Mimo, iż żyjemy w świecie
nowoczesności, w dalszym ciągu wierzymy w przekazy naszych dziadów i
pradziadów. Jednym z takich wierzeń jest to, że czarny kot przynosi
pecha. Skąd wziął się ten przekaz? Dlaczego uważa się tak, a nie
inaczej? I czy rzeczywiście tak jest?
Cały zgiełk, który powstał wokół kotów zapoczątkowali
Egipcjanie. W kotach dopatrywali się bowiem istot boskich, które
towarzyszyły bogini Bastek, czyli kobiecie z głową kotki. Stworzenia te
były czczone przez Egipcjan, ponieważ wierzono, że posiadają silne
duchowe moce. Do dziś jest głośno o odkryciach zmumifikowanych zwłok
tych zwierząt w głównych komnatach pochówku faraonów. Grecy natomiast
uważali, że bogini Artemida przybywając na ziemię często przybierała
postać wdzięcznej kotki. Jednak największą „winą” jaką obarczono koty,
co w późniejszym czasie wpłynęło na kojarzenie tych zwierząt z magią i
tworzenie na ich temat zabobonów, było umieszczenie ich w mitologi
germańskiej. Wikingowie wierzyli, że bogowie byli podzieleni na dwie
grupy: na Asów i Wanów. Tak jak Ci pierwsi byli bogami od spraw
przyziemnych, tak Wanowie zajmowali się czuwaniem nad przyjemnościami i
urokami życia. Jedną z Wanów była Freya – bogini urodzaju i płodności.
Jednak, gdy nastały czasy chrystianizacji, Freji kościół przypisał cechy
rozwiązłości, wzbudzania zgubnej namiętności i parania się czarami. A
że w mitologii jasno było powiedziane, iż Freya przybywała do Midgardu
(krainy ludzi) powozem zaprzężonym w dwa czarne koty, łatwo się
domyślić, że te zwierzęta, uważane przez Egipcjan za magiczne, stały się
symbolem towarzyszącym wiedźmie.
Na obecną złą sławę czarnych
kotów i jej rozpowszechnianie wpłynęły bezspornie krucjaty i obsesja
polowań na czarownice we wczesnym etapie podbijania kontynentu
amerykańskiego. Tropienie czarownic zbierało także swoje żniwo w
Europie, gdzie tak naprawdę się zrodziło. Uważano, że koty posiadają
nadprzyrodzone moce - ludzi intrygowało ich daleko sięgające szkliste
spojrzenie. Dodatkowo fakt, iż kot potrafi swoim wzrokiem wychwycić
wszelkie najmniejsze ruchy nie pomógł sprawie, ponieważ uznano, że to
stworzenie widzi świat niedostępny ludziom. Ponieważ czarne koty są
zupełnie niewidoczne w nocy, uznano również, że czarownica posiadająca
takiego zwierzaka potrafi zamieniać się w niego, aby pod osłoną zmroku
szkodzić innym ludziom. Ewentualnie niósł się zabobon, że kocie oko
koloru onyksu idzie w imieniu tejże wiedźmy załatwić jej niecne
porachunki.
I tu dochodzimy do genezy zabobonu, jaki panuje po dzisiejsze dni.
Każdy, kto miał okazję spędzić kilka wieczorów na wsi, jeszcze 50, 60
lat temu, szczególnie w nocy, gdy zaczynały się jesienne słoty, mógłby
usłyszeć niestworzone historie na temat lokalnych upiorów, jak i tego,
co dzieje się nadprzyrodzonego na świecie. Oczywiście rozmawiano też na
temat czarownic, a opowieść ta sprowadzała się do opisu jej osoby, jako
staruszki latającej na miotle, porywającej dzieci, w nieodłącznym
towarzystwie czarnego kota. Przed tymże zwierzakiem ostrzegano, że jeśli
ktokolwiek zauważy go na swojej drodze, niechybnie przyniesie mu to
pecha, a dokładniej precyzując – kocia obecność ostrzega, że w pobliżu
czai się czarownica gotowa skrzywdzić czarami niewinnego człowieka.
Proszę sobie wyobrazić przerażenie takiej osoby na myśl o spotkaniu z
wredną wiedźmą!
Obecnie nadal pokutuje przesąd, że czarny kot
przynosi pecha. Powielamy ten zabobon, krzywiąc się, kiedy tylko to
zwierzątko przetnie nasze szlaki. Ale czy ten przesąd nie wynika z
naszego braku wiedzy na temat jego genezy? Bo czy zapoznając się z
historią zabobonu nie uznali Państwo, że nasze obawy można odłożyć na
półkę ze średniowiecznymi koncepcjami? Moim zdaniem zdecydowanie tak.
Jednakże
w każdej opowieści, nawet bajkowej, kryje się ziarenko prawdy. Otóż
żadne ze znanych mi udomowionych zwierząt nie jest tak świetnym
antidotum na klątwy i złe słowa ze strony innych, jak czarny kot!
Dlatego zapewne Egipcjanie czcili kota i stawiali go na straży w
piramidach. Koty, szczególnie te czarnej maści, ale i ich bracia innej
barwy wydzielają specyficzne pole energetyczne, które wiele złych
energii transformuje w pozytywną. Koty są na tyle uczulone na ich
eliminowanie, że często układają się na człowieku w miejscach
zmienionych chorobowo, i jak się zwykło mówić „wyciągają chorobę”. I
dokładnie to robią – swoim oddziaływaniem stosują oczyszczanie ciała
emocjonalnego ze zmian energetycznych. Podobnie sytuacja ma się ze
wspomnianymi wyżej klątwami i złymi słowami ze strony nieprzychylnych
nam ludzi – czarne koty odbijają te negatywne emocje, jednakże nie
transformując ich, a po prostu nie dopuszczając do naszej osoby.
Najczęściej taka klątwa wraca do jej nadawcy. Jak więc Państwo zapewne
zauważyli, czarny kot pecha zdecydowanie nie przynosi, a cała historia z
pechem to wymysł średniowiecznych prześladowców niewinnych kobiet.
Natomiast zdecydowanie zwierzęta te przynoszą szczęście i zdrowie.
Tak
więc nie pozostaje mi nic innego, jak zaproponować Państwu odwiedzenie
pobliskich schronisk i domów adopcyjnych, aby podarować radość sobie,
ale także i biednemu stworzeniu potrzebującemu naszej miłości i po
prostu zabrać czarnego kota do swojego domu.