czwartek, 16 czerwca 2016

Naturalny probiotyk.




Antybiotyk, samo słowo powoduje u mnie gęsią skórkę… Wyobrażam sobie ludzi, którzy biorą to w dużych dawkach, wyjałowione duchy, cienie pożerane przez pleśnie i grzyby… flora zniszczona w drzazgi, organizm już się nawet nie broni, jest tylko półżywą stołówką dla patogenów. Na całe szczęście prawda o antybiotykach wychodzi powoli na światło dzienne i pojawia się coraz więcej entuzjastów dbających o korzystanie z innych metod, w pełni naturalnych.
Dziś złota chwała za złoty skarb dla pracowitych pszczółek! Dzięki nim jesteśmy w stanie zmienić życie na lepsze, a mowa dzisiaj o miodzie. Dobroczynne właściwości miodu odkryli już starożytni Egipcjanie, którzy naczynie z miodem wkładali faraonom do grobowca. Ten słodki nektar od zawsze ceniony był też przez nasze babcie, które słusznie wykorzystywały właściwości tego specyfiku w leczeniu różnych chorób, a ojciec medycyny Hipokrates 111 lat życia zawdzięcza właśnie dzięki spożywaniu dużych ilości miodu. Ponoć dzięki słabości do tego napoju sędziwego wieku dożył także Pitagoras.
Miód to naturalny lek, który świetnie radzi sobie z licznymi wirusami i bakteriami. Mówią cukier jest zły, jak widać nie wszędzie. Ten zwarty w miodzie ma działanie osmotyczne, tłumacząc z polskiego na nasze wysysa wodę z komórek bakteryjnych, co powoduje ich odwodnienie, a w konsekwencji obumarcie. Miód posiada wyjątkową zdolność zwalczania patogenów na wielu poziomach. W bardzo szybkim czasie utrudnia rozwój bakterii, co przyczynia się do poprawy systemu immunologicznego. Przeprowadzono wiele badań odnośnie działania miodu, które jasno pokazują zdolność do hamowania biofilmu, czyli broni biologicznej bakterii, która powoduje odporność bakterii na czynniki bakteriobójcze. Duże znaczenie w miodzie mają enzymy. Pochodzą one głównie z gruczołów ślinowych owadów. W miodzie zawarty jest nadtlenek wodoru – substancja o właściwościach bakteriostatycznych, w 3-procentowym roztworze znana jako woda utleniona.
Uwaga, sercowcy! Zawarta w miodzie acetylocholina wzmacnia wydolność mięśnia sercowego. Także obecny w nim potas zbawiennie działa na serce. Miód osłabia połączenia komunikacyjne patogenów, przez co nie są w stanie działać grupami, a rozproszone i pojedyncze są łatwe do zlikwidowania. Miód ponadto ma działanie przeciwbakteryjne, przeciwgrzybicze i przeciwwirusowe.
Najbardziej cenionym miodem, jest miód manuka. Uznany został za najlepszy miód jaki kiedykolwiek powstał. Głównie przez wzgląd na jego silne właściwości antybakteryjne. Ten swoją moc zawdzięcza substancji o nazwie methylglyoxal, która w miodzie manuka występuje w dużych ilościach.
Właściwości prozdrowotne miodu manuka:
– Zabija wirusy oraz bakterie,
– Podnosi odporność,
– Obniża ciśnienie krwi,
– Zwiększa wydzielanie żółci,
– Działa jak probiotyk,
– Tworzy rozrost nowych komórek.
Miód manuka jest silnie bakteriobójczy i wirusobójczy, przez co zwalcza przyczyny chorób. Można stosować go podczas leczenia wrzodów żołądka, dwunastnicy, przy zespole jelita drażliwego, refluksie oraz choroby Crohna. To taki antybiotyk, który łączy w sobie probiotyk, nie dość, że niszczy szkodliwe bakterie w jelitach, to jeszcze namnaża bakterie które tworzą naturalną florę jelitową.
Rozsmarowany na skórze pomoże w leczeniu trądziku, oparzeń oraz odleżyn. W opinii internautów podczas walki z trądzikiem jest skuteczniejszy od drogich kremów renomowanych firm.
Cena takiego miodu jest niestety całkiem spora, więc już wykombinowali nam tańsze wersje uszczuplone o wartości antybakteryjne. Oryginalny miód manuka musi mieć na etykiecie napis MGO (zawartość methylglyoaxalu w mg/kg). Im większy jego znacznik tym w miodzie więcej substancji antybakteryjnej.
Zamiast antybiotyk, proszę probiotyk! Wszyscy znamy temat szkodliwego działania antybiotyków, a mimo to większość ludzi w dalszym ciągu je przyjmuje, jest to wina ludzi za nieświadomość i wina lekarzy, którzy rzekomo troszcząc się o nasze zdrowie faszerują nas stopniowo działającymi truciznami… Może lepiej od razu wprowadzić ustawę o konieczności dodawania arszeniku do produktów farmakologicznych, jako niezbędnego w procesie leczenia substytutu „wypełniającego pigułkę”?
A. Sz.

http://www.lancuchzycia.pl/zdrowie/miod/

środa, 15 czerwca 2016

Przytulanie brzozy regeneruje umysł i ciało.



0
Czujesz się źle, brakuje Ci energii, masz wrażenie, że Twój organizm pracuje na zwolnionych obrotach? Przytul się do drzewa. Ich leczniczy wpływ na organizm ludzki potwierdzają badania naukowe. Przebywanie w obecności drzew i krzewów pobudza organizm do samoleczenia.
Brzmi nieprawdopodobnie? A jednak, substancje zawarte w liściach, kwiatach i korze wielu drzew mają właściwości bakteriobójcze, przeciwbólowe i przeciwzapalne. Soki i olejki poprawiają samopoczucie i dodają sił. Co więcej, drzewa jonizują ujemnie normując tym samym ciśnienie krwi, przyspieszając metabolizm i odprężając układ nerwowy. Niedobór jonów ujemnych grozi zwłaszcza mieszkańcom dużych miast i osobom pracującym w zamkniętych pomieszczeniach bez roślin. Wywołują go m.in. praca komputerów, telewizorów, spaliny i dym papierosowy.
Lecznicze działanie drzew ma swoją naukową nazwę – sylwoterapia, inaczej drzewoterapia. Metoda ta wykorzystywana jest także do rewalidacji dzieci upośledzonych umysłowo.
Obejmowanie drzewa sprzyja szybszemu przyswajaniu sobie wiedzy, lepszemu zapamiętywaniu, poprawia nastrój i dodaje energii. Najlepiej działającym na człowieka drzewem jest brzoza, a także lipa oraz sosna. Jeśli chcesz się osobiście przekonać o pozytywnym działaniu drzewoterapii wybierz się na spacer po lesie. Spróbuj objąć drzewo i opleść je nogami. Dotykanie, głaskanie i przytulanie się do niego ułatwi powrót do równowagi z naturą, a pierwsze efekty powinno się odczuć już w ciągu kilku minut.
Źródłó: trueactivist.com, fot. favimages.com

 http://dobrewiadomosci.net.pl/11589-przytulanie-brzozy-regeneruje-umysl-i-cialo/

wtorek, 14 czerwca 2016

7 zasad miłości własnej, która nie rani innych.



Fot. iStock / AZarubaika

Pojęcie „miłości własnej” ciągle jeszcze kojarzy nam się źle. Kochać siebie, to być trochę egoistą. Boimy się takiej oceny, wolimy by inni widzieli nas jako zdolnych do poświęceń altruistów. Ale altruista też może pokochać siebie, zadbać o swoje potrzeby i marzenia. Przestańmy się bać być dla siebie kimś ważnym. To ten lęk blokuje nam drogę do poczucia równowagi z samym sobą, do spełnienia na drodze osobistego rozwoju, do wartościowych, partnerskich związków.
Jak więc kochać siebie bez obawy, że ktoś to źle odbierze lub że możemy zranić innych? Poprzez konsekwentnie stosowanie kilku życiowych zasad. To nie są spektakularne kamienie milowe, które zmienią wszystko. To drobne, codzienne gesty i nawyki, które mogą sprawić, że ujrzysz w sobie kogoś wartego twojej miłości.

Po pierwsze: przede wszystkim nastawienie.

Zaczynaj każdy dzień od powiedzenia sobie czegoś pozytywnego. Przypomnij sobie jak poradziłeś sobie z trudną sytuacją, jak wyglądałeś w ważnym dla ciebie dniu, jak opanowałeś stres i ruszyłeś po swoje. Albo jak, mimo złego samopoczucia, wstałeś, zjadłeś śniadanie i wyszedłeś z domu. Cokolwiek, co wywoła uśmiech na twojej twarzy i poczucie dumy. Nawet cicha, ledwo dostrzegalna twojej twarzy radość rozleje się ciepłem na twoim sercu. Jesteś dla siebie bohaterem.

Po drugie: marzenia.

Niekoniecznie spektakularne. Czasem marzymy o tym, by zrobić sobie wolny dzień, albo nawet kilka godzin. Wygospodarować czas, który możemy poświęcić w całości sobie, swoim potrzebom. Ale niewielu z nas potrafi powiedzieć bliskim: to jest moja chwila, chciałbym pobyć sam.
Znajdowanie czasu dla siebie nie ma nic wspólnego z zaniedbywaniem domowych i związkowych obowiązków. To raczej kwestia uwzględnienia w naszych napiętych planach miejsca „tylko dla nas”. Taka zasada powinna obowiązywać oboje partnerów.
Jeśli masz możliwość, rozwijaj swoje pasje. Wchodząc w relację z drugą osobą wnosisz wówczas coś „swojego”, coś co cię wyróżnia. Ten, kto pokocha cię szczerze, pokocha cię właśnie takiego. Z czasem pewnie kilka rzeczy trzeba będzie ograniczyć (zwłaszcza gdy założysz rodzinę) ale nie rezygnuj z nich zupełnie, bo będzie ci ich brakowało.

Po trzecie: odrzuć wewnętrzny głos krytyki.

Nie wierz tak łatwo we wszystko co pojawia się w twojej głowie na twój temat. Ten wewnętrzny, uciążliwy krytycyzm, próbuje trzymać nas w szachu i pilnować, żebyśmy nie poczuli się „zbyt dobrzy”. Ale to nie jest dobry głos, bo zbyt często odwodzi nas od realizacji naszych życiowych planów. Sprawia, że zaczynamy widzieć je jako zbyt odważne dla „kogoś takiego jak my”. Brak wiary we własne siły również wypływa z braku umiejętności pokochania i zaakceptowania siebie samego. Ten, kto się kocha prawdziwie, będzie starał się sięgać po swoje marzenia, żeby być szczęśliwym. I przestań się porównywać. Ludzi nie można zmierzyć tą samą miarką.

Po czwarte: ludzie.

Otaczaj się takimi, którzy cię kochają i inspirują. Niech to będzie miłość, czy sympatia, bezwarunkowa. Z tej miłości, przyjaźni, uznania, czerp dla siebie przekonanie, że jesteś kimś wyjątkowym. Odrzuć potrzebę bycia lubianym przez wszystkich – od dawna wiadomo, że to jedno z najbardziej szkodliwych dążeń, jakie można sobie samemu zafundować. Ono tłumi w tobie wszystko czym naprawdę jesteś.

Po piąte: różnice.

Zaakceptuj rzeczy, które różnią cię od innych. I tez je kochaj. Nie ma nic wspanialszego w człowieku niż pogodna świadomość swojej odrębności, swoich słabości i ponadprzeciętnych zalet. Taka umiejętność to wielka cegła w budowaniu miłości własnej. Miłość własna zbudowana na takiej cegle, to solidna wartość, która nie jest łatwo w człowieku zniszczyć.

Po szóste: doceń siebie.

Świętuj swoje małe i duże sukcesy w gronie bliskich. Przyzwyczajaj ich od samego początku, że potrafisz się cieszyć, z tego, że ci się udaje. Że twój sukces to nie przypadek, ale wynik ciężkiej pracy, konsekwencja zdolności i wiedzy. Nie krępuj się fałszywą skromnością.

Po siódme: piękno to coś więcej.

Nie tylko uroda i wysportowane ciało. Kochać siebie, to uznać, że piękno jest niedefiniowalne, uznaniowe. I wierzyć w to, że samemu jest się pięknym, tak jak piękny może być człowiek poprzez swoją życiową postawę, stosunek do innych i odwagę życia „po swojemu”.
I jak tu siebie nie pokochać?

 http://ohme.pl/psychologia/7-zasad-milosci-wlasnej-ktora-nie-rani-innych/

Denzel Washington: Stawiajcie Boga na pierwszym miejscu!


Denzel Washington, aktor i zdobywca dwóch Oskarów, wzywa do postawienia Boga na pierwszym miejscu w życiu. Dodaje, że wszystko, co o trzymał, otrzymał dzięki łasce Bożej.
„Stawiajcie Boga na pierwszym miejscu” – mówił Washington podczas przemówienia w Nowym Orleanie, jakie wygłosił przy okazji odbierania doktoratu honoris causa. Washington podkreślił, że wszystko, co posiada, otrzymał dzięki łasce Bożej, jest to po prostu dar od Boga. Przestrzegał wszystkich swoich słuchaczy przed koncentrowaniem się wyłącznie na zdobywaniu korzyści materialnych.
Washington opowiadał, że przez całe swoje życie starał się być otwarty na wolę Boga. Dawał się Mu ostrzegać, prowadzić i poprawiać, nigdy nie wyrzucał Go całkowicie ze swojego życia. To dawało mu wielką odwagę. I choć aktor miewał okresy, w których trochę oddalał się od Boga, to Bóg nigdy nie oddalał się od niego.

„Proszę was, byście dzisiaj wieczorem wrzucili swoje buty głęboko pod łóżko. Tak, że gdy jutro rano się obudzicie, będziecie musieli paść na kolana, by je sięgnąć. Gdy będziecie już tam na dole, podziękujcie. Podziękujcie za całą łaską, za miłosierdzie, za zrozumienie, za mądrość, za waszych rodziców, za miłość, za przyjaźń, za odwagę, za pokój, za wszystko, co macie”
– prosił z uśmiechem Washington.

https://wzzw.wordpress.com/2016/05/16/%e2%96%a0%e2%96%a0-denzel-washington-stawiajcie-boga-na-pierwszym-miejscu/

poniedziałek, 13 czerwca 2016

Co choroby mówią o Tobie ?

love2 Aby nam dobrze służyć, ciało potrzebuje troski i uwagi, czułego traktowania, miłości. Najlepsze co możemy dla siebie zrobić, to słuchać jego potrzeb i podążać za nimi. Wydaje się to proste – piję, kiedy czuję pragnienie, jem gdy czuję głód, śpię bo jestem zmęczony, idę na spacer, ponieważ chcę pooddychać i zrelaksować się, ćwiczę jogę, ponieważ czuję że moje ciało potrzebuje się rozciągnąć.
Według Louise Hay, amerykańskiej terapeutki, choroba jest sygnałem wysyłanym przez ciało. Nadświadomość właśnie przesyła nam informację, że pewne nasze zachowania, myśli i słowa są sprzeczne z wielkim prawem miłości i naszym wewnętrznym ja.
Gdybyśmy naprawdę słuchali naszych ciał, wiedzielibyśmy dokładnie co robić aby czuć się dobrze. Nie ma co ukrywać że z tym słuchaniem różnie bywa i dlatego się ono buntuje, wysyła sygnały, ostrzega. Jak najlepszy przyjaciel, który pilnuje, żebyśmy nie zboczyli z właściwej drogi.

Choroba to oznaka, że w naszym życiu nie dzieje się najlepiej. Gnębią nas złe przeczucia, lęki, mamy o sobie niskie mniemanie, nie wiemy jak wyjść z kryzysu, nie panujemy nad emocjami, nie widzimy sensu i celu życia.
Ciało jest lustrzanym odbiciem naszych myśli i przekonań.
Każda jego komórka reaguje na naszą myśl i każde wypowiadane przez nas słowo. Hay twierdzi, ze 90 procent chorób ma swoje źródło w psychice. Ból jest oznaką winy, a wina zawsze szuka ukarania. Przewlekły ból wywodzi się z długotrwałego poczucia winy, często zalegającego tak głęboko, że nawet nie jesteśmy go świadomi.
Zdrowie to miłość, która przez nas płynie. Choroba to zatkane w naszym organizmie kanały miłości. Większość z nas jest przekonana że potrafi kochać. To inni nie umieją. Czy powiedziałeś kiedyś: „Kocham ich (partnera, rodziców, dzieci), ale chciałbym zmienić pewne rzeczy”? Tak mówi większość ludzi na świecie. Tymczasem miłość to pozostawić wolność sobie i innym.

Kochać to szanować i akceptować pragnienia innych, nawet jeśli się nie zgadzamy z nimi, nawet jeżeli ich nie rozumiemy.
Naszą specjalnością jest kochanie głową. Myślimy, że kochać to mówić innym co powinni robić. Chcemy ich zmieniać, aby nie popełnili tych samych błędów co my. Ciągle analizujemy i oceniamy zachowanie innych, gdyż mamy wobec nich oczekiwania. Tyle że to nie miłość a raczej pragnienie posiadania, manipulacji i kontroli, a to powoduje nieporozumienia i konflikty, które nie służą naszemu ciału.

Prawdopodobne przyczyny niektórych chorób i dolegliwości wg Louise Hay.

Anemia – postawa „tak, ale”, brak radości, lęk przed życiem, poczucie bycia „nie dość dobrym”
Artretyzm – poczucie bycia niekochanym, krytycyzm, uraza
Astma –nadmierna i przytłaczająca miłość, uczucie przyduszenia, niemożność wytchnienia
Biegunka – strach przed zmianami, odrzucanie samego się, strach przed odrzuceniem
Ból gardła – niemożność wypowiedzenia swojego „ja”, zdławiona złość, Odmowa zmiany.
Ból kolana – uparte ego i duma,  niezdolność do ugięcia się, mała elastyczność, brak tolerancji.
Ból kręgosłupa – brak wiary w życie, brak oparcia, przytłoczenie odpowiedzialnością za innych.
Ból nóg – lęk przed przyszłością, niechęć ruszenia na przód.
Choroby kobiece – odrzucanie swojej kobiecości, pielęgnowanie urazy do partnera.
Choroby nerek – krytykowanie innych, ciągłe niezadowolenie.
Choroby żołądka – przerażenie, obawa przed nowym
Dolegliwości oczu – niechęć oglądania tego co się widzi dookoła, strach przed przyszłością.
Depresja – Skupianie się wyłącznie na sobie, zablokowanie kanałów komunikacyjnych.
Gorączka – oznaka wewnętrznego gniewu
Kaszel – poczucie zagrożenia, poczucie dławienia przez życie
Migrena – niechęć do bycia kierowanym, opieranie się rytmowi życia
Nadciśnienie – długotrwały nierozwiązany problem emocjonalny
Nerwobóle – karanie się za winę, udręka z powodu trudności w porozumiewaniu się.
Niestrawność – odczuwany na poziomie wnętrzności lęk, przerażenie, niepokój.
Rak – głęboka rana, długo utrzymująca się uraza ,  skrywana tajemnica lub żal zżerający od środka,  noszenie w sobie nienawiści.
Serce – długotrwałe kłopoty emocjonalne, brak radości.
Zaparcia – zbytnie przywiązanie do swoich poglądów, trudności z przyjmowaniem innych punktów widzenia.
Zawał serca – wyciskanie z serca całej radości na rzecz kariery, stanowiska i pieniędzy.

????????????????????????????????????????
„Każda choroba jest krzykiem duszy, jest wołaniem naszego prawdziwego „ja” o to, aby zacząć wreszcie żyć w zgodzie z tym, kim jesteśmy naprawdę!”

1. Właściwe odżywianie fizyczne: oznacza to, że nie powinniśmy jeść rzeczy niewłaściwych, w złym czasie i w złym stanie świadomości, ponieważ „danie, które jemy, może zjeść nas samych”!.
2. Właściwe odżywianie psychiczne: nigdy więcej gniewu, nerwów, stresów, ranienia siebie nawzajem, tłumienia lęku i poczucia winy – idziemy przez życie pogodni i spokojni!
3. Właściwe odżywianie umysłowe: pozytywne myślenie, mówienie i działanie. Pamiętaj, że dostaniesz od życia dokładnie to, na co ukierunkujesz swoją świadomość. Równie ważne jest właściwe słuchanie, czytanie i patrzenie. Jednym słowem, gdy żyjesz w stanie „prawdziwej świadomości”, jesteś zdrowy.

http://sekrety-zdrowia.org/choroby-mowia/

Poruszający list matki do lekarza.

Mama wysłała list do lekarza, który kilka miesięcy wcześniej zasugerował jej usunięcie ciąży. Jej słowa poruszają do głębi.

Courtney była bardzo szczęśliwa, kiedy okazało się, że jest w ciąży z trzecim dzieckiem. Ale kiedy u Emersyn „Emmy” Faith, jeszcze w łonie matki, zdiagnozowano zespół Downa, kobieta przeżyła coś bardzo przykrego. Zamiast wsparcia i otuchy ze strony lekarza, przyszła mama spotkała się z zupełnie inną reakcją. 

Mieszkanka Sanford w stanie Floryda, twierdzi, że jej lekarz nie tylko sugerował przerwanie ciąży, ale wręcz na to naciskał, kiedy kobieta mówiła, że chce urodzić dziecko. Lekarz podkreślał wielokrotnie, że dziecko z zespołem Downa może obniżyć jakość życia całej rodziny. 

Kiedy Courtney była w ciąży, chciała powiedzieć wiele rzeczy w obronie ukochanego dziecka – ale nie mogła zdobyć się na odwagę, aby to zrobić. Dopiero po roku, kobieta była gotowa napisać poruszający list do swojego lekarza… 

„Drogi doktorze, 
Znajoma opowiedziała mi ostatnio, że kiedy jej lekarz zobaczył jej dziecko podczas USG, powiedział: On jest doskonały. Gdy jej syn urodził się z zespołem Downa, odwiedziła tego samego lekarza. 
Spojrzał na jej małego chłopca i powiedział: Mówiłem ci. Jest doskonały.”
„Jej historia bardzo mnie poruszyła. Byłam bardzo wdzięczna za doświadczenia mojej przyjaciółki, jednocześnie poczułam żal, ponieważ ja tego nie doświadczyłam. Pragnę, abyś był takim lekarzem.” 

Przyszłam do Ciebie w najtrudniejszym okresie mojego życia. Byłam przerażona, niespokojna i zrozpaczona. Nie znałam jeszcze prawdy o moim dziecku, dlatego potrzebowałam pilnej pomocy z Twojej strony. Ale zamiast wsparcia i zachęty, Ty zaproponowałeś nam przerwanie ciąży. Powiedziałam Ci, jak będzie miała na imię, a Ty ponownie zapytałeś nas, czy rozumiemy jak niska byłaby jakość naszego życia z dzieckiem z zespołem Downa.

Zasugerowałeś, że powinniśmy przemyśleć naszą decyzję o kontynuowaniu ciąży.”
 „Od pierwszej wizyty, marzyliśmy o naszych spotkaniach. Najtrudniejszy okres w moim życiu stał się niemal nie do zniesienia, bo nigdy nie powiedziałeś mi prawdy. 

Moje dziecko było idealne. 

Nie jestem zła. Nie jestem zgorzkniała. Jest mi naprawdę smutno. Jestem smutna, bo malutkie bicie serca, które widzisz na co dzień, nie napełnia Cię wiecznym podziwem. Jestem smutna, bo cud tych słodkich małych paluszków u rąk i nóg, płuca, oczy i uszy, nie sprawią, że przestaniesz. Jestem smutna, bo bardzo się myliłeś mówiąc, że dziecko z zespołem Downa zmniejszyłoby jakość naszego życia. I jestem załamana, że to samo mogłeś powiedzieć do kolejnej mamusi nawet dzisiaj. Ale przede wszystkim jestem smutna, bo nigdy nie będziesz mieć przywileju poznania mojej córki, Emersyn.” 
„Bo widzisz, Emersyn nie tylko poprawiła jakość naszego życia, ale też poruszyła tysiące serc. Dała nam cel i radość, które nie sposób wyrazić. Dała nam więcej uśmiechu, śmiechu i słodszych pocałunków niż kiedykolwiek mogliśmy doświadczyć. Otworzyła nam oczy na piękno prawdziwej i czystej miłości.”
„Modlę się o to, aby żadna inna mama nie musiała przechodzić przez to, co ja. Modlę się o to, żebyś podczas każdego USG, mógł zobaczyć prawdziwe piękno i czystą miłość. 

Modlę się o to, aby następnym razem, kiedy zobaczysz dziecko z zespołem Downa starannie ukryte w łonie matki, patrząc na mamę zobaczyłbyś mnie i powiedział jej prawdę: 

Twoje dziecko jest absolutnie doskonałe.”
Podziel się tą niesamowicie ważną wiadomością ze swoimi bliskimi. Poruszający list mamy powinien zobaczyć każdy mieszkaniec naszej planety!

http://www.popularne.pl/list-matki-do-lekarza/
Mama wysłała list do lekarza, który kilka miesięcy wcześniej zasugerował jej usunięcie ciąży. Jej słowa poruszają do głębi

Czytaj dalej na: http://www.popularne.pl/list-matki-do-lekarza/
Mama wysłała list do lekarza, który kilka miesięcy wcześniej zasugerował jej usunięcie ciąży. Jej słowa poruszają do głębi

Czytaj dalej na: http://www.popularne.pl/list-matki-do-lekarza/

niedziela, 12 czerwca 2016

Jeśli szukasz swojej drogi, to ją znajdziesz.

Pod jednym wszakże warunkiem: że szukasz jej całym sercem i całą duszą, że oddajesz wszystkie swoje siły i moce dla poszukiwań. Całą swoją wiarę, miłość i nadzieję. Jeżeli niczego bardziej nie pragniesz, niż, to, żeby drogę znaleźć, to Ci się uda. Nawet, jeśli Twoją obecną ścieżkę wydeptał ktoś inny, nawet, jeśli inni wmawiają Ci, że wypada nią iść, bo zdrowo, bo uprzejmie, bo taki jest świat, bo tak powiedział ten czy inny nauczyciel. Nawet jeśli Twoja droga została zamalowana czarnymi kolorami beznadziei i pobłażliwych spojrzeń, ośmieszających Twoje marznie, nawet jeśli nikt Ci nie dodaje odwagi.
Ty wyrusz na jej poszukiwanie, a gdy tylko pełny wiary i przekonania, że masz prawo, by iść swoją, a nie cudzą drogą zrobisz pierwszy krok, znajdzie się Anioł, człowiek, podmuch wiatru, Wielki Duch, znak, lub cud, który Ci w tym pomoże.
Pragnij, wyrusz i nie oglądaj się za siebie…
A potem, gdy już uwierzysz, wyruszysz, gdy dasz sobie prawo do swojej ścieżki, gdy przyjmiesz do serca przekonanie, że to jest właśnie TA droga i że ona jest naprawdę, odpuść. Zrobiłeś już wszystko, płyń z życiem, a Twoja droga sama Cię znajdzie.
Ot, taka przewrotność losu :)


Wróżka drzew
P.C-Szept