nie jesteś ani zły, ani wspaniały. Ty jesteś Ty. Jeśli pozwolisz się wciągnąć w osądy otaczających Cię ludzi, to jednocześnie zjadasz owoce napięcia, nieprawości i lęku, gdyż jeśli dzisiaj nazywają Cię wspaniałym i żyjesz w zachwyceniu, to jutro nazwą Cię złym i wpadniesz w depresję."

Pyta Pan dlaczego chcę być dla kogoś kimś wyjątkowym? Bo jestem po prostu Człowiekiem. Bo jestem Kobietą. Bo pragnę wybrać kogoś, kto będzie mi bliższy niż inni i sama pragnę być wybrana.
Wiem, że jest Pan bardzo mądry, ale myli się Pan: bycie kimś wyjątkowym dla kogoś nie musi wcale oznaczać poddania się jego akceptacji i osądowi. Nie musi oznaczać poddania, bo może być wzajemnym dzieleniem się, wsparciem i zachwytem. Może być potwierdzeniem prostego człowieczego, niedoskonałego, przemijającego i tym bardziej przez to wartościowego piękna. Nie musi być osądem, bo w zachwycie nie ma osądu, jest przeżycie.
W pełni zadowala mnie to kim jestem i chcę się tym dzielić, obdarowywać tym innych. W pełni zadowala mnie to, kim są inni i dlatego mogę się na nich otwierać, przyjmować to, co mają mi do zaoferowania i obdarzać ich wdzięcznością i miłością za ich prostą, ludzką, niedoskonałą, ulotną i śmiertelną miłość.

Nie jestem ani zła, ani wspaniała. Ale bywam i taka i taka. Ja to Ja. Cała paleta barw. Cała gama dźwięków. I tego, co pomiędzy nimi. To składa się na moje Człowieczeństwo. I nie zaprzecza mojej Boskości, tej, która jest poza ciałem, uczuciami, odczuciami, dobrem i złem, lękiem i gniewem, radością i smutkiem. Uzupełnia ją i pomnaża. Scala Miłością.

Czując i odczuwając, pozwalając sobie kochać i tracić, zachwycać się i zniesmaczać, śmiać i płakać, otwierać i zamykać, jestem w przepływie życia. Mieszkam w Ciele. Korzystam z Daru, który otrzymałam. Czy zjadam owoce nieprawości? Nie ma we mnie nieprawości. Jest otwartość na doświadczenie, zgoda na uczenie się siebie i innych, na robienie i naprawianie błędów. Pragnienie wybaczania sobie i innym.

Czy jest we mnie lęk? Tak, jest we mnie lęk, bo otwarcie się na Zwykłą, Ludzką Miłość niesie lęk, bo Człowiek, a więc i ja, jest omylny, niedoskonały, śmiertelny. Moje Człowieczeństwo zasadza się na tym, że potrafię przekraczać ten lęk. Że potrafię wciąż na nowo otwierać zranione serce.

Czy jestem przez to Wspaniała? Tak, jestem. Nie jestem Boginią, ale jestem wspaniała, bo moja wartość wynika z odwagi bycia Człowiekiem. Z odwagi bycia Kobietą. Istotą przemijającą i kochającą wbrew czasowi i śmierci.
Czy muszę wpadać w depresję, gdy ktoś - lub ja sama - pomniejszy mnie, zrani, oceni? Nie, nie muszę. Mogę poczuć smutek i pozwolić mu płynąć. Mogę ukoić się sama lub poprosić o ukojenie tych, których pokochałam i którzy pokochali mnie. To jest dar Człowieczeństwa.

I jeszcze na koniec, mam kilka pytań, Panie de Mello:
- Czy kiedykolwiek trzymał Pan z czułością w ramionach drżące ciało Drugiego Bliskiego Człowieka przenikniętego bólem i rozpaczą?
- Czy kiedykolwiek pozwolił Pan na to, aby Drugi Bliskiego Człowiek zrobił to dla Pana?
- Czy kiedykolwiek zapomniał się Pan i poddał namiętności w ramionach Bliskiej Kobiety czy Mężczyzny?
- Czy kiedykolwiek kołysał Pan i ogrzewał sobą Malutkie Ciałko Własnego Dziecka?
- Czy kiedykolwiek patrzył Pan z drżeniem serca na to, jak Własne Dziecko poznaje świat i zmierza się z jego pułapkami?
- Czy kiedykolwiek wypuszczał Pan to Dziecko w dorosłość?
- Czy kiedykolwiek trzymał Pan w ramionach Dziecko swojego Dziecka widząc w nim Odrębną Osobę a zarazem kontynuację wielopokoleniowej Miłości?
- Czy kiedykolwiek trzymał Pan z akceptacją i oddaniem dłoń umierającego Bliskiego Człowieka?

Bo wie Pan, Panie de Mello, to jest właśnie Miłość.

Z poważaniem

Aneta

piątek, 25 stycznia 2019

Miłość i wolność .


Najważniejszą cechą miłości jest wolność. Z chwi­lą gdy pojawia się przymus, kontrola albo konflikt, miłość umiera. Zauważ, jak kwiat róży, drzewo i lam­pa pozostawiają ci całkowitą wolność. Drzewo nie bę­dzie cię zmuszać, byś skorzystał z jego cienia, jeśli będzie ci groził udar słoneczny. Lampa nie będzie na siłę oświetlała ci drogi, byś się nie potknął w ciemno­ściach. Pomyśl na chwilę o tych wszystkich przymu­sach i kontrolach ze strony innych ludzi, którym pod­dajesz się, kiedy tak lękliwie żyjesz zgodnie z ich oczekiwaniami, by kupić ich miłość albo zyskać ich aprobatę, albo po prostu z obawy przed ich utratą. Za każdym razem, kiedy poddajesz się tej kontroli i temu naciskowi, niszczysz w sobie zdolność miłości, która jest twoją prawdziwą naturą. Dzieje się tak, gdyż nie możesz postępować z innymi ludźmi inaczej, jeśli przyzwalasz, by zachowywali się wobec ciebie w taki, a nie inny sposób. Wpatruj się więc we wszy­stkie te naciski i kontrole w twoim życiu, a być może Już to wpatrywanie się w nie sprawi, że się od nich uwolnisz. W chwili gdy one ustąpią, pojawi się wol­ność. A wolność to inne określenie miłości.

Anthony de Mello, Wezwanie do miłości